(© Aga Mikłaszewicz)

Okładkę naszej gazety ozdobiło w Dzień Dziecka wybrane głosami Czytelników w zabawie „Mama i ja” zdjęcie Elżbiety Gasińskiej-Jeleń.

Akcję, w której szukaliśmy mamy z dzieckiem na okładkę, zorganizowaliśmy z okazji Dnia Dziecka oraz Dnia Matki. Swoje zdjęcia przysłało do nas ponad 600 mam. Zwyciężyła pani Elżbieta Gasińska-Jeleń. Czytelnicy oddali na nią aż 1254 głosy. W nagrodę pojedzie ze swoim synem na wycieczkę do paryskiego Dinseylandu. - Mój syn, Robert, jest bardzo szczęśliwy. Disney’a lubi bardzo, a najbardziej Kaczora Donalda. Ma nawet komiksy z lat 90-tych. Ale podobają mu się też parki rozrywki, więc szykuje się dla niego duże przeżycie. Powiedział, że to wspaniały prezent na Dzień Dziecka - mówi pani Gasińska-Jeleń. Więcej o pani Elżbiecie, oraz kolejnych czterech mamach, które zdobyły najwięcej głosów piszemy na następnych stronach w specjalnym dodatku.

Atrakcyjne nagrody

Do wygrania oprócz wycieczki do Paryża były m.in. profesjonalna sesja zdjęciowa, której efekty można podziwiać na łamach tego dodatku. Zdjęcia wykonała Aga Mikłasiewicz. Ma ona ogromne doświadczenie w realizowaniu sesji rodzinnych. Wśród nagród jest też rodzinny weekend w SPA, posrebrzane zestawy sztućców dla dzieci, bilety do kina oraz zestawy książek i gier. Ponadto, ze wszystkich nadesłanych zdjęć utworzyliśmy w naszym serwisie internetowym galerię fotografii warszawskich mam z dziećmi. Takie zdjęcia są szczególnie poruszające, nawet jeżeli nie wykonał ich profesjonalny fotograf. Dlatego tak chętnie dzielimy się nimi z bliskimi. Docenili to nasi Czytelnicy, oddając do tej pory tysiące głosów. Duża w tym zasługa samych mam, które zachęcały do głosowania na siebie na portalach społecznościowych.

Czas spędzony razem

Podczas trwania naszej akcji udało nam się porozmawiać z wieloma uczestniczkami. Co ciekawe, pytane o to, co zainteresowało je w „Mama i Ja”, wskazywały nagrody, które pozwalały spędzić czas razem z rodziną. - Niestety, odczuwamy na co dzień deficyt czasu, który możemy poświęcić dla siebie, ze względu na obowiązki zawodowe. Dlatego rodzinny wyjazd do SPA byłby dla nas bardzo atrakcyjny - mówiła Daria Rapacka, która w dzielnicowym etapie głosowania uzyskała jeden z najlepszych wyników.- Cieszę się z wyjazdu do SPA, bo oznacza czas spędzony w gronie rodzinnym. Zawsze jest go za mało - wtóruje jej Agnieszka Tarajko-Bąk, która zajęła piąte miejsce w miejskim etapie głosowania.Końcowe wyniki głosowania, zdjęcia wszystkich kandydatek można znaleźć na stronie naszemiasto.pl.


Rozmowa z Elżbietą Gasińską-Jeleń



Jak udało się zdobyć taką imponującą liczbę głosów?

Domyślam się, że wiele głosów zawdzięczamy naszym przyjaciołom z organizacji zajmujących się pomocą zwierzętom. Wspierali nas i mocno nam kibicowali. Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim za głosy zwłaszcza całemu gronu przyjaciół ze świata pro zwierzęcego, którzy każdego dnia pokonują trudności losu by ratować naszych „braci mniejszych”. Chciałabym zaapelować do wszystkich rodziców - Nie bójcie się adoptować zwierząt, nie martwcie się że są po przejściach i sobie nie poradzicie. One potrafią kochać bezwarunkowo. Nie bójcie się ich kochać, to piękna wierna miłość. Swoje dzieci uczcie od narodzenia wielkiej miłości i szacunku do zwierząt które są naszymi cichymi Aniołami.

Zwierzaki odgrywają ważną rolę w życiu Pani rodziny?

Tak, bardzo ważną. W domu trzymamy papugę, trzy psy, dwie koszatniczki oraz dwa akwaria z rybkami. Mój syn, Robert, miłość do zwierząt ma we krwi. Było to widoczne od najmłodszych lat.

Już jako kilkuletnie dziecko wezwał patrol straży miejskiej do znalezionej na ulicy Powstańców Śląskich wrony w opałach. Osobiście dopilnował, żeby funkcjonariusze pomogli dostać się ptakowi w bezpieczne miejsce.

Jakie korzyści przynosi wychowanie w duchu miłości do zwierząt?

Uczenie szacunku do zwierząt wykształca w dziecku poczucie empatii. Potwierdza to zachowanie Roberta w szkole. Nie bał się stanąć w obronie kolegi, któremu dokuczali inni uczniowie. Takich sytuacji było kilka.

