Triphopowa czarna owca

Polacy powinni być wdzięczni grupie Lamb. To dzięki niej fani elektroniki z całego świata poznali twórczość Henryka Mikołaja Góreckiego - pisze Marek Świrkowicz. Na pierwszy rzut oka pomysł mógł się wydać karkołomny.

Polacy powinni być wdzięczni grupie Lamb. To dzięki niej fani elektroniki z całego świata poznali twórczość Henryka Mikołaja Góreckiego - pisze Marek Świrkowicz.

Na pierwszy rzut oka pomysł mógł się wydać karkołomny. Połączenie charakterystycznego motywu z "Symfonii Pieśni Żałobnych" Góreckiego z pulsującym triphopowym bitem, psychodelicznymi smaczkami i neurotycznym śpiewem wokalistki Lou Rhodes nie jest bynajmniej przepisem na hit.

A jednak. Nagrany w 1996 r. i wydany rok później na singlu "Górecki" otworzył dziwacznej brytyjskiej parze ukrywającej się pod szyldem Lamb drzwi do międzynarodowej sławy. I do dziś pozostaje jednym z najbardziej wyrazistych triphopowych songów wszech czasów. Dość wspomnieć, że w kolejnych latach piosenka pojawiała się m.in. w reklamie Guinnessa, paru hollywoodzkich filmach i grach komputerowych, a Baz Luhrmann kazał nawet zaśpiewać fragment tekstu postaci granej przez Nicole Kidman w ekranowym przeboju "Moulin Rouge".

Enigmatyczny duet, dzięki któremu jeden z naszych najwybitniejszych kompozytorów zyskał drugą młodość, idealnie wpasował się w kwitnącą na Wyspach w połowie lat 90. modę na mroczne, podszyte elektroniką klimaty spod znaku Massive Attack czy Portishead. W swoich nastrojowych kompozycjach zręcznie balansował między trip-hopem, ambientem a drapieżnymi rytmami techno i drum and bass, od czasu do czasu zerkając w stronę jazzu i lirycznej balladowości. A nad tym stylowym konglomeratem górował charakterystyczny, uwodzicielski głos panny Rhodes.

Nic dziwnego, że ona i odpowiedzialny za wszystkie partie instrumentalne Andy Barlow byli powszechnie uważani za stuprocentowych pretendentów do wielkiej sławy. A jednak nigdy nie udało im się osiągnąć tego pułapu, co 3D, Daddy G i spółka albo ekipa Beth Gibbons. Ich kolejne albumy, choć bardzo ciepło przyjmowane przez krytykę, nie zrobiły furory, a jedynym singlem mogącym się równać z "Góreckim" był wydany w 2001 r. "Gabriel".

Do tego parka zawsze była wybuchowa i w 2004 r. ostatecznie postanowiła się rozejść i realizować własne projekty. Barlow próbował swych sił pod producenckim pseudonimem Hipoptimist, ale sukcesu nie odniósł. Rhodes przez jakiś czas mieszkała w komunie, po czym wzięła się za robienie akustycznego folku, wspierając od czasu do czasu wokalnie starych znajomych, m.in. z The Cinematic Orchestra.

I gdy wydawało się, że rozdział pod nazwą Lamb jest już definitywnie zamknięty, muzycy postanowili dać sobie jeszcze jedną szansę i wyruszyć w trasę. To właśnie w jej ramach po raz pierwszy odwiedzą ojczyznę swojego kompozytorskiego idola. Można obstawiać w ciemno, że "Górecki" będzie głównym punktem setu. Ciekawe, czy po tylu latach wciąż przyprawia o dreszcze.


Lamb
14.08, Palladium

ul. Złota 9
godz. 20. Bilety: 120 zł

Marek Świrkowicz

  • Polska

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3