Tak się kradnie w Warszawie. Były włamywacz zdradza, jak zrobić to w 10 minut

Red.Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (43 zdjęcia)
Kilka sekund i śrubokręt dzielą ich od oszczędności, które trzymasz w domu. Okradną każdy dom lub mieszkanie w mniej niż 10 minut. Tak działają profesjonalni włamywacze. W Zakładzie Karnym na warszawskiej Białołęce zapytaliśmy ich o szczegóły ich fachu. Ile zarabiali, kogo okradali i czy żałują swojego postępowania? Obejrzyjcie wideo, aby się przekonać.

Osiem, dwanaście tysięcy złotych miesięcznie
10 minut i okno balkonowe - tyle dzieli złodzieja od oszczędności twojego życia, sprzętu elektronicznego i wszystkiego, co masz w domu. Przez mniej niż czas potrzebny na zrobienie jajecznicy złodziej wyniesie z twojego mieszkania wszystko, co ma dla niego wartość. A co najgrosze, nie ma sposobu, by go powstrzymać.
W Zakładzie Karnym na Warszawskiej Białołęce spotkaliśmy dwóch zawodowych włamywaczy. Marek, recydywista z wieloletnim stażem włamywał się, bo potrzebował pieniędzy na alkohol. Z włamań zarobiłby na kilka butelek najdroższych koniaków miesięcznie. Jak sam twierdzi, jego działalność przynosiła mu równowartość 3-4 średnich krajowych.

Okradał bloki, wiedział jak wchodzić przez okna i drzwi i co zrobić, gdy cię przyłapią. - Ciężko oszacować, ale można liczyć, że przez cztery lata było to po trzy, cztery mieszkania miesięcznie - przyznaje Marek, który żył z włamań zdecydowanie lepiej niż większość jego uczciwie pracujących kolegów. Do czasu, aż nie ukradł roweru. Dlaczego? Bo nie chciał wracać do domu nocnym autobusem. Kradzież nagrała kamera przemysłowa. Następne 7 lat spędzi w zakładzie karnym.

Andrzej, sporo młodszy od Marka, to typ warszawskiego cwaniaka. Okradał bogate domy na przedmieściach, potrafił ominąć każde zabezpieczenie, a wścibskim sąsiadom powiedzieć, że rodzina, którą właśnie okrada poprosiła go… wyłączenie gazu w domu. W przeciwieństwie do Marka, Andrzej zdaje się nie mieć wyrzutów sumienia. Mięknie tylko, gdy opowiada o rodzinie z chorym dzieckiem. Ukradzione im pieniądze miały pójść na operację syna. - W tej sytuacji może się znaleźć też moje dziecko. Może wtedy włamywacza serce ruszy i odda - wyznaje.

Czy mówi prawdę? Trudno powiedzieć, bo jak mówią psycholodzy, ludziom takim jak osadzony na Białołęce, brak jest empatii, a wielu z nich to doskonali manipulatorzy. Andrzej należy do grupy, która kradnie dla adrenaliny i pieniędzy. Gdyby jego losy potoczyłyby się inaczej może został maklerem giełdowym, albo chirurgiem. Gdy włamywacze otwierają cudze mieszkanie, zachowują się jak każdy inny fachowiec skupiony na swojej pracy.
-Chłodna kalkulacja. Trzeba jak najszybciej wykonać swoją pracę i wyjść - przyznaje Marek. Jak każdy specjalista, on także postępował wedle określonej rutyny. Ludzie młodzi przeważnie trzymają większość wartościowych rzeczy na wierzchu. Osoby starsze ukrywają pieniądze i biżuterię, ale również i one nie uchronią się przed kradzieżą.- Kierunek złodzieja to szklane szafy, szkatułki, szafy z ubraniami. Nic więcej. Wchodzi, szuka i wychodzi - mówi Andrzej.

Pieniądze zamiast plazmy
Co jest najlepszym łupem? Przede wszystkim biżuteria, pieniądze i inne kosztowności, które łatwo spieniężyć. Dalej: laptopy, telefony, elektronika, ale tego typu gadżety trudniej upłynnić. Mało prawdopodobne, by złodziej zabrał np. telewizor. Trudno wynieść go nie wzbudzając podejrzeń, a otrzymane za niego pieniądze nie rekompensują ryzyka.

Zatem wasz telewizor jest względnie bezpieczny. Wszystko inne już nie, bo jak przyznają obaj osadzeni, w czasach ich złodziejskiego “prosperity” nie było zabezpieczeń, których nie da się obejść. Alarm, choć spowalnia włamywacza, jest jasnym sygnałem, że w domu jest coś cennego i warto spędzić kilka minut nad jego rozbrojeniem. A okna antywłamaniowe? Również skutecznie zatrzymają intruza, ale na góra 5 minut. O ile, oczywiście będą zamknięte. Większość z okradzionych osób nie zamyka okien. A te, które to robią można okraść przy pomocy zwykłego śrubokrętu. 10 sekund wystarczy, by zamienić zamknięte okno na “wejście” do mieszkania. Gdy śrubokręt nie daje rady, do pracy wkracza diament, czyli nożyk do cięcia szkła, którym wycina się niewielki otwór w szybie.

Okazja czyni złodzieja
Dlaczego piszemy przede wszystkim o oknach? Bo je dużo łatwiej sforsować nie wzbudzając podejrzeń sąsiadów. Rozpowszechniony przez filmy i kulturę masową wizerunek włamywacza w pasiastej bluzie z pękiem kluczy ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Dlaczego? Jeśli już złodziej wchodzi przez drzwi, to najczęściej dlatego, że są… otwarte. Wiele przypadków włamań dotyczy sytuacji, w których właściciel nie tylko nie zamknął mieszkania, ale także zostawił klucze w zamku. Choć, nawet solidne i dobrze zamknięte drzwi antywłamaniowe nie zatrzymają intruza, który chciałby pobuszować w naszych szafkach. - Jeśli złodziej obierze sobie cel i chce to zrobić, to wie, że to zrobi. Musi tylko pomyśleć jak - przyznaje szczerze Andrzej.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
!!!

Jeżeli były włamywacz dodatkowo jeszcze zdradza, to pod ścianę i kula w łeb!!!

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3