Warszawa Singera 2018. Gołda Tencer: Przebyliśmy całą drogę, którą pokonał Bashevis Singer

Gołda Tencer to ikona społeczności żydowskiej, która m.in. przewodzi najważniejszemu festiwalowi kultury jidysz w naszym kraju - Warszawie Singera oraz Fundacji Shalom. Z dyrektor Teatru Żydowskiego rozmawiamy o festiwalu, zaplanowanych wydarzeniach na tegoroczną edycję i działaniach kulturalnych. Szczegóły w artykule poniżej.

Przy okazji tegorocznego Festiwalu „Warszawa Singera” zebrało się sporo rocznic. Obchodzi Pani jubileusz pracy artystycznej, Fundacja „Sha­lom” działa od 30 lat, a sam festiwal jest organizowany po raz piętnasty. To wyjątkowy czas do świętowania?
Jestem osobą, która wierzy w liczby. Tak się złożyło, że ten rok jest niesamowity. 30-lecie Fundacji „Shalom”, 15-lecie Festiwalu „Warszawa Singera”, a także mój jubileusz – nie mogę w to uwierzyć, że już pięćdziesiąt lat pracy artystycznej. A za dwa lata będzie 70-lecie Teatru Żydowskiego. Same okrągłe rocznice.

Festiwal „Warszawa Singera” bardzo mocno wpisał się w kulturalny krajobraz Warszawy. Pamięta Pani początki, pierwszą edycję i drogę, jaką przebyło to wydarzenie?
Gdy zaczynaliśmy, festiwal trwał cztery dni. Wykorzystaliśmy wtedy cztery domy na ulicy Próżnej, o których świat zapomniał. Wtedy festiwal zyskał duszę, zaczął się rodzić, kiełkować. Na pierwszej edycji pojawił się również syn Bashevisa Singera. Później wielokrotnie do nas wracał. Dziś nie ma już syna, ale przyjeżdżają wnuki. Będą także w tym roku. Okazja wyjątkowa, ponieważ zostanie odsłonięta tablica pamięci Singera. My jesteśmy już nie tylko w Warszawie, ale także w Leoncinie [miejsce urodzenia Bashevisa Singera – red.], Radzyminie i Biłgoraju [Singer mieszkał tam, nim przeniósł się do Warszawy – red.]. Byliśmy też w Nowym Jorku, gdzie żył od lat 40. Przebyliśmy całą drogę, którą pokonał Singer. Odwiedziliśmy nawet restaurację, do której chadzał. Pokazaliśmy tam przedstawienie dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych.

W tym roku, jak zwykle, siłą festiwalu są działania teatralne. W wiele z nich angażuje się Pani osobiście. Zobaczymy Gołdę Tencer na scenie, ale także jako reżyserkę.
Będzie sporo spektakli Teatru Żydowskiego, w tym „Ida Kamińska”, z Joanną Szczepkowską w roli głównej. To powrót do korzeni, czyli do mojej Łodzi [spektakl opowiada o Idzie Kamińskiej, powojennej dyrektor teatrów żydowskich w Łodzi, we Wrocławiu, a następnie w Warszawie – red.]. Drugi spektakl w mojej reżyserii to „Jak w przedwojennym kabarecie”. Ale to nie wszystko. Swoje spektakle wystawią m.in. Anna Smolar, Maja Kleczewska czy Jędrzej Piaskowski. Z Izraela przyjeżdżają też teatry Nephesh i Yiddishpiel z czterema spektaklami.

Na jakie wydarzenia czeka Pani najbardziej?
Ja czekam na wszystko. Gdy powstaje program festiwalu, zaznaczam, gdzie chcę być. Okazuje się, że wybieram wszystkie imprezy i potem muszę wybrać. Mamy też wielki projekt na Waliców. Tam jest dom, w którym mieszkał Władysław Szlengel – wybitny poeta, który zginął w czasie wojny. Odbędą się tam spotkania, koncerty, a także wystawa. To będzie bardzo ważny dzień – 25 sierpnia. Niedawno konserwator zabytków wziął ten obiekt pod swoją pieczę. Perełką będzie zakończenie, czyli koncert Ary Malikiana. Genialny skrzypek, kompozytor, który gra Vivaldiego, Mozarta, ale również żydowskie piosenki oraz muzykę współczesną. Przyjeżdża z nim osiem osób. Jest przez nas niesamowicie oczekiwany. Jak go poznałam i zobaczyłam, że ma 7,5 miliona lajków na Facebooku, to rzuciło mnie na kolana. (śmiech) Poza tym duet Masecki/Młynarski, Marcin Wyrostek, Sława Przybylska... I oczywiście kantorzy. W tym roku będą bracia Lemmerowie. Otworzymy też małą scenę Teatru Żydowskiego.

Warszawa Singera jest takim festiwalem, który jednoczy. Czy zdarzały się niemiłe sytuacje w czasie wydarzeń?
Nigdy. To jest niesamowite. Nieraz baliśmy się, ale nic negatywnego się nie wydarzyło. Nawet gdy w piątek robimy „Shabat Shalom”, stół, przy którym siada tysiąc osób. Wszyscy szanują festiwal i to święto. Wydaje mi się, że to jest festiwal Warszawy.

Jakiś moment w historii festiwalu zapadł Pani szczególnie w pamięci?
Pamiętam, kiedy na festiwalu wystąpił Nigel Kennedy, w kościele na placu Grzybowskim. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że tłum słuchający artysty będzie ciągnął się aż do Świętokrzyskiej. On zachował się fantastycznie, ponieważ wyszedł i zagrał na zewnątrz.


Wideo

Piotr Wróblewski

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3