Marzysz o tym by rzucić pracę w korporacji i zająć się tym, co kochasz? Pracować zdalnie, popijając schłodzone drinki w tropikach? Dobrze to przemyśl. Rzeczywistość startupowca nie zawsze jest tak kolorowa, a żaden startup nie jest skazany na sukces.

Chęć do eksperymentowania
Mianem start-upu określić można właściwie każdą młodą firmę. Jednak to, co odróżnia go od podobnych rynkowych przedsięwzięć to chęć eksperymentowania, poszukiwania właściwego modelu biznesowego, zdobywanie niezbędnego doświadczenia i kontaktów, często kosztem potencjalnych zarobków. Start-up zakłada przeważnie od jednej do pięciu osób. Poza wizją i zapałem do pracy mają przeważnie jeszcze komputer oraz oszczędności na start. I nic ponadto. Opublikowany w 2015 roku przez Startup Poland raport „Polskie Startupy” wylicza, że w Polsce działa 2400 takich podmiotów. Przeważająca większość polskich z nich koncentruje się na tworzeniu i sprzedaży oprogramowania, aplikacji mobilnych czy internetowych.

Zobacz też: Wraca era indywidualizmu. By się wyróżnić sami możemy projektować

Wielkie pieniądze, najlepiej w młodym wieku?
Typowy twórca start-upu to mężczyzna, urodzony w latach osiemdziesiątych. Swój biznes prowadzi on przeważnie w jednym z trzech miast – Warszawie (28%), Krakowie (16%) lub Poznaniu (13%). Względnym powodzeniem cieszą się również Wrocław (7%) i Trójmiasto (7%). Z pozostałych miast Polski pochodzi łącznie zaledwie 26% startupów.

Do start-upów przyciąga wizja wielkich pieniędzy i szybkiego sukcesu. W gronie biznesów, które zaczynały w ten sposób najczęściej wymienia się takie firmy, jak: Facebook czy Google. Polacy, którzy poszli w ich ślady są dziś rozchwytywani przez światowe marki w Dolinie Krzemowej.

Przykłady? - UXPin (oprogramowanie dla projektantów), Estimote (innowacyjne urządzenia bluetooth), BaseCRM (aplikacje sieciowe). Jako startup funkcjonuje lub funkcjonowało wiele popularnych polskich stron m.in.: jakdojade.pl, znanylekarz.pl, wykop.pl. Ten ostatni został założony w 2005 roku przez Piotra Chmolowskiego, wówczas ucznia liceum. Najmłodszy startupowiec w Polsce, Krystian Gontarek, twórca Gameteller.net ma 11 lat i już dziś zachwyca dojrzałym podejściem do biznesu. Jednak, niezależnie od tego, czy jesteś doświadczonym studentem czy 11-letnim geniuszem, musisz brać pod uwagę możliwość porażki.

Smart money i mądre wsparcie mentorów
Startupowcy popełniają błędy, brak im biznesowego obycia, kontaktów, doświadczenia. Braki te nadrabiają jednak pracowitością i zapałem, a najzdolniejsi szybko przyciągają inwestorów. Od źródeł finansowania ważniejsze jest jednak merytoryczne wsparcie.

- Wspieranie startupów nie ogranicza się do zapewnienia im pierwszych funduszy na rozwój. Aby przedsięwzięcie przetrwało na rynku niezbędne są też tzw. „smart money”, często oferowane podczas profesjonalnych programach akceleracyjnych. Akceleratory oferują o wiele więcej niż finansowe wsparcie - przekazują wiedzę jak wcielić pomysł w życie, jak wprowadzić produkt na rynek czy skalować swój projekt na wiele krajów - mówi Eliza Kruczkowska ze Startup Poland. Oczywiście, zewnętrzne wsparcie to tylko połowa sukcesu. Drugą połowę stanowić będzie dobry pomysł i wiele ciężkiej pracy przy jego wdrażaniu.

Zobacz też:Jedyna taka szkoła. Tutaj "poprawisz lub rozwiniesz relacje damsko-męskie" [Rozmowa NaM]


Nie licz na kokosy
Jeśli liczysz na niekończące się płatne wakacje pod palmami, możesz się rozczarować. Przeważająca większość polskich startupowców pracuje tyle, co na etacie lub dłużej. Niestety, długie godziny pracy nie zawsze przekładają się na zarobki. Jak szacuje serwis mamstartup.pl, jedynie mniej niż połowa polskich startupów zarabia więcej niż 500zł miesięcznie, a zaledwie 13% zarabia między 5 a 10 tysięcy złotych miesięcznie. Co więcej, jak podkreślają znawcy rynku startupowego, w inicjatywy tego typu wpisany jest zawsze element ryzyka i przypadkowości.

- Powiedziałabym, że startup to ciężka, wielogodzinna praca z niepewnymi zarobkami i dużym ryzykiem porażki, rekompensowana w niektórych przypadkach niezależnością, pasją i satysfakcją z tworzenia swojego biznesu, który może kiedyś pozwoli na wakacje w cieniu palm. Jeśli mówimy, że innowacja jest fundamentem startupu to sposób na osiągnięcie stabilnego i systematycznego dochodu wymaga eksperymentów. A to często kończy się porażką. Ważne by się z niej podnieść i próbować dalej - przestrzega Eliza Kruczkowska.

Warto zatem dla własnego startupu rzucić pracę na etacie? Jeśli liczysz na łatwe pieniądze w krótkim czasie, z pewnością nie. Jeżeli masz chęć rozwoju, czujesz w sobie żyłkę eksperymentatora i nie obawiasz się podejmowania ryzyka to możesz zacząć tworzyć biznesplan. Kto wie? Być może, za kilka lat powtórzysz sukces Marka Zuckerberga?


Jeśli jesteś zainteresowany patronatem naszemiasto.pl – napisz pod adres patronaty@naszemiasto.pl
Jeśli chciałbyś zrobić projekt niestandardowy z naszemiasto.pl – napisz pod adres projektyspecjalne@naszemiasto.pl

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!