Szkoły w Warszawie: przepełnione klasy, lekcje na dwie zmiany, pokoje w piwnicach [RAPORT]

Rok po reformie oświaty Instytut Spraw Publicznych przygotował raport o stanie edukacji w Warszawie. W badaniu wzięło udział 25 nauczycieli i dyrektorów szkół podstawowych z kilku dzielnic stolicy. Skutki zmian w szkolnictwie nie prezentują się optymistycznie. Przywrócenie ośmioletniej podstawówki wywołało lawinę zmian - nauczyciele skarżą się na zwolnienia, uczniowie mają lekcje na ''drugą zmianę'', co oznacza, że siedzą w szkołach nawet do dziewiętnastej, a nowa podstawa programowa nie jest dostosowana do ich możliwości rozwojowych. Szczegóły w artykule poniżej.

W badaniu przeprowadzonym przez Instytut Spraw Publicznych wzięło udział 25 nauczycieli i dyrektorów szkół podstawowych z kilku dzielnic: Woli, Ursynowa, Wilanowa, Białołęki, Śródmieścia, Pragi-Południe i Pragi-Północ. Rozmówcy byli dobierani losowo: z bazy 152 warszawskich szkół publicznych, które w roku szkolnym 2017/2018 prowadziły oddziały gimnazjalne, a także z rejestru szkół niepublicznych.

Pytano o wdrażanie zmian w edukacji w szkole, sytuację dyrektorów, nauczycieli i uczniów po zmianach oświatowych, nową podstawę programową i podręczniki, o wady, zalety, a przede wszystkim konsekwencje zmian.

PRZEPEŁNIONE SZKOŁY, LEKCJE NA ''DRUGĄ ZMIANĘ''
Zgodnie z danymi Urzędu m.st. Warszawy 214 podstawówek znalazło się w następującej sytuacji: w bardzo krótkim czasie zostały one zmuszone do kształcenia jednego rocznika więcej, docelowo zaś - dwóch roczników. Oznacza to, że szkoły są po prostu przepełnione. W wielu z nich zajęcia są prowadzone w godzinach od ósmej do dziewiętnastej. Co więcej, lekcje są organizowane w taki sposób, że dzieci jednego dnia rozpoczynają naukę na „drugą zmianę”, do kończąc lekcje wieczorem, a następnego dnia muszą przyjść do szkoły rano. W takiej sytuacji trudno jest zaplanować dzień i proces nauki. Zmianowość jednak jest konieczna, aby móc pomieścić wszystkich uczniów w szkole. W tak krótkim czasie dyrektorzy nie mieli po prostu możliwości odpowiednio rozbudować budynki szkolne.

Szkoły starały się zaadaptować na sale lekcyjne jak najwięcej pomieszczeń, które wcześniej służyły za magazynki czy inne pomieszczenia gospodarcze. W jednej szkole zdecydowano, że pokój nauczycielski zostanie przeniesiony do piwnicy, aby pomieszczenie to mogło być przystosowane do prowadzenia zajęć lekcyjnych. Co więcej, w tego typu szkołach często brakuje specjalistycznych pracowni (chemicznych czy biologicznych), które na ogół są przez lata wyposażane przez nauczycieli pracujących w danej placówce.

PODSTAWA PROGRAMOWA NIEDOSTOSOWANA DO DZIECI
Nauczyciele zwracają uwagę na problem niedostosowania podstawy programowej do możliwości rozwojowych dzieci, które jako sześciolatkowie rozpoczęli edukację szkolną. O trudnościach uczniów z opanowaniem materiału mówią nauczyciele klas siódmych, a także klas czwartych. Na przykład w klasie czwartej na języku polskim treści abstrakcyjne dotyczące środków poetyckich są przez dzieci niezrozumiałe. Nauczyciele sami muszą szukać rozwiązań, na przekazanie tej wiedzy. W klasie siódmej dzieci, które rozpoczęły edukację w wieku sześciu lat, muszą zapoznawać się z treściami, które wcześniej były realizowane w trzeciej klasie gimnazjum. Dotyczy to na przykład geografii i przekłada się na duże trudności uczniów z przyswojeniem omawianych zagadnień społeczno-gospodarczych, takich jak rynek pracy czy demografia.
- Geografia społeczno-ekonomiczna Polski, gdzie mamy elementy statystyki, to jest czarna magia dla sześciolatków. Rozumie to jedna czwarta uczniów, a trzy czwarte nie ogarnia […] dla nich to jest abstrakcja. Jak mam klasę, gdzie są dzieci, które poszły do szkoły w wieku siedmiu lat, to jest super […] to jest lekcja dyskusyjna, wymiany poglądów etc. Natomiast jeśli są klasy z sześciolatkami, to jest problem ogromny. To dotyczy także innych przedmiotów przyrodniczych, w tym na przykład chemii, ale i historii. Ten program jest dla nich za trudny - powiedział jeden z nauczycieli.