Jakie zainteresowania ma Robert?

Uwielbia komiksy. Cały czas je zbiera. W swojej kolekcji ma m.in. zeszyty o przygodach Spider-Mana oraz o bohaterach ze świata Gwiezdnych Wojen. Komiks to dla niego najlepszy prezent. Ale, co bardzo ciekawe, syn ma też całkiem poważne plany na przyszłość.

Jakiego rodzaju plany?

Zamierza zostać prawnikiem. Jak mówi, jest to praca zapewniająca stabilizację finansową oraz przede wszystkim daje możliwość pomocy ludziom. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona takim dojrzałym sposobem myślenia.

Z czego wynika taka dojrzałość?

Dziecko ma świadomość, że pieniądze są istotne, ale nie najważniejsze. Uważamy, że nie należy mu niczego narzucać, ani do niczego zmuszać, ale dawać dobry przykład i szansę, żeby sam doszedł do właściwych wniosków . Najważniejszy jest dobry kontakt z dzieckiem, rozmowy. A okazji do rozmów jest wiele, również w czasie wakacji, które spędzamy razem.

Bardzo dużo podróżujemy. Wyjeżdżamy na początku wakacji i wracamy dopiero pod koniec. Mieszkamy pod namiotem, albo odwiedzamy agroturystyki i staramy się jak najwięcej zwiedzać, poznawać nowe miejsca .


Rozmowa z Natalią Wielogórską




Co Panią przekonało, żeby wziąć udział w naszej akcji?

To była bardzo spontaniczna decyzja. Zobaczyłam, że informację o „Mama i Ja” udostępnili moi znajomi na Facebooku. Spodobało mi się i postanowiłam, że wyślę zdjęcie z córką.

Udało się Pani pozyskać naprawdę duże grono głosujących. Zdradzi Pani, w jaki sposób uzyskać tak dobry wynik?

- Tak, to bardzo miłe. Głosy zawdzięczam w dużym stopniu znajomym i rodzinie. O całej akcji informowałam za pośrednictwem portali społecznościowych. Jesteśmy wdzięczne za głosy

Jak mama i córka spędzają razem czas? Co lubicie robić?

Jest dużo takich rzeczy. Lubimy na przykład razem spacerować. Kolejna, bardzo ważna dla nas rzecz, to wspólne czytanie książek. Lena bardzo lubi wyszaleć się też na placu zabaw. Odwiedzamy ponadto sale zabaw. Jedną z ulubionych rozrywek Leny są baseny z kulkami. W mieście jest naprawdę bardzo dużo różnych atrakcji dla dzieci i staramy się je odwiedzać.

Jakie macie wspólne cechy? W czym jesteście do siebie podobne?

Uderzające z pewnością jest nasze podobieństwo fizyczne. Zauważa to bardzo wiele znajomych i członków rodziny. Można powiedzieć, że jesteśmy jak dwie krople wody. Lena ma podobną do mojej mimikę, gesty, czasami podobnie się zachowuje. Spędzamy razem bardzo dużo czasu. Dwa lata spędziłam z córką w domu więc zdążyłyśmy się naprawdę dobrze poznać i wiele takich podobieństw miałam okazję zauważyć. Lena czasem wygląda jak moja kopia. Jakby podobieństw było mało, dodatkowo Lena ostatnio lubi bawić się w mamę.

Jak wygląda taka zabawa?


To się wiąże z najnowszą pasją mojej córki, czyli zabawą lalkami. Odgrywają one role mamy i córki podczas zabawy w dom.

Rozmowa z Klarą Siwińską




Co zmotywowało Panią do wzięcia udziału w naszej akcji?


Przyciągnął mnie fotograficzny aspekt tej akcji. Zadanie polegało na przesłaniu zdjęcia. Tak się składa, że niedawno ukończyłam kurs fotografii. Zależy mi, żeby mieć ładne zdjęcia rodziny. Dlatego żałuję, że nie udało nam się wygrać rodzinnej sesji zdjęciowej u profesjonalnego fotografa. Perspektywa wygrania tej nagrody była dla mnie bardzo kusząca i na pewno miała duży wpływ na decyzję o dołączeniu do zabawy.

Może kilka ciekawych zdjęć da się zrobić podczas wyjazdu do SPA?


Bardzo się cieszę z tej nagrody. Mój mąż i ja przepadamy za podróżami. Będziemy mieli okazję spędzić trochę czasu razem jako rodzina, w przyjemnych okolicznościach. Mam ochotę odpocząć i zrelaksować się. No i nie przejmować się gotowaniem i sprzątaniem. Zapowiada się, że to będzie dobra odskocznia, zwłaszcza po 4 latach spędzonych w dużej mierze w domu. Dzieci są jeszcze małe, Oskar ma dopiero 11 miesięcy, dlatego trudno wyjeżdżać gdzieś dalej. Czas wolny spędzamy najczęściej u dziadków na wsi. Maluchy mają tam do dyspozycji huśtawkę, trampolinę oraz basen. Bardzo lubimy też wyruszać na wycieczki rowerowe. Oskar podróżuje w specjalnym koszyku rowerowym dla dzieci.

