Niewypłacane pensje, praca za grosze na czarno i zmiany po 18 godzin - tak wygląda codzienność pracowników gastronomii

Przemysław ZiemichódZaktualizowano 
Niewypłacane pensje, praca za grosze na czarno i zmiany po 18 godzin — tak wygląda codzienność pracowników gastronomii Pixabay.com
Chętnych do bycia kelnerem w Warszawie coraz częściej brakuje, a do zawodu przychodzą osoby bez doświadczenia i chęci do naprawdę ciężkiej pracy . Nic dziwnego. Bardzo wielu pracodawców zatrudnia na czarno, płaci z opóźnieniem lub w ogóle. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, wkrótce nie będzie miał kto podawać nam lunchu. Dalsza część tekstu poniżej.

Pan w krawacie na starej fotografii

W archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego zachowała się pewna fotografia. Widzimy na niej kelnerów zatrudnionych w cukierniach Lardellego w Warszawie. Panowie, w większości patrzący spode łba w obiektyw, siedzą przy kawiarnianych stolikach. Charakterystyczna zaczeska i przystrzyżony wąsik u niektórych zdradzają, że zdjęcie to wykonano jeszcze przed II Wojną Światową. Uwagę przyciąga jednak nie tylko wątpliwa estetyka fryzur. Mężczyźni w średnim wieku, pod krawatami, których uwieczniono na tym zdjęciu prowadzą strajk okupacyjny. To jeden z pierwszych tego typu kawiarnianych strajków w Polsce i zapewne pierwszy strajk w gastronomii, o którym słyszeliście. W czasach, gdy powstało omawiane zdjęcie, rodził się polski model przedwojennego kapitalizmu. Konkurencja była spora, ochrona socjalna prawie żadna, a pensje znikome. Ponad 80 lat później nikt już nie organizuje strajków okupacyjnych w kawiarniach. Ale nie dlatego, że warunki pracy tak drastycznie się poprawiły.


Fot: Strajk okupacyjny kelnerów zatrudnionych w cukierniach Lardellego. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Bez pieniędzy i na czarno

Ludzi takich, jak strajkujący pracownicy Lardellego znaleźć można na facebookowej grupie Czarna Lista Gastronomii - Warszawa. To miejsce, gdzie kelnerzy, bariści, barmani i kucharze ostrzegają się przed pracodawcami, których lepiej na swojej drodze zawodowej nie spotkać. Znajdziemy tam wiele historii także z bardzo znanych warszawskich lokali. -“Szef obiecuje, że da umowę, której nie daje”, “ Niestety niepłacenie ludziom pensji jest nagminne i notorycznie”, “Nie zapłacili mi pensji ostatniej – byłem sumienny i wyrabiałem się z wszystkich prac” - to tylko kilka opinii byłych pracowników, na jakie można tam natrafić. - Niewypłacalność to duży problem, poza tym jest brak szacunku do pracownika - mówi nam administrator profilu Czarnej Listy Gastronomii.


Fot.Uczestnicy eliminacji do konkursu zręcznościowego kelnerów / Warszawa. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W naszych rozmowach z pracownikami gastronomii jak mantra powracają dwa problemy: po pierwsze, mobbing pracowników, praca w zmianach po 18,20 godzin, czasem dwa dni z rzędu, bez przerwy na posiłek czy choćby chwilę odpoczynku. A to wszystko często, niestety za darmo i bez umowy, bowiem problemy finansowe branży są tajemnicą poliszynela wśród pracowników. - Teraz poszukuje pracy w restauracji. W jednej z nich wyszedł brak wypłacalności. Ja dosyć szybko się zorientowałam i po 4 zmianach odeszłam. Ale pracownicy narzekali że pod koniec stycznia nie mieli jeszcze wypłat za grudzień. Nie pracowałam we wszystkich restauracjach, ale w połowie z tych, w których próbowałam był taki problem. Bolączką jest niewypłacalność albo płacenie z dużym opóźnieniem, a nie niska płaca. Wszędzie w gastronomii finalnie są dobre albo fenomenalnie dobre zarobki, jednak restauratorzy to często naciągacze i ludzie nie szanujący danego słowa - przyznaje otwarcie Natalia, kelnerka z 9-letnim stażem, która prosi o zachowanie anonimowości. Dlaczego tak wielu restauratorów ma problemy? - Brak umów łączy się także z niewypłacalnością, która wynika z długów właściciela lub inwestora. Podejrzewam, że min. 90% lokali ma długi. Tną koszty, więc pojawia się brak umów lub zatrudnianie studentów- przyznaje szczerze administrator Czarnej Listy Gastronomii.

