Dżokej Zdzisław Lica, który po upadku Pati Star w Nagrodzie Bojgarda na ostatnim płocie w pierwszej gonitwie w sobotę na Służewcu został odwieziony do szpitala, był następnego dnia rano jak zwykle w swojej stajni na ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Dżokej Zdzisław Lica, który po upadku Pati Star w Nagrodzie Bojgarda na ostatnim płocie w pierwszej gonitwie w sobotę na Służewcu został odwieziony do szpitala, był następnego dnia rano jak zwykle w swojej stajni na torze w Warszawie.

Trener Wojciech Olkowski powiedział, że Lica miał tylko wybity obojczyk i normalnie ruszał ręką. Szczęśliwie nie potwierdziły się wcześniejsze doniesienia. Spiker zawodów Andrzej Szydlik poinformował podczas sobotnich wyścigów o złamanym obojczyku i wybitych zębach, a oficjalna strona Torsłużewiec.pl pisała wieczorem, że Lica "doznał poważnych obrażeń".

Z zamieszania na ostatnim płocie najlepiej wyszedł mało liczony Novell i wygrał, a stracił mocno obstawiany Far Plan, który musiał być przytrzymany. Z Novellem był trafiony tylko jeden zakład kwinty w puli zaledwie 20 865 zł netto przy stawce dwa złote.

Następna gonitwa po płotach ruszyła z 40-minutowym opóźnieniem. Organizatorzy z Totalizatora Sportowego czekali bowiem po raz któryś na powrót karetki.

- Jak było dawniej? Gonitwy odbywały się też co pół godziny, jeźdźcy czasem spadali z koni, ale z tego powodu nie było opóźnień - odpowiedział Andrzej Ryńca, który w czasach Państwowych Torów Wyścigów Konnych skutecznie nadzorował organizację mityngów wyścigowych.

Novell był w kwincie jednym z trzech zwycięzców trenowanych w niewielkiej stajni Józefa Gęborysa, z trudem wiążącej koniec z końcem. Pod najstarszym naszym dżokejem Jerzym Ochockim trzyletnia klacz Diplofaza wygrała na dystansie 2200 m finiszem z końca po wewnętrznej listwie, a następnie jej rówieśniczka Orbita wygrała na dystansie 1300 m z miejsca do miejsca. Ochocki skończy w listopadzie 58 lat. Rzadko zdarza się, żeby dżokeje jeździli wyścigi w tym wieku.

Stajnia Gęborysa mogła wygrać jeszcze swoją czwartą tego dnia gonitwę. Pod najmłodszym jeźdźcem 17-letnim Marcinem Włostowskim klacz Taganana poszła polem jak burza w wyścigu na milę, ale do Grajka, który w Derby był pacemakerem, zabrakło jej dwóch susów. Gęborys trenuje teraz na torze na Służewcu osiem starszych koni i osiem dwulatków. Wygrał do tej pory tylko pięć gonitw i sumę 50 tys. zł.

- Ten rok jakoś przetrwam. Nie wiem, co będzie dalej - mówi nam.

Sobotnia pula kwinty pokazuje, jak niskie są nadal obroty we wzajemnych konnych zakładach, mimo otwarcia - jak wynika z aktualnych danych Totalizatora Sportowego - 133 punktów ich przyjmowania w Polsce. W Warszawie są 32 punkty według wykazu. Po 30 dniach wyścigowych obroty wynoszą średnio tylko po 200 -250 tys. zł na dzień wyścigowy i niewiele wzrosły w porównaniu z poprzednim sezonem, kiedy zakłady TS przyjmował tylko w swoich kasach na torze na Służewcu. Na wspólną służewiecką pulę zakłady przyjmują też od niedawna punkty spółki Totolotek SA na podstawie umowy z Totaliatorem Sportowym.

Potrącenia od obrotów, tzw. odliczenia, wynoszą średnio 30 proc., co oznacza, że gracze zostawili w kasach w połowie sezonu tylko ok. 2 mln zł. Totalizator doprowadzi w końcu wyścigi konne do bankructwa. Główną przyczyną słabej gry jest w dalszym ciągu niedostateczna informacja o wyścigach i koniach, na równi z całkowicie amatorską informacją o zakładach i nieprofesjonalną ich organizacją. Przydałby się teraz drugi Andrzej Ryńca.

Totalizator Sportowy nie potrafi też razem z Polskim Klubem Wyścigów Konnych poprawić niskiej wiarygodności sportu wyścigowego. Międzynarodowy dzień konia arabskiego jest dobrym przykładem. W karykaturalnej Nagrodzie Europy najlepsze konie arabskie były wstrzymywane przez połowę 2600- -metrowego dystansu. Różnica 14,1 s między najwolniejszą ćwiartką (45,9 s/500 m) a najszybszą (31,8 s) była rekordowa. Wszyscy wstrzymali konie na starcie, co jest zabronione, i zmagali się z nimi przez pół dystansu, co widać na naszym zdjęciu. Najszybciej cwałował sześcioletni kasztan Marvin El Samawi, który ten główny w sezonie wyścig dla koni arabskich wygrał po raz drugi.

- Obojętnie, wolno czy szybko, jest najlepszy. Nic go nie rusza. Po każdym wyścigu wszystko wyjada ze żłobu, kładzie się i na drugi dzień wstaje, jakby nie ścigał się - cieszył się jego trener 70-letni Mieczysław Mełnicki, legendarny ongiś dżokej.

Podczas startu do Nagrody Europy tylko na drugim, VIP-owskim teraz piętrze jedynej czynnej trybuny naliczyliśmy 17 osób i 10 w loży prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych. Piątkowe arabskie gonitwy oglądało może 500 widzów.




Warszawa, Nagroda Europy (4-letnie i starsze konie arabskie, suma nagród 92 tys. zł): 1. Marvin El Samawi (1 do 2 faw.) A. Reznikow, trener M. Mełnicki dla J. Hietzscholdt, 2. Von, 3. Amor Amor, 7 koni; 3:19.4 tor 3.3 polewany; pewnie o 1.5 dł., 1.5 dł.; porz. 60 za 2.

Chicago, Arlington Million (3-letnie i starsze, 1 mln dol.): 1. Gio Ponti, 3/2 faw., R. Dominguez, tr. Ch. Clement, 2. Just as Well: 8 koni; 2000 m trawa 2:04.2 po deszczu; 1.25 dł, łeb.

Wyniki: www.zmdomcom.pl, www.torsluzewiec.pl, www.finisz.pl wwew.ntra.com, www.racingpost.com

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!