(© Bartłomiej Ryży/POLSKA)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Warszawa potwierdziła w niedzielę, że jest także stolicą polskiego biegania! Ponad 11 tys. ludzi wzięło udział w imprezie "Biegnij, Warszawo". To największa tego typu zabawa w naszym kraju. Tydzień wcześniej padł rekord frekwencji (3164 osób na mecie) w maratonie ulicami stolicy.

"Przybiegłem, ukończyłem, zwyciężyłem" - taki napis witał wszystkich na mecie 10-kilometrowego biegu. Dla niemal każdego zwycięstwo oznaczało co innego. Całkiem dosłownie wygrali Kenijczyk Cosmas Kyeva i Maria Cześnik. Swój sukces odniósł Grzegorz Sudoł, który w lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Berlinie zajął czwarte miejsce w chodzie na 50 km, ale dopiero w Warszawie po raz pierwszy w życiu pokonał czterokrotnego mistrza olimpijskiego Roberta Korzeniowskiego.

Rewelacją na starcie był rzymski legionista w zbroi z kartonu i cheerleaderki, które od połowy dystansu ciągnęły pompony niemal po ziemi.

- Dla mnie sukcesem jest to, że w ogóle dobiegłam - cieszyła się Ania z Saskiej Kępy.

Pół nocy nie spała, bo na trasie stanęły jej koleżanki z pracy uzbrojone w kije do nordic walking.

- Połowę przeszłam, ale i tak mam satysfakcję. Dziewczyny z pracy były wolniejsze o 15 minut - śmiała się pani Ania.

Już samo poruszanie się w olbrzymiej masie ludzi mogło być dla wielu wystarczająco silnym przeżyciem, by za rok poprawić swój wynik. Widok, który się roztaczał przed biegaczami na ul. Belwederskiej, rzucał na kolana.

Ulica wspina się w górę, a wraz z nią tysiące ludzi w jednakowych niebieskich koszulkach. Tupiąc w masie, można było odnieść wrażenie, że do nieba zrywa się gigantyczny niebieski smok długości kilku kilometrów. Smok pokryty najdziwniejszymi łuskami: ludźmi z psami, wózkami, hoplitami, maluchami w nosidełkach na plechach ojców.

Warszawiaków nie wystraszyła nawet pogoda. Od rana ziąb i wiatr hulał po zamkniętych ulicach w centrum miasta. Przed rokiem w podobnej imprezie Human Race wystartowało ok. 18 tys. ludzi.

- Jak na taką pogodę i tak jest fantastycznie. Ja tam wierzę, że w ciągu kilku lat doczekamy się biegu z kilkudziesięcioma tysiącami uczestników - nie traci zapału Bogusław Mamiński (srebrny medalista MŚ z 1983 r. na 3000 m z przeszkodami), organizator imprezy, która i tak była największa w tym roku w naszej części Europy.

Pod wrażeniem były całe zastępy gwiazd, które ruszyły przodem: aktorzy, dziennikarze, politycy.

- Bieganie jest dla mnie sposobem na życie. To niesamowite, że tyle ludzi wychodzi, żeby razem sobie potruchtać. Przecież to nie jest ważne, jaki się ma czas. Zwycięstwem jest sam fakt, że zrobiliśmy coś dla naszego zdrowia - tłumaczył Tomasz Lis.

To nie jest ostatnie biegowe słowo Warszawy. Już za tydzień wyścig na 2,5 km na Służewcu. 11 listopada za to kolejny Bieg Niepodległości.

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!