Pośród modnych restauracji i barów na Chmielnej powstał “piracki” sklep z żelkami. O dziwo, odwiedzają go głównie dorośli. Znajdziecie tu wszystko, czego dusza zapragnie. Także bez żelatyny i glutenu. Witajcie w Pirate Candy.

Pirate Candy ma w swoim asortymencie żelki, orzechy w czekoladzie, gumy do żucia i znane z USA pianki marshmallow. Klientów od wejścia witają ogromne beczki pełne słodkości w przeróżnych kształtach i kolorach. W trakcie, gdy Wojciech Włodarczyk, właściciel sklepu, opowiada nam o swoim asortymencie, do szyby przyklejają się kolejne twarze ciekawskich przechodniów.

Sklep dla dorosłych
Dominują wśród nich starsi klienci, ci którzy jeszcze 10,15 lat temu okupywali kolorowe stoiska z żelkami na jarmarkach i odpustach, a nawet ci, którzy pamiętają smak pierwszych, sprowadzanych do Polski w latach 90. żelek. - Większość osób, które zachwycają się sklepem to dorośli. Grupki z Polski czy z zagranicy. Dzieci są, szaleją, ale większość klientów to osoby pełnoletnie. Pod natłokiem zapachów i kolorów stają się małymi dzieciakami - przyznaje pomysłodawca Pirate Candy.

Wegetariańskie i bezglutenowe
Klientów przyciąga nie tylko dekoracja. Sklep wypełniony jest po brzegi także rzadkimi rodzajami żelek. Każdy, łącznie z wegetarianami znajdzie tu coś dla siebie, bowiem Pirate oferuje także przysmaki pozbawione żelatyny. - Ile jest wszystkich rodzajów? ciężko policzyć… około 40, są orzechy w czekoladzie z różnymi posypkami. Jeśli chodzi o żelki mamy kable, paski, dżdżownice, kwaśne, słodkie, w kształcie butelek coli, czy pizzy. Większość produktów jest bezglutenowa - wymienia Wojtek Włodarczyk.



Jedna cena
Klienci często pytają, czy piracki sklep sam produkuje sprzedawane żelki, jak przyznaje właściciel, byłoby to jednak niemożliwe i wymagałoby otwarcia małej fabryki na zapleczu lokalu. Żelki sprowadzane są z Europy Zachodniej, orzechy pochodzą z Polski. Na wszystkie produkty Pirate Candy obowiązuje jedna cena na wszystkie produkty - 12 złotych za 100 gramów.

Guma na podeszwie
A jak to wszystko smakuje? Otoczone kawą orzechy mają niesamowicie wyrazisty aromat. Żelek we wszystkich kształtach i kolorach nie sposób nawet opisać. Na nas wrażenie robią misternie wykonane gumy do żucia w kształcie arbuzów czy galaretowate truskawki i pianki w kształcie grzybków, słodkie delikatne. W ciągu zaledwie kilku minut przenieśliśmy się do czasów, gdy jedzenie żelek związane było z dzieciństwem równie mocno, co guma Turbo przyklejona do podeszwy chińskich trampek (kto jeszcze pamięta te czasy?).

Nie jesteśmy analitykami rynku i nie potrafimy przewidzieć czy na nostalgii do czasów dzieciństwa i kwaśnym smaku żelek można zbudować stabilny biznes. Niemniej jednak nasze wewnętrzne dziecko całym sercem kibicuje tej inicjatywie. Jeśli jesteście dorosłymi, którzy wychowali się na kreskówkach o superbohaterach, Pirate Candy to miejsce w sam raz dla was. Jeśli jesteście dziećmi, to nie wiemy dlaczego, jeszcze to czytacie. Wysupłajcie kilka złotych z portfela rodziców i biegnijcie na Chmielną 6.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!