Ile naprawdę zarabia kelner?

Na tle innych zawodów kelnerzy nie mogą narzekać na głodowe pensje, ale trudno uznać ich za krezusów, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę czas i warunki pracy.

Według danych Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń kelnerzy zarabiają średnio niecałe 2500 złotych brutto. Kwota ta pokrywa się z wyliczeniami serwisu poradnikpracownika.pl, który plasuje wynagrodzenia pracowników gastronomii w Warszawie na poziomie około 2 tys. złotych netto. Trudno jednak oszacować faktyczną kwotę, jaka na koniec dnia zostaje w kieszeniach pracowników restauracji z uwagi na występowanie szarej strefy. Wielu pracodawców zatrudnia na czarno lub wypłaca tylko część wynagrodzenia na umowie.

Nieopodatkowane są również napiwki, które w części lokali mogą sięgać równowartości 1/3 do 1/2 miesięcznego wynagrodzenia. Przeglądając ogłoszenia o pracę, gdzie podane są stawki godzinowe trudno znaleźć w Warszawie takie, gdzie oferowano by mniej niż 12 złotych brutto i więcej niż 20 złotych netto za godzinę. Podobne stawki oferowane są np. dostawcom pizzy.

Najciekawsze w Warszawie. Gastronomiczne podsumowanie roku 2018

Dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?

Dlaczego więc w mediach widzimy strajk nauczycieli, słuchamy o protestach górników, negocjacjach z taksówkarzami, a nikt nigdy nie próbował, wzorem pracowników kelnerów Lardellego, okupacji kawiarni? Powodów może być kilka, ale sprowadzają się one przeważnie do fałszywego przeświadczenia o sezonowym charakterze pracy na kelnera czy baristy. Jeszcze pięć, siedem lat temu do zawodu ciągnęli głównie studenci i uczniowie, w najgorszym razie ludzie przed trzydziestką. Elastyczne formy zatrudnienia promowały taki model. Umowa zlecenie pozwala nie odprowadzać składek ZUS na studenta czy ucznia, o ile oczywiście pracodawca będzie chciał w ogóle zawrzeć jakąkolwiek umowę. Student to “sezonowiec”, który przeważnie mierzy dalej, niż pozwala na to kariera w pizzerii albo kawiarni. Szybko odchodzi z zawodu kelnera i nie wiążę się z branżą na dłużej niż kilka miesięcy.

Jaka płaca taka praca?

Tak przynajmniej było do niedawna, bo struktura zatrudnienia w branży wyraźnie się zmienia.- Kiedyś zawód kelnera wydawał się sezonowym. 35-latek już zwykle miał problem, żeby znaleźć pracę na sali. Dzisiaj tacy pracownicy są na wagę złota, bo mają doświadczenie i są z innego pokolenia. Dzisiejsi 20-25 latkowie mają inne pojęcie poczucia obowiązku i pracy. Zresztą w gastronomii można zarobić naprawdę bardzo dobre pieniądze, więc jest to pełnoprawny zawód, nie tylko sezonowa praca — mówi Natalia, a jej zdanie zdaje się potwierdzać statystyka. Znaczącą część wszystkich, którzy szukają pracy w gastronomii za pośrednictwem Aplikacji GastroJob to ludzie po studiach. - Statystyki pokazują, że największe zainteresowanie naszym produktem wykazują ludzie do 34 roku życia. Co ciekawe, posiadamy taki sam procent użytkowników w przedziale wiekowym 18-24 (40%) oraz 25-34 (40%). Użytkownicy aplikacji w wieku 35-44 to 10% wszystkich naszych użytkowników — mówi Antoine Azaïs - CEO GastroJob. Nie trzeba być jednak specjalistą od statystyk, bo zorientować się, że metryka obsługujących nas osób nie kłamie.Ten trend widzą także sami restauratorzy. - Nie mamy żadnych uprzedzeń w kwestii zatrudnienia. Rzeczywiście, najwięcej pracuje osób, które mają do 30 lat, w tym wielu studentów. Ale dzisiaj 50 lat to jest to samo, co kiedyś 30. Są osoby w sile wieku, doświadczone, które wiele wnoszą do zespołu. Zależy nam przede wszystkim na osobach z pasją — mówi Artur Jarczyński, restaurator, który od 29 lat z sukcesem prowadzi na polskim rynku prawdziwe gastronomiczne królestwo. Należą do niego lokale: Jeff`s, U Szwejka, Shipudei Berek, Kompania Piwna, Otto Pompieri, Der Elefant, Pod Wawelem, Sukiennice, Podwale 25, St. Antonio oraz Bazyliszek.

