Warszawa oszalała na punkcie winyli. "Duża, pachnąca farbą okładka i przede wszystkim celebracja słuchania"

Sandra GozdurZaktualizowano 
Od kilku lat sprzedaż winyli rośnie. Coraz więcej osób sięga po czarny krążek, który wymaga większego zaangażowania, a zarazem słuchanie go jest w pewnym sensie celebrowaniem chwili. Kiedyś płyty analogowe były po prostu czarne i okrągłe. Obecnie nie ma żadnych ograniczeń. Możemy kupić winyl w kształcie serca, pizzy czy piły tarczowej. Szczegóły w artykule poniżej.

Dziś dostęp do muzyki jest bardzo prosty. Możemy słuchać jej w każdym miejscu na ziemi. W dużej mierze za sprawą serwisów streamingowych. Znajdziemy tam praktycznie wszystkie płyty. Wystarczy jedno kliknięcie… Wiele zespołów udostępnia swoje najnowsze wydawnictwo już w dzień premiery. Pojawia się zatem pytanie: Czy jest w ogóle sens, aby zespoły wydawały płyty kompaktowe? Czy nie wystarczy, aby wrzuciły je do sieci, skąd każdy będzie mógł je pobrać? Ja jestem jednak zwolenniczką kupowania płyt. Lubię jak stoją na półce, nawet jeśli nie wkładam ich do żadnego odtwarzacza.

Niestety takich osób jest coraz mniej. We wrześniu 2018 roku Recording Industry Association of America poinformował, że sprzedaż płyt CD spadła aż o 47% w porównaniu do tego samego okresu czasu w 2017 roku. Nie zapowiada się, żeby dane za ten rok były bardziej optymistyczne... Skoro za 20 zł miesięcznie może mieć nieograniczony dostęp do muzyki to po co wydawać dwa razy więcej na 10 piosenek jednego artysty?

Powrót do "czarnej płyty"

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda z płytami gramofonowymi, potocznie zwane winylowymi (od polichlorku winylu - materiału, z którego jest wykonywana). Od kilku dobrych lat przeżywają renesans. Pożegnaliśmy się z nim w latach osiemdziesiątych, w momencie, gdy wynaleziono płytę kompaktową, która oferowała nie tylko więcej muzyki, ale była też mniej podatna na uszkodzenia.

Próba znalezienia odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego wzrosło zainteresowanie płytami winylowymi?” jest bardzo trudna i niejednoznaczna. Ile osób tyle opinii. Może to chwilowa moda? Może zmiana myślenia słuchaczy? A może staliśmy się bardziej sentymentalni?

Zapytałam o to Grzegorza Sawę-Borysławskiego, zwanego Boro, który oprócz tego, że gra w zespole Neony, zajmuje się również wycinaniem winyli.

https://www.instagram.com/p/BtVUZ6KHJBm

Nośnik CD sam się wyparł i nie jest potrzebny. Już nie produkuje się discmanów, komputery nie mają slotów na CD, w nowych samochodach również nie ma gdzie ich odtworzyć. A winyle są drugą stroną medalu - trochę gadżetem, prezentem, ale też jest to duży, fizyczny nośnik. Pachnąca farbą okładka i przede wszystkim celebracja słuchania. Wyjmujesz z opakowania, kładziesz na talerz gramofonu i po 20 minutach zmiana strony. Skupiasz się na muzyce, bo musisz wykonać dużo czynność, żeby ją odtworzyć – wyjaśnia Boro.

Podobnego zdania jest Tomek Sikora, który na Bemowie prowadzi sklep z płytami analogowym – Winylowa.

- Rozmawiając z klientami zawsze proszę, żeby sobie przypomnieli co stało się z ostatnią płytą CD, którą kupili. Najczęściej jest ona odfoliowana, pudełko gdzieś rzucone, a płyta w samochodzie. Z kolei z winylem trudno jest coś takiego zrobić. Gdy weźmie się taki winyl do ręki, to czuje się chociażby wagę tej płyty. Jak jest okładka zrobiona, czuć zapach drukarni… - opowiada Tomek z Winylowej.

