"World On Fire" to już trzecia solowa płyta Slasha. Bije z niej wspaniała energia, będąca odbiciem zrozumienia i znakomitych relacji, jakie panowały między Slashem a współpracującymi z nim muzykami w studiu nagraniowym. Efektem prac jest 17 soczystych rockowych piosenek. Jeśli chcesz mieć tę płytę na własność, weź udział w naszym konkursie!

KONKURS ZOSTAŁ ROZWIĄZANY, A ZWYCIĘZCY POWIADOMIENI DROGĄ MAILOWĄ NA ADRESY PODANE PODCZAS REJESTRACJI.


Slash - "World on Fire". Wygraj egzemplarz płyty gitarzysty Guns'n'Roses! [KONKURS]


Co zrobić, aby go zdobyć?



1. zarejestrować się w naszym serwisie podając swoje imię i nazwisko (tylko do wiadomości redakcji)
2. Polubić na Facebooku warszawa.naszemiasto.pl
3. Polubić na Facebooku nasz specjalny serwis z konkursami - Konkursy Warszawa

4. odpowiedzieć w komentarzu na pytanie:

Który utwór, w którym na gitarze gra Slash, lubisz najbardziej i dlaczego?



Nagrody otrzymają autorzy najciekawszych i najbardziej oryginalnych odpowiedzi. Na Wasze zgłoszenia czekamy do 5 października (niedziela) do godz. 23:59.

Czytaj też: Slash w Polsce: 20 listopada gwiazda Guns'n'Roses zagra jedyny koncert w naszym kraju

Zgłoszenia osób niezalogowanych oraz nie mających wypełnionego w całości profilu nie będą rozpatrywane.

Zapoznaj się z regulaminem konkursów w serwisie warszawa.naszemiasto.pl Kliknij tutaj!

Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji

Czytaj także

    Komentarze (15)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    soichi

    Knockin' on Heaven's Door. Utwór ten w wersji Guns N' Roses jest całkowicie inny co nie znaczy, że gorszy od oryginału w wykonaniu Boba Dylana. A gitara wysuwa się na pierwszy plan.

    evelina

    Najbardziej lubię "Black Or White". Bo spotkali się w w tym utworze dwaj muzyczni geniusze. Dało się pogodzić coś co wydawało się nie do pogodzenia - ciepły popowy głos króla muzyki pop, Michaela Jacksona z ostrym graniem instrumentalnego króla rocka - Slashem. A ten ostatni kilkoma rifami (a szczególnie intro) pokazał całokształt swojego talentu i dodał temu utworowi kolorytu. Bardzo lubię tę piosenkę przez jej tolerancyjną wymowę. A to że Slash - człowiek z kompletnie innego, muzycznego świata zdecydował się połączyć siły z MJ dla lepszej sprawy, tylko wzmacnia przesłanie tego utworu. To byli dwaj bohaterowie mojego dzieciństwa, więc z wielkim sentymentem wracam do tej piosenki.

    GiF

    Mówiąc Slash od razu przychodzą na myśl utwory, kiedy grał w G'n'R czy jego ostatni projekt. Nic mylnego, bo stworzył kawał naprawdę dobrego materiału i najbardziej rozpoznawalnego na całym Świecie, czyli najlepszy okres jego twórczości. Ale myślę, że warto przywołać tu jeszcze inne jego zespoły im. Velvet Revolver, z którym stworzył naprawdę dobre kawałki np. "Fall to Pieces" czy "Superhuman". Moim ulubionym okresem jego twórczości jest czas, gdy zaczął grać w założonym przez siebie zespole Slash's Snakepit. Nagrali tylko dwie płyty, między czasie się rozpadając i reaktywując, ale właśnie z tego okresu pochodzi mój ulubiony jego kawałek. Nazywa się "Neither Can I" i rozpoczyna debiutancki album Slash's Snakepit "It's five O'clock Somewhere". Utwór stworzony przez Slash'a i wokalistę Eric'a Dover'a. Spokojny utwór z nastrojowym intrem i z mocnymi wstawkami, w których Dover nie szczędzi gardła. Jednym słowem masterpiece! Tylko szkoda, że często zapomina się o tym projekcie wspominając Slash'a.

    skalar1

    Myślę, że zamiłowanie do muzyki rock'owej dostałam "w genach" od mojej mamy. Dawno temu opowiadała mi, kiedy to pod koniec lat osiemdziesiątych Slash z zespołem Guns'n'Roses wydali swój pierwszy singiel i debiutancki album "Appetite for Destruction". Wiele osób z bliskiego otoczenia mówiło, że będą "gwiazdami jednego sezonu" i nie osiągną sukcesu. Ona jednak twardo broniła swojej opinii i miała rację. Ja zakochałam się w tej muzyce właśnie dzięki temu zespołowi. Wybrać najlepszy utwór z bogatej dyskografii Slasha jest praktycznie zadaniem niemożliwym, jednak dla mnie muzycznym przełomem był utwór "Sweet Child O'Mine", który rozpoczyna się niesamowitą "solówką". Dlaczego uważam ten utwór za najlepszy? To proste. Ma w sobie wielką moc, energię, która od razu stawia na nogi i zachęca do działania. Jako drugi, jeden z wielu świetnych utworów wymieniłabym "Give in to me", mój ulubiony z repertuaru Michaela Jacksona. Nie sposób jest opisać co Slash tworzy z dźwiękami i jak to wszystko współgra. To prawdziwa sztuka a on jest Artystą, który od lat cieszy swoich fanów muzyką i tekstami na najwyższym poziomie. Już nie mogę się doczekać najbliższego koncertu i nowej płyty.

