- UEFA nie miała innego rozwiązania, jak wszcząć postępowanie wobec Legii - oświadczył Rob Faulkner szef mediów UEFA. Obserwator UEFA na meczu wicemistrzów Polski z Broendby Kopenhaga [III runda eliminacji Ligi ...

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- UEFA nie miała innego rozwiązania, jak wszcząć postępowanie wobec Legii - oświadczył Rob Faulkner szef mediów UEFA.

Obserwator UEFA na meczu wicemistrzów Polski z Broendby Kopenhaga [III runda eliminacji Ligi Europejskiej - red.] opisał szczegółowo w raporcie zachowanie kibiców warszawskiego zespołu.

- Zarzuty są poważne - dodaje Faulkner. - W raporcie pojawia się wzmianka o bójkach pod stadionem i rzucaniu racami w kopenhaskich kibiców.

- Dziś po południu wpłynął do klubu faks z UEFA. Raport jest jednak w naszej ocenie bardzo dla Legii korzystny, pomimo iż znalazła się tam wzmianka o incydentach pod stadionem. Podkreśla właściwą organizację dystrybucji biletów oraz wszystkie podjęte przez nas działania - uspokaja rzecznik Legii Michał Kocięba. - W wyznaczonym przez UEFA terminie prześlemy wszelkie posiadane przez nas w tej sprawie informacje i materiały wideo. Czy spodziewamy się sankcji? Nie możemy odpowiadać za osoby, które znalazły się poza terenem stadionu bez naszej wiedzy. Jak określa to UEFA - byli to kibice nieautoryzowani przez nasz klub - podkreśla.

Legia zwróciła się również z prośbą do kibiców (na stronie Legia.com) o informacje w wypadku, gdyby ci usłyszeli o jakichkolwiek planach zakłócenia porządku podczas czwartkowego rewanżu z Broendby.

Skontaktowaliśmy się również z kopenhaską policją. Jak powiedział nam jej rzecznik Lars Andersen, bijatyka pod stadionem zaczęła się od tego, że policjanci zareagowali na zakrywanie twarzy przez warszawskich kibiców.

- Zgodnie z duńskim prawem Funkcjonariusze mają obowiązek takie osoby prewencyjnie zatrzymać i właśnie to próbowali zrobić. Spotkali się jednak z oporem - mówi Andersen.

Wydarzenia w Kopenhadze sprawiły, że po raz kolejny wróciły dyskusje nad tym, co zrobić, by raz na zawsze rozprawić się w Polsce ze stadionowymi chuliganami. To dobry moment, by pokazać, jak robią to inni.

Za niedościgniony wzór uchodzi Anglia, gdzie podstawową formą walki są znane również w Polsce zakazy stadionowe. Co ciekawe, mogą one zostać orzeczone również wobec osoby, która nie jest oskarżona o żadne przestępstwo. Wystarczy, że komendant lokalnej policji uzna, iż dany "kibic" może stanowić zagrożenie i wystosuje wniosek w jego sprawie do sądu.

Objęte zakazami osoby muszą się meldować tuż przed meczem na posterunku policji w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Mogą być im także czasowo odbierane paszporty.

Anglicy stworzyli ogólnonarodową bazę danych o kibicach, z której korzysta również policja. Wstęp na stadiony mają wyłącznie zarejestrowani w niej sympatycy piłki nożnej, którzy muszą uważać również na trybunach. Mogą zostać surowo ukarani za wtargnięcie na boisko (nawet 5 tys. funtów) czy... przeklinanie.

Trochę inaczej robią to Niemcy, którzy w przeciwieństwie do Anglików nie modyfikowali na potrzeby walki z chuliganami swojego prawa. Kwestie bezpieczeństwa regulują wewnętrzne regulaminy na stadionach, opracowywane na podstawie wytycznych Niemieckiego Związku Piłkarskiego (DFB).

Podstawową formą represji wobec chuliganów również są tu zakazy stadionowe, które jednak orzekane są w postępowaniu cywilnym, a nie karnym (praktyka wykazała, że tak jest szybciej). Mogą mieć charakter lokalny lub ogólnokrajowy. W tym drugim przypadku klub przekazuje go do DFB, który wprowadza delikwenta na czarną listę. Klubom pomaga również niemiecka policja, prowadząca infiltrację grup skrajnie prawicowych. To właśnie ich członkowie najczęściej rozrabiają na stadionach.

Podobnie wygląda to w Holandii. Prawo do orzekania zakazów stadionowych ma tu holenderska federacja (KNVB). Robi to na podstawie przesłanych z prokuratury danych osobowych zatrzymanych chuliganów. Ukarana osoba nie może przebywać w czasie meczów nawet w pobliżu stadionu. Tak jak w Anglii, musi meldować się w lokalnym komisariacie. Przestrzeganie prawa ułatwia też centralny system ewidencji kibiców.

Za chuliganów ostro wzięli się również Włosi, gdzie na stadionach i w ich okolicach działy się w ostatnich latach iście dantejskie sceny. Wystarczy przypomnieć zabitego w 2007 r. po meczu Catania i Palermo policjanta czy kibica Lazio Rzym, zastrzelonego kilka miesięcy później przez stróżów prawa.

Walce z patologiami ma służyć m.in. nowa ustawa o bezpieczeństwie. Od jesieni obowiązkowe będą na wszystkich stadionach również karty kibica. Wydawane przez kluby będą upoważniać do wejścia jedynie na sektory przeznaczone dla danej drużyny. Zarówno u siebie, jak i na meczach wyjazdowych.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!