Trudno mi się z tym nie zgodzić. Delikatne upuszczenie igły na powierzchnię płyty, która znajduje się w gramofonie jest doświadczeniem, które wywiera dużo większe emocje, niż wkładanie CD-ka do odtwarzacza (o naciskaniu „play” w streamingu nawet nie wspominam). Słuchanie „czarnej płyty” powoduje większe skupienie, stwarza zupełnie inną atmosferę. W dodatku mając płytę fizycznie, możemy zachwycać się jej estetyką, okładką, kształtem czy samym momentem otwierania i wyjmowania z opakowania. Bardziej szanujemy to, co jest dla nas namacalne.

W dowolnym kształcie i kolorze

Płyty winylowe zwane są też czasami „czarnymi płytami”. Wzięło się to od koloru, w jakim najczęściej występują.

W latach siedemdziesiątych zaczęły pojawiać się winyle kolorowe i nie był to chyba ich najlepszy moment. To czy był czarny, czy kolorowy traktowano bardziej jako przejaw awangardy, ale nie do końca zrozumiałej dla odbiorców. I ta forma się nie przyjęła. Później był czas, kiedy pojawiły się płyty CD i siłą rzeczy winyl umarł. Winyle zaczęły się odradzać kolorowe, bo był to - jak się okazało - argument sprzedażowy – tłumaczy Tomek – Teraz winyle wydawane są w przeróżnych formach: przezroczyste, kolorowe… Właściwie w tej chwili „sky is the limit”.

Jeżeli przyjrzymy się winylom, które wykonuje Grzegorz to rzeczywiście „sky is the limit”.

https://www.instagram.com/p/BfNVm7VhbfA

Boro jest jedną z niewielu osób na świecie zajmującą się wycinaniem winyli.

- Myślę, że większość osób, która chce się tym zajmować rezygnuje po próbach, które przy niepowodzeniu generują frustrację i ogromne koszty, jak na wydawałoby się prostą, chałupniczą metodę. Dlatego tak mało ludzi pracuje w tym zawodzie. Dostępność do maszyn jest praktycznie znikoma, a do serwisu - dokładnie zerowa. Trzeba znać się zarówno na mechanice i mikromechanice, jak i na technicznej stronie przygotowania dźwięku. Nie mówię o podstawach, tylko o zaawansowanych umiejętnościach. No i nerwy ze stali. Nie wiem, czy u nas w kraju jest ktoś, kto jeszcze się tym zajmuje. Na całym świecie jest nas pewnie kilkunastu-kilkudziesięciu, tych, którzy naprawdę to potrafią i znają te procesy wzdłuż i wszerz – opisuje Boro z beevinyl.

https://www.instagram.com/p/7zvBU_ogHN

Widzieliście kiedyś płytę gramofonową w kształcie serca? Albo kwadratową? Zapytałam Boro o najciekawsze/ najdziwniejsze pomysły, które zrealizował. Od razu wspomniał winyl w kształcie piły tarczowej, który był prezentem dla dziekana wydziału mechaniki Politechniki Wrocławskiej.

Były takie, które świecą w ciemności, albo pod światłem UV, albo takie, które łączyły się z dwóch (w 7”, a w środku 12”) i można sobie było wyjąć singiel z dużego albumu. Czasami pomysły mnie zaskakują. Próbuje realizować wizje artystów. Najciekawsza realizacja ostatnich miesięcy to malutka płyta 3-calowa w kształcie pizzy neapolitańskiej z fragmentem włoskiej muzyki oczywiście – wymienia Grzegorz.

https://www.instagram.com/p/BmXvK32BGCU

Pierwszy 10-calowy winyl w Polsce

Podczas Record Store Day (czytaj też: Record Store Day 2019 w Warszawie. Święto miłośników płyt winylowych już w kwietniu) wydany został pierwszy w Polsce 10-calowy winyl. Najpopularniejsze rozmiary winyli to 7 cali, czyli singiel (2 lub 3 utwory, w zależności od tego, ile się zmieści) oraz 12 cali – standardowa płyta długogrająca.

- 10 cali to tak pośrodku – śmieje się Kamil Tynecki z zespołu Afterload.

To właśnie Afterload miał zaszczyt wydania takiego winyla. Coraz częściej można zaobserwować, że zespół, który wydaje płytę kompaktową otrzymuje od razu zapytania o płytę analogową. Zapytałam Kamila czy jako zespół podążają za modą i wykorzystują to, że czarne krążki są teraz na topie.