    Ag

    Dalibyście nam bardzo trudne zadanie, musiałam aż przesłuchać obie płyty Slasha od deski do deski, repertuar Gunsów postanowiłam odpuścić, bo to już dawno i nieprawda ;)
    Od razu przyszła mi do głowy "Anastasia", minutowa solówka Slasha na początku piosenek zawsze wywołuje we mnie masę emocji i nasuwa pytanie, jak on kurcze to robi?
    Dałam sobie jednak dobę do namysłu i moim numerem jeden ostatecznie został utwór "Gotten".
    Przyznam szczerze, że usłyszałam ją pierwszy raz dopiero na zeszłorocznym koncercie Slasha w Polsce. Ale od razu szczęka mi opadła i długo nie byłam w stanie jej podnieść,a ciało przeszedł niejeden dreszcz. Nie przepadam za balladami rockowymi, rzadko któraś przypada mi do gustu. A w tej od razu się odnalazłam. I to wszystko dzięki Slashowi, który napisał piękną muzykę, a także Mylesowi Kennedy, który swoim głosem czarował publiczność. Gitarzysta nie zaserwował nam w tym przypadku długiej solówki, co nie zmienia faktu, że stworzył bardzo dobrą, niebanalną melodię, delikatną, a jednak z domieszką ostrego pazura.

    ir

    Slash przed kościołem grający na ślubie Axla?:)
    Slash-świadek gubiący obrączki?
    Eh, co za czasy, gdy utwór "November Rain" GNR świecił triumfy na listach przebojów, a Slash był uważany za niepokornego, pijącego whisky i z odwiecznym papierosem w ustach...!
    Najbardziej lubię ten kawałek, bo Slash daje w nim popis umiejętności gitarowych, a jego riffy łapią za serce... Otoczka konwencjonalności i przekorność Slasha w tym teledysku robią wrażenie:) Rockowe serce daje upust i szaleje na gitarze, gdy w kościele trwa...romantyczna przysięga;) Co więcej - szaleństwo trwa dobrą minutę...
    I choć pada listopadowy deszcz...Slash dalej wywija swoją solówkę;)

    DarkMoonlight

    PARADISE CITY Z Fergie na wokalu. Jej głos kruszy serca, a Slash na gitarze kruszy mury. Wspaniała sprawa...

    Aśka84

    zdecydowanie piosenka "Welcome To The Jungle", głównie za niesamowite riffy gitarowe! Dla mnie Slash to mistrz, genialny artysta. To co on wyprawia z gitarą w tym teledysku...mistrzostwo!

    marz

    Są takie utwory, które po czasie nudzą się wykonawcom, nie są najwybitniejsze w karierze zespołu, a mimo to fani wciąż je kochają. Dla mnie takim utworem jest "Sweet Child O' Mine" z porywającego debiutu Guns n' Roses. Przede wszystkim ze względu na charakterystyczny otwierający riff i solo Slasha, łagodność i dzikość tej piosenki i tekst, który sam się śpiewa. Nawet jeśli utwór był napisany w pięć minut, to zawsze dostarcza mi pięciu minut emocji.

    melowfruit

    Jak Slash, to "Paradise City", ale ta wersja z Fergie. Niesamowita energia, już nie w typowo ciężkim brzmieniu tylko bardziej hitowym. Slash wymiata, Fergie miażdży swoim głosem, a sama piosenka jest przecież o niesamowitym miejscu. Kiedy słucham tego utworu, czuję się, jakbym w tym miejscu właśnie się znalazła.

    paulina.joel@...

    "November rain", gdzie trzy solówki Slasha są zdecydowaną wisienką na torcie tego utworu! Piękne aż się chce słuchać na okrągło (co zdarza mi się dość często).

    ola.wojcicka

    Ja zdecydowanie najbardziej lubię "Welcome To The Jungle", bardzo lubię tą piosenkę, ten teledysk, wszystko! W tej piosence czuć szaleństwo i taką dzikość. Chłopcy z Guns'n'Roses mieli niesamowitą energię którą zarażali. Strasznie żałuję, że zespół się rozpad Bo Slash z Axelem byli na scenie niezastąpieni

    Astaroth

    Wybieram utwór "Ghost" z płyty "Slash", która ukazała się w 2008 roku, ponieważ otwierający płytę "Ghost" z gościnnym udziałem eks gitarzysty Gunsów Izzy'ego Stradlina i wokalisty Iana Astbury'ego mógłby spokojnie znaleźć się na płycie The Cult. Jest to ciężki kawałek ze świetnymi riffami granymi przez Stradlina i świetnymi wtrętami Slasha oraz ciętą, rockową solówką, jakich gitarzysta zagrał w swej karierze mnóstwo. Ian śpiewa tak, jak zdołał nas przyzwyczaić w macierzystej kapeli - czyli drapieżnie i melodyjnie. Zaczyna się obiecująco.