W „Mama i Ja” udało się Pani zdobyć imponującą liczbę głosów...

Pomogła nam rodzina, która rozpowszechniła informację o głosowaniu na portalach społecznościowych. W głosowanie zaangażowali się moi teściowie. Mocno nam dopingowali i jestem im za to bardzo wdzięczna.

Wiemy już, że mamę pasjonuje fotografia. A jakie zainteresowania ma Nikola?

Jeżeli spędza czas na dworze, to zawsze w ruchu. Ciągnie ją do pojazdów. Jeździ na hulajnodze, uwielbia rower. Kiedy zostaje w domu, lubi układać klocki i puzzle. Bardzo chętnie siada też do czytania książek.

Rozmowa z Agnieszką Tarajko-Bąk




Co Panią przekonało do udziału w naszej zabawie?

To była spontaniczna decyzja. Pomyślałam - dlaczego nie? Na pewno przyciągnął mnie aspekt fotograficzny. Zajmuję się fotografią, jestem „fotomamą”, czyli fotografuję dzieci. Zazwyczaj stoję po drugiej stronie aparatu.

Podoba się Pani nagroda, czyli wyjazd do SPA?

Cieszę się z wyjazdu, bo oznacza czas spędzony w gronie rodzinnym. Zawsze jest go za mało, więc jest na wagę złota. Do samej zabawy podchodziłam na luzie. Tak dobry wynik mnie zaskoczył. To było bardzo pozytywne doświadczenie. Jestem bardzo wdzięczna za wsparcie osób, które na nas zagłosowały.
Kiedy już uda się znaleźć czas, co lubicie robić w rodzinnym gronie?
Bardzo cenimy sobie podróże. Lubimy odwiedzać nowe miejsca, wybierać się na wycieczki rowerowe. Często odwiedzamy też przyjaciół. A czasem chcemy po prostu zostać w domu i pograć razem w gry.

Albo porobić zdjęcia?


W sesje fotograficzne angażuję całą rodzinę. Uważam, że każdy powinien starać się uwiecznić cenne chwile. Takie zdjęcia to wspaniałe pamiątki na długie lata.

Fotografią zajmuje się Pani profesjonalnie?

Na razie traktuję zdjęcia hobbystycznie. Uczę się tego i sprawia mi to satysfakcję. Ukończyłam kurs i mam specjalny certyfikat. Fotografią interesowałam się od zawsze, dlatego cieszę się, że zdecydowałam się na naukę. Najchętniej fotografuję rodziny i kobiety. Chciałabym, żeby w przyszłości rozwinęło się to w profesjonalną działalność. To ciekawe, jak fotografia zmienia sposób patrzenia na otoczenie.


Rozmowa z Joanną Ambo




Dlaczego postanowiła Pani wziąć udział w „Mama i Ja?

Spełniam wymagania - jestem mamą. Poza tym namówił mnie mąż. Spodobały mi się też nagrody. Są dobrym pretekstem, żeby razem, w rodzinnym gronie, spędzić wolny czas.

Dostała Pani bardzo dużą liczbę głosów. Skąd Pani zdaniem taka sympatia Czytelników?

Z pewnością ogromną rolę odegrali tutaj znajomi, oraz rodzina. Poinformowałyśmy o naszym starcie na portalach społecznościowych. Mam wrażenie, że zagłosowali na nas wszyscy, których znamy.

Jakie cechy córka po pani odziedziczyła?

Julia lubi występować na scenie, podobnie jak ja w latach szkolnych. Niedawno wystąpiła w przedstawieniu. Świetnie sobie poradziła z zapamiętaniem i odegraniem dużej roli. Ma też dryg do śpiewania i tańczenia. Zależy nam, żeby rozwijała swoje umiejętności. Dlatego zapisaliśmy ją na kurs tańca. Weźmie też udział w konkursie tanecznym.

Czyli zapowiada się na to, że w przyszłości rozwinie karierę sceniczną...

Niekoniecznie. Nie zdziwiłabym się, gdyby poszła w kierunku medycyny.
Ostatnio ten temat ją z jakiegoś powodu zainteresował. Julii bardzo zależało, żeby oglądać serial o tematyce medycznej. Nie odstraszył jej dorosły ton opowieści, ani dość dosłowne ukazanie procedur medycznych.
Być może ta fascynacja się utrzyma. Nie miałabym też nic przeciwko, gdyby postanowiła zostać prawniczką. Na razie jednak niech się cieszy dzieciństwem i czasem spędzonym w świecie bajek i zabawek.

Które z nich lubi najbardziej?



Jak pewnie u każdego dziecka, jest ich bardzo dużo. Obecnie numerem jeden są, bez wątpienia, nieśmiertelne kucyki Pony.





Dziecko

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Mirek (gość)

Gratuluję :) Ja ze swoimi dzieciakami w tym roku będziemy rozgrywać turniej w piłkarzyki, mamy stół ze stoly-bilardowe.net