Znany w stolicy lokal „Bistro Charlotte: chleb i wino” będzie działał także we Wrocławiu. Choć na mapie Warszawy Bistro Charlotte jest dopiero od czterech lat, już doczekało się miana kultowego. Drugi lokal otwarto półtora roku temu w Krakowie i od pierwszego dnia trudno tam o wolne miejsce. Teraz przyszedł czas na Wrocław. "Bistro Charlotte: chleb i wino" powstaje przy ul. Świętego Antoniego, w budynku w którym swoją siedzibę ma też redakcja portalu GazetaWroclawska.pl.

Były minister Michał Boni wspominał o „Charlotte” przy okazji omawiania raportu „Młodzi 2011”: że to miejsce, w którym tworzy się wspólnota. Wspólnotę ma pomóc tworzyć duży stół, który zajmuje centralne miejsce w lokalu w Warszawie i Krakowie, i który stanie także we Wrocławiu. Spotykają się przy nim artyści i biznesmeni, gwiazdy i bezrobotni, studenci i pracownicy korporacji. Czasem każdy siedzi zapatrzony w swojego laptopa albo zaczytany w porannej gazecie, czasem zamieni się z kimś kilka słów o pogodzie albo polityce, czasem spotka się rozmówcę na długi wieczór przy lampce wina. Wypada tam bywać.

Na początku istnienia lokalu tabloidy co rusz ogłaszały nazwiska znanych osób, które pojawiają się w „Charlotte”. Że Doda przyszła bez stanika, by zjeść sałatkę albo gwiazdy Top Model wpadły na kaloryczne przekąski. Teraz niektórzy twierdzą, że chodzenie tam jest już passe, krytycy wypominają także bułkę tartą za 7 zł, ale liczby nie kłamią. „Bistro Charlotte” ma ponad 30 tysięcy fanów na Facebooku i prawie 3 tysiące obserwatorów na Instagramie. A ci, którzy tam bywają, bardzo chętnie chwalą się tym na swoich profilach w portalach społecznościowych. Zdjęcie przed lokalem, zdjęcie jajka sadzonego, zdjęcie nadgryzionej bagietki.

Rano wpada się tam na śniadanie we francuskim stylu, którego obowiązkowym elementem jest wypiekane na miejscu pieczywo. Można przekąsić croissanta (4,5 zł) albo skusić na kanapkę na ciepło (10 zł) albo na zimno (9 zł). Królują słodkości: firmowe marmolady i czekolady, które dostępne są również na wynos (18 - 22 zł). Po śniadaniu przychodzi się na lunch – sałatkę (18 zł) albo quiche (9 zł). A potem spokojnie można już spróbować drugiego flagowego produktu w „Charlotte”: wina. I tak do wieczora, zagryzając od czasu do czasu serem, wędliną i kawałkami bagietki. Kiedy Bistro Charlotte otwierano w Warszawie, właścicielki tłumaczyły, że trudno w stolicy o miejsce, w którym można zjeść śniadanie. Dlatego same serwują je do 24. Stawiają na proste i sprawdzone przepisy z francuskim rodowodem. A czy zadowolą podniebienia wrocławian? To się okaże na początku marca, kiedy lokal najprawdopodobniej zostanie otwarty. Będzie można do niego wejść z dwóch stron – od strony Synagogi pod Białym Bocianem i z pasażu Pokoyhof (św. Antoniego 2/4), w którym w lecie stanie ogródek.

Czytaj też: Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Rotterdamie na żywo na ekranie kina Muranów

Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!