O początkach swojej kariery na rynku muzycznym i emocjach towarzyszącym nagrywaniu debiutanckiego albumu opowiedziała mi 19-letnia finalistka programu telewizyjnego - Natalia Nykiel. Wywiad jest opowieścią o elektronicznym świecie i szybkim tempie wschodzącej kariery.

Natalia Nykiel [WYWIAD]






Sonia Tulczyńska: Przeszłaś wizualną metamorfozę. W programie Voice of Poland, którego finalistką drugiej edycji jesteś, byłaś skromną dziewczyną z warkoczem. Teraz widzimy blond seksbombę. Jak to się stało?
Natalia Nykiel: (śmiech) W środku zawsze byłam wybuchowa. Zdaję sobie sprawę, że pod takim akurat kątem, skromnej dziewczyny, zostałam pokazana w programie. Mam w sobie wiele energii i dojrzewam. To wpływa na mój wizerunek. Jestem otwarta na otaczającą mnie rzeczywistość i faktem jest, że wszystko to, co się ostatnio dzieje w moim życiu ma wpływ na poczucie pewności siebie.

Na kogo się stylizujesz?
Nie wzoruję się na nikim. Mam pewne wyobrażenie, na temat tego, co chcę robić w muzyce i jak ją komunikować. To moja indywidualna sprawa – nie chcę być powtórką kogoś, tylko pragnę być sobą. Czerpię inspiracje z wielu artystów, ale te muzyczne. Resztę robię po swojemu.

Jakie to jest uczucie – nagrać swoją pierwszą płytę?
To niesamowite, kiedy idziesz do sklepu muzycznego i widzisz swoją płytę na półce! Ta płyta to moje dziecko. Jestem mega dumna z tego, co się na tym krążku zadziało. Bardzo się stresowałam takim poważnym zajściem muzycznym, bo jestem młoda, ale spięłam się w sobie i postawiłam wszystko na jedną kartę. Uczestniczyłam w każdym etapie prac nad materiałem i kontrolowałam proces powstawania tego albumu od początku do końca. Jestem w stu procentach dumna z efektu, jaki osiągnęliśmy.

Miałaś 18 lat jak szłaś do programu, ale powiedziano o Tobie, że masz dojrzały głos. Jesteś dojrzała? Co z maturą? Co ze studiami?
Wydaje mi się, że jak na swój wiek – daję radę! (śmiech) Pamiętam, jak na pisemnym egzaminie z języka polskiego myślałam o tym, że za dwie godziny mam autobus, którym jadę na próbę. Musiałam wracać w nocy, żeby następnego dnia pisać kolejny egzamin. Na szczęście zdałam maturę tak, jak chciałam. Poszłam na studia, na które chciałam. Poza muzyką i koncertami, w moim życiu jest nadal miejsce na naukę.

Jakie jest „Lupus Electro”?
To połączenie trzech światów. Świata elektronicznych, matematycznych beatów, świata instynktów pierwotnych na czele z wilkiem biegnącym szalenie przez las i trzeciego świata – młodej dziewczyny, która przyjeżdża do miasta i próbuje się w nim odnaleźć.

Współpracowałaś z Michałem „Foxem”, który produkował m. in. płytę „Jezus Maria Peszek”. Skąd decyzją na taką współpracę?
Od początku myślenia o autorskim materiale, miałam w głowie jedno - żeby produkcję całości powierzyć właśnie Foxowi. Wiedziałam, że chcę tworzyć elektroniczne i energetyczne beaty i czułam, że Fox doskonale mnie zrozumie. Zdobyłam do niego numer, potem widzieliśmy się na Open'erze, a później już w studiu wymienialiśmy się muzycznymi pomysłami. Tam powstał pierwszy utwór z tego krążka.

Czytaj też: Natalia Nykiel "Lupus Electro" - wygraj debiutancką płytę wokalistki! [KONKURS]

Jak daleko jest od poezji śpiewanej, pieśni sakralnych, które lubiłaś do tej pory do muzyki elektronicznej?
Ciekawe jest łączenie kontrastowych gatunków. Jestem zwolenniczką takich eksperymentów. Staram się mieszać różne gatunki i nie ograniczać się także w słuchaniu muzyki. Doświadczając takich połączeń – rozwijamy się. Dlatego cieszę się, że śpiewałam w zespole rockowo-metalowym. Mam wrażenie, że można te „naleciałości” odnaleźć na mojej płycie. Ale to na pewno zadanie dla wnikliwego słuchacza.

Niebieskie usta na okładce płyty, niebieskie usta na koncertach. Czemu?
Traktuję „Lupus Electro” jako cały projekt. Dla mnie to większość życia i utożsamiam się z tym, co się dzieje na tym albumie. Zależy mi na tym, żeby publiczność mogła odebrać tę muzykę wszystkimi zmysłami. A ten świat jest zimny, skuty lodem, z metalu. Muzyka rodząca się w komputerze choć rozpala emocje do czerwoności ma przecież zimną elektryczną duszę. Nie wydobywa się z drewnianych instrumentów. Rodzi ją maszyna.

Porównują Cię do Brodki. Jak to skomentujesz?
Bardzo mi miło, szanuję ją, ale trochę nie rozumiem tego porównania. Mamy zupełnie inny styl, każda z nas robi coś innego, porusza się w innej estetyce. Jedyne co nas łączy to wspólny twórca kilku tekstów – Budyń. Oczywiście cieszę się bardzo kiedy mówi się, że tak jak ona wprowadzam na rynek nową jakość, ale w zupełnie innym wydaniu.

Nosowska napisała dla Ciebie tekst?
To jedno z moich największych szczęść! Oprócz tego na płycie są też teksty Pauliny Przybysz, Budynia, Bunia z D4D i Karoliny Kozak. Ta ostatnia pomagała mi także przy moich tekstach. To nie były przypadkowe osoby, bo razem z producentem mieliśmy pewien zamysł na płytę. Planowaliśmy, jak co ma wyglądać. I dokładnie te nazwiska pojawiały się w naszych głowach. I to zagrało – nie robiliśmy prawie żadnych poprawek w tekstach. To dla mnie w dalszym ciągu zaskakujące, że każdy tekst jest inny, a jednak wszystkie po wysłuchaniu numer po numerze stanowią spójną całość.

Gdzie będzie Cię można w najbliższym czasie usłyszeć?
W czwartek odbędzie się mój koncert premierowy w Warszawie, w klubie Wypieki Kultury. Zagram „Lupus Electro” w całości i nawet z nawiązką. Mam nadzieję, że przyjdziecie. Do zobaczenia!



Debiutancki krążek artystki "Lupus Electro" wydany przez prestiżowe Universal Music Polska można nabyć w warszawskich sklepach muzycznych.

Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji

Muzyka

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!