Najlepsze restauracje w Warszawie według Magdy Gessler. Król...

Otwórz restaurację i… zbankrutuj?

Nie każdy jednak może liczyć w gastronomii na taki sukces. Dwadzieścia lat po tym, jak Polskę opanowała fala restauracji zakładanych przez aktorów i celebrytów, gastronomia przez wielu traktowana jest jak sen o wielkich i łatwych pieniądzach. Ich podejście szybko jednak weryfikuje rynek. Na łamach warszawa.naszemiasto.pl co roku przygotowujemy zestawienie zamykanych restauracji. Z roku na rok lista liczy minimum kilkanaście pozycji. - Ludziom wydaje się że to takie łatwe i przyjemne, że wchodzą dwie osoby, zostawiają rachunek 150 zł i te 150 złotych się zarabia. Nie. Zarabia się najwyżej 20 zł z takiego stołu. Opłaty i utrzymanie pracowników są bardzo wysokie, koszty jedzenia po drastycznych podwyżkach również. Jeżeli pracodawca nie jest w porządku w stosunku do pracownika, to zaczyna on kraść. Kuchnia kradnie, "towarzyski" kelner kasuje rachunki i zabiera gotówkę do kieszeni, I to jest zamknięte koło — mówi Natalia.

ZOBACZ TEŻ: Tak oszukują w warszawskich restauracjach. 10 prostych trików, dzięki którym wydasz więcej pieniędzy

Tak oszukują w warszawskich restauracjach. 10 prostych trikó...

Kelner wychodzi tymi samymi drzwiami

Co mogłoby odwrócić tę sytuację? Z pewnością pewność zatrudnienia, ukrócenie zatrudniania na czarno, wynagrodzenie płacone na czas, częstsze kontrole Inspekcji Pracy. - Kiedy zaczynałem pracę we Francji 10 lat temu, nie każdy pracownik restauracji otrzymywał stosowną umowę o pracę. Obecnie nie spotykam się z takimi praktykami w Polsce. W dzisiejszych czasach posiadanie stałej legalnej pracy zwiększa zaufanie pracowników do swojej restauracji, przez co są spokojniejsi, bardziej zadowoleni i efektywniej wykonują swoje zadania — przyznaje Antoine Azaïs.


Fot. Goście restauracji siedzący przy stolikach. Na pierwszym planie widoczny kelner. Restauracja w Warszawie. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Ludzie tacy jak Antoine Azaïs i Artur Jarczyński doskonale zdaje sobie sprawę, jak ważny jest kompetentny i uczciwie, czyli terminowo wynagradzany pracownik. - Nasi pracownicy zawsze otrzymują pensje na czas. Mamy zasadę: 100 procent satysfakcji z pobytu w naszej restauracji. To podejście dotyczy zarówno Gości, jak i naszego personelu. Personel wchodzi tymi samymi drzwiami, co Goście i tymi samymi drzwiami wychodzi. Musi mieć o nas takie same dobre opinie - dodaje Jarczyński.

POLECAMY TEŻ:


polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Materiał oryginalny: Niewypłacane pensje, praca za grosze na czarno i zmiany po 18 godzin - tak wygląda codzienność pracowników gastronomii - Warszawa Nasze Miasto

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
P
P.
2019-05-09T10:33:16 02:00, Kelner:

Szkoda ze pan Jarczynski obok nawet 16 godzinnych zmian oferuje kelnerom 0 zl na godzine I 4% indywidualnego utargu!

Dokładnie ! I trzeba płacić za każdy zbity talerz , zgubiony widelec , niesprzedane mule ....

zgłoś
K
Kelner

Szkoda ze pan Jarczynski obok nawet 16 godzinnych zmian oferuje kelnerom 0 zl na godzine I 4% indywidualnego utargu!

zgłoś
G
Gość

U Janczeskiego dziekuje za minute spoznienia 1 pln kary .... no thx!!!

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3