ZWOLNIENIA NAUCZYCIELI
Od 1 września 2017 roku w związku z reformą oświaty zmieniła się sytuacja prawna nauczycieli zatrudnionych zarówno w szkołach podstawowych, jak i gimnazjach. Nauczyciele zatrudnieni w dotychczasowej sześcioletniej szkole podstawowej z dniem 1 września 2017 roku stali się nauczycielami zatrudnionymi w ośmioletniej szkole podstawowej. Nauczyciel gimnazjum zatrudniony na podstawie mianowania lub umowy o pracę na czas nieokreślony, którego dalsze zatrudnienie w tej szkole w roku szkolnym 2017/2018 lub 2018/2019 nie jest możliwe ze względu na „wygaszanie” gimnazjów, jest przenoszony w stan nieczynny. Jeśli jednak zmiany organizacyjne zmniejszą liczbę godzin zajęć dydaktycznych nauczyciela, dyrektor szkoły może zaproponować ograniczenie jego zatrudnienia do części etatu.

Tak zapisane przepisy ustawy bardzo wyraźnie wyznaczyły sposób działania dyrektorów. Z badań wynika, że zwolnienia czy planowanie ograniczenia etatu dotyczyły przede wszystkim nauczycieli rozpoczynających drogę zawodową.

Dyrektorzy podkreślali, że tak skonstruowana ustawa nie zostawia im dużego wyboru w tym zakresie. Jeśli redukcje zatrudnienia okazywały się konieczne, w pierwszej kolejności nie przedłużali oni etatu nauczycielom stażystom. W konsekwencji często się zdarzało, że dyrektor musiał zrezygnować z bardzo dobrego młodego nauczyciela.
- Ustawa mówi mi wyraźnie, co mam robić. Ja mam świetnych młodych nauczycieli, widzę, jak oni się starają, ale jest, jak jest. To byli też pierwsi nauczyciele, którym powiedziałam, jaka jest sytuacja, i że powinni szukać pracy w innej szkole - powiedziała z żalem dyrektorka jednego z gimnazjów.

NAUCZYCIELE GIMNAZJÓW ZDEGRADOWANI I ZMARGINALIZOWANI?
Nauczyciele gimnazjów uważają, ze wskutek zmian zostali zdegradowani i zmarginalizowani. Są zazwyczaj włączani do szkół podstawowych, nie mogąc kontynuować pracy w miejscu, z którym się identyfikowali i które było przez nich współtworzone. Nauczyciele gimnazjum niejednokrotnie są lepiej wykształceni niż nauczyciele szkół podstawowych i mają wyższe kwalifikacje, które po reformie tracą na znaczeniu. Wskazywali także, że oczekuje się od nich, że zintegrują się z nauczycielami szkół podstawowych. Ze względu na chaos w tego typu szkołach jest to problem.
- Gimnazjum zostało wchłonięte przez szkolę podstawową, jesteśmy budynkiem „B” szkoły podstawowej i nie ukrywam, że też tak się czujemy, jesteśmy złym, gorszym sortem, źle traktowanym przez nauczycieli szkoły podstawowej. Może czują się zagrożeni, mając niejednokrotnie niższe kompetencje - skarży się nauczyciel z warszawskiego gimnazjum.

SIÓDMOKLASIŚCI VS REFORMA
Siódmoklasiści - pierwszy rocznik, który w wyniku reformy kontynuuje naukę w wydłużonej o dwa lata szkole podstawowej. Wszyscy badani rozmówcy byli zgodni co do tego, że reforma edukacji właśnie na ten rocznik wpłynie szczególnie niekorzystnie.

Przede wszystkim siódmoklasistom bardzo trudno będzie poradzić sobie z przeładowanym programem, zwłaszcza z przedmiotami przyrodniczymi: fizyką, chemią, geografią, biologią, które jednocześnie pojawiają się w programie siódmej klasy. Problemem dla uczniów jest zarówno ogromny przeskok między ilością materiału, który należy przyswoić w siódmej klasie , jak i nowymi metodami nauki.

Inne jest także w siódmej klasie tempo wprowadzania informacji. Ponieważ w ciągu dwóch ostatnich lat szkoły podstawowej dzieci są zobowiązane zrealizować właściwie całość programu przewidzianego wcześniej do realizacji przez trzy lata gimnazjum, nauczyciele muszą bardzo szybko realizować materiał, w tym zadawać uczniom więcej prac domowych. Nie ma również czasu na powtarzanie i utrwalanie treści.


Wideo

Martyna Konieczek

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

02.09.2018, 21:24

Serio? Wymaga się od nauczycieli gimnazjów żeby zintegrowali się z tymi z podstawówki, a Ci nie chcą ich zaprosić do swojej piaskownicy? Jeśli takie są problemy gron pedagogicznych w szkołach, to nie ma co się dziwić, że poziom edukacji wygląda tak jak wygląda. Żenada.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3