Ul

Ul. Bielańska - ruiny budynku Banku Polskiego, najbardziej znana i wywołująca duże emocje warszawska pozostałość do II wojnie światowej (© Dawid Parus/POLSKA)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Widziały wszystko: szczęście, miłość, troskę. Były świadkami tortur, śmierci i rozpaczy. Ginęły w wojnie razem z broniącymi ich żołnierzami. Wojenne blizny na warszawskich kamienicach do dziś opowiadają nam historię. O śladach II wojny w 70 lat po jej wybuchu pisze Anna Rokicińska.

Nie płacz, ta wojna już się skończyła - tak pocieszałam moją przyjaciółkę, z którą kilka lat po wojnie w byłej Jugosławii wybrałam się na wakacje do Chorwacji. Nie zapomnę tego widoku do końca życia. Półmrok, a w nim pozostałości po zasiekach, budynki - widma, z osmalonymi oknami, bez dachów z widocznymi śladami po seriach z karabinów na elewacji, a na nich napisy wielkimi literami "Tu mieszka bandyta". Tak wyglądały całe miejscowości. Dostałam gęsiej skórki, a moja przyjaciółka się rozpłakała. - Muszę tu przywieźć mojego syna - mówiła przez łzy. - Powinien zobaczyć, do czego prowadzi głupia nienawiść - ciągnęła.

By zobaczyć okrucieństwo wojny, nie trzeba jednak jeździć do Chorwacji. Wystarczy dobrze rozejrzeć się w Warszawie. Wojnę niemal na każdym kroku przypominają bowiem stołeczne kamienice. Wiele z nich do dziś nosi wojenne blizny. Ślady tragedii, która rozegrała się 70 lat temu, odkryjemy na domu, w którym mieszkamy, ulicy, na której po raz pierwszy się całowaliśmy. Warto te ślady odnajdywać teraz, bo za kilka lat mogą zniknąć pod warstwą świeżutkiego tynku, jak pod stertą ziemi w grobowcu.

ZA każdy kamień Twój Stolico damy Krew
O tym, jak unikalne ślady mogą przetrwać przez ponad pół wieku, świadczy posadzka klatki schodowej w Muzeum Ziemi w al. Na Skarpie 27. Dawniej była to willa Bohdana Pniewskiego. Podczas Powstania Warszawskiego pełniła ważną funkcję strategiczną. Miała stanowić zaporę i bronić dostępu do ul. Książęcej. Ten trakt zapewniał łączność Czerniakowa ze Śródmieściem Południowym.
Po 10 września o willę toczył się zacięty bój. Przejmowali go to Niemcy, to Polacy. Według zachowanych do dziś dokumentów dom obsadzili żołnierze różnych jednostek AK m.in. z plutonu "Torpedy". W połowie września w pobliżu budynku rannych zostało kilku powstańców.

Najprawdopodobniej krew zastygła na posadzce obecnego Muzeum Ziemi należy właśnie do jednego z nich. Nie jest znane jego imię i nazwisko. Przypuszcza się, że 12 września ostrzeliwał on z granatnika niemieckie czołgi nacierające od strony Sejmu.

- To bardzo przejmujący i wstrząsający ślad - ocenia Jarosław Zieliński, varsavianista. - To nie jest zwykła mała plama o brązowiejącym już kolorze. To rzeczywiście przemawia do wyobraźni - dodaje. To, że ślad krwi zachował się tak wspaniale do dziś, to m.in. zasługa białego marmuru, z którego zbudowana jest posadzka. - On znakomicie przyjmuje i utrwala krew - wyjaśnia Zieliński.

Szubienice z Mszczonowskiej
Równie dramatyczne wrażenie wywołuje widok szubienicy, na której Niemcy powiesili więźniów Pawiaka. Stoi ona przy ul. Mszczonowskiej w pobliżu Dworca Zachodniego. Dojechać do niej można od ul. Kasprzaka, skręcając w lewo w ul. Ordona i później w prawo w ul. Mszczonowską. Obiekt jest ogrodzony i opisany na tablicy pamiątkowej.

Szubienica jest oryginalna, zbudowana z trzech słupów telegraficznych. Przed wojną były one produkowane w Ostrowi Mazowieckiej. - Pierwotnie obok stała druga, identyczna szubienica. Niemcy w tym miejscu wykonali równocześnie egzekucję na 10 polskich zakładnikach, a na jednej konstrukcji miejsce było tylko dla pięciu osób - mówi Janusz Sujecki z Muzeum Historycznego m.st. Warszawy.

Szubienice były odwetem za dywersyjną akcję "Wieniec". Polacy w nocy z 7 na 8 października 1942 r., chcąc sparaliżować niemiecki transport, wysadzili w pięciu miejscach wokół Warszawy tory kolejowe. Wykolejono dwa parowozy, dwa wagony towarowe i jeden osobowy. Hitlerowcy przez 48 godzin nie mieli możliwości wysłania żadnego transportu na front wschodni.

Okupant wziął straszny odwet 16 października. W pięciu różnych miejscach stolicy w tym przy ul. Mszczonowskiej ustawiono szubienice i powieszono 50 więźniów Pawiaka. O drugiej szubienicy z Mszczonowskiej wiadomo jedynie tyle, że zniknęła w latach 60.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!