AFTERLOAD - Rise Above

- Podążamy za tym, żeby muzyka miała trochę więcej duszy. To było dla nas ogromne wyróżnienie, że nasze wydawnictwo trafiło na winyl. Zawsze o tym marzyliśmy. Moda była na którymś miejscu, ale na pewno nie na podium. Płytę trzeba mieć, ale winyl ma znacznie większą wartość, dla nas nawet emocjonalną. Poza tym ludzie teraz chętniej sięgają po winyl – wyjaśnia Kamil.

Jak przyznaje wokalista Afterload, przygotowanie dźwiękowe winyla również różni się od CD i w większości przypadków mamy do czynienia z większą dynamiką i ilością detali.

- Mamy do czynienia z bardziej wrażliwym nośnikiem. Trzeba odejść od tzw. wojny głośności. Odbiorca, w dużym cudzysłowie laik, podchodzi do zagadnienia tak, że im głośniej, tym lepiej. W winylach coś takiego nie ma prawa bytu. To byłoby nieprzyjemne dla ucha, gdybyśmy przełożyli 1:1 mastering z CD na winyl – tłumaczy.

Tłoczenie płyty winylowej zespołu Afterload w WMFono na Record Store Day

Sam proces tłoczenia winyla Boro porównał do tostera.

- W tłoczni masz matrycę (w zasadzie dwie matryce, na stronę A oraz B), którą instalujesz na prasie, wkładasz pomiędzy cieplutkie winylowe ciasteczko i ona pod wpływem bardzo wysokiej - a zaraz bardzo chłodnej - temperatury, tłoczy winyle. Coś jak toster. W zależności od rodzaju prasy i jej wydajności można tych płyt wytłoczyć setki/tysiące w ciągu dnia. U mnie to maksymalnie kilka sztuk. Każdą wykonuje ręcznie, w czasie rzeczywistym 1:1 - tak jakbym przegrywał kasetę, tylko proces jest bardzo skomplikowany, wymaga zegarmistrzowskiej precyzji, skupienia i obserwacji. Wiele płyt ląduje w koszu, wiele materiałów przed nacięciem dźwięku również – wyjaśnia Boro.

Zaginiona okładka

Przy okazji spotkania z Tomkiem z Winylowej zapytałam o miniony Record Store Day, który odbył się 13 kwietnia. Jak przyznał, tłum ludzi przewijał się przez kilka dobrych godzin. Co świadczy też o tym, że moda na winyle zapanowała także wśród warszawiaków. Nie przeszkadzało im nawet, że musieli dojechać na Bemowo.

- Byliśmy na miejscu około godz. 9.20, jedna osoba czekała już na start. Gdy dwie godziny później otwieraliśmy drzwi, to mieliśmy problem, żeby to zrobić... Jak już udało się, to musieliśmy szybko uciekać, bo ludzie biegli jak szaleni! Ten tłum był przez kilka godzin - opowiada Tomek - Największym hitem były oczywiście trzy polskie wydawnictwa: Komeda, Afterload i Nocny Kochanek. Na jednym z naszych głośników była wyeksponowana okładka Komedy Astigmatic. Płyta w tym czasie leżała w gramofonie. To był hicior, sprzedał się błyskawicznie. Sam się nie spodziewałem, ze Komeda 50 lat po śmierci nadal jest taki popularny. Stwierdziliśmy, że 500 sztuk to optymalny nakład. To był duży błąd. W pewnym momencie przebijając się przez tłum, widzę, że nie ma okładki. Pomyślałem, że może spadła, może tłum zrzucił... Po jakiejś godzinie znalazła się pani, która przyszła zapłacić za okładkę, nawet nie zorientowała się, że w środku nie ma płyty (śmiech).

Noc Muzeów 2019

Na Noc Muzeów 2019 Winylowa ma nie lada gratkę dla fanów płyt analogowych. Nie zdążyli zapisać się do oficjalnego programu, ale zdążyli przygotować niespodzianki dla gości.

- Zapraszamy do Winylowej, bo będzie można zobaczyć co najmniej dwa fajne eksponaty, które ciągle żyją. Patefon his master voice na płyty szelakowe i potężny, przeogromny magnetofon szpulowy. Czekamy od godz. 16 do ostatniego klienta – dodaje Tomek.

Wideo

Materiał oryginalny: Warszawa oszalała na punkcie winyli. "Duża, pachnąca farbą okładka i przede wszystkim celebracja słuchania" - Warszawa Nasze Miasto

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3