Siatkarzom z Warszawy brakuje atutów w ataku

Siatkarzom z Warszawy brakuje atutów w ataku (© Sylwia Dąbrowa)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Nie takiego wyniku spodziewali się kibice Neckermann Politechniki Warszawa w pierwszym meczu w hali Arena na Ursynowie. Podopieczni Radosława Panasa przegrali z ZAKSĄ Kędzierzyn Koźle 0:3 i po dwóch kolejkach Plus Ligi nie mają w dorobku choćby seta.

- Nasz bilans jest na razie tragiczny, ale powolutku, krok po kroku, mecz po meczu nasza gra będzie się zazębiać i się przełamiemy. Zespoły, z którymi do tej pory graliśmy, celują w czołówkę tabeli. My w tym sezonie walczymy o bezpieczne miejsce i różnice tych planów było widać na boisku - stwierdził trener Inżynierów Radosław Panas. - Może to zabrzmi śmiesznie, ale nie graliśmy źle. Zwłaszcza w pierwszym secie, gdzie wygraną mieliśmy na wyciągnięcie ręki - ocenił szkoleniowiec Politechniki.

Faktycznie, gospodarze walkę podjęli tylko w pierwszym secie, w którym kibice mogli oklaskiwać długie wymiany i dramatyczną końcówkę. Co prawda spotkanie rozpoczęło się od mocnej zagrywki przyjmującego gości Michała Ruciaka (został wybrany MVP spotkania) i nim stołeczni zawodnicy się obudzili, było już 0:3. W dalszej części seta znakomicie spisywali się mistrzowie Europy, wspomniany Ruciak oraz atakujący Jakub Jarosz. Inżynierowie, zwłaszcza dobrą grą z kontry, doprowadzili najpierw do remisu po 18, a później po 23. Niestety, w końcówce, tak jak i przez całe spotkanie, Politechnika popełniła masę niewymuszonych błędów i w setach było 0:1.

Zmarnowana szansa na prowadzenie w meczu negatywnie odbiła się na ich grze. Choć w kolejnych partiach dobrze zaczynali, to kroku dotrzymywali rywalom tylko do drugiej przerwy.

Dodatkowym smaczkiem pojedynku był występ Ukraińca Jurija Gladyra, który w poprzednim sezonie grał w Warszawie. W sobotę asem serwisowym zakończył mecz.

- Daliśmy z siebie maksimum, ale widocznie było to za mało na zespół z Kędzierzyna, który był od nas lepszy w każdym elemencie gry - przyznał libero warszawian Robert Milczarek.

- Słabo to na razie wygląda, ale wyniki są mylące. Momentami gramy naprawdę jak równy z równym, brakuje nam jednak siły ognia - ocenił trener Inżynierów Panas.

- O porażce zadecydowały pojedyncze akcje. Nie ma jednak co się załamywać, trzeba podnieść głowę i za tydzień pokonać u siebie AZS Częstochowa - z optymizmem dodał kapitan warszawskiego zespołu Radosław Rybak.

Skład Politechniki: Janusz Gałązka (7), Rafał Buszek (6), Radosław Rybak (11), Serhiy Kapelus (13), Dariusz Szulik (1), Bartłomiej Neroj (2), Robert Milczarek (libero) oraz Paweł Maciejewicz, Damian Wojtaszek, Karol Kłos (3), Jan Król (2) i Jakub Radomski (1).

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!