W polityce kadrowej nie liczyła się dla Starzyńskiego legitymacja partyjna W polityce kadrowej nie liczyła się dla Starzyńskiego legitymacja partyjna

W polityce kadrowej nie liczyła się dla Starzyńskiego legitymacja partyjna. Ważne były kompetencje (© Wikipedia)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Stefan Starzyński we wrześniu 1939 roku nie zostawił miasta na pastwę losu. Był do końca. Wciąż gotowy do pracy. Nawet po aresztowaniu Niemcy bali się jego legendy. Do dziś nie wiadomo, jak zginął - pisze Alicja Bobrowicz.

Warszawa. Rok 1936. Garden party w Królikarni. Na trawniku przed pałacem przechadzają się fantazyjnie poprzebierane damy. Artystka fotografik Zofia Chomętowska patrzy w obiektyw aparatu. Nagle pojawia się w nim Stefan Starzyński. Uśmiechniętego prezydenta Warszawy oprowadza po parku organizatorka przyjęcia. Na czarno-białej fotografii widać zadowolonego Starzyńskiego w otoczeniu pięknych kobiet. Widać też, że był nie tylko planistą, wizjonerem i bohaterskim obrońcą stolicy, ale też człowiekiem z krwi i kości. Jaki był Stefan Starzyński?

Niepokorne dziecko
W dzieciństwie matka, nauczycielka i pedagog, czytała Stefanowi i jego starszym braciom - Romanowi i Mieczysławowi - bajki Marii Konopnickiej, opowiadała o polskiej historii i jej bohaterach, zarażała Sienkiewiczem i Żeromskim. Ojciec, cierpiący na zaburzenia mowy i słuchu, prowadził pracownię artystyczno-rzeźbiarską produkującą ozdobne naczynia, szkatułki, tace. Spod jego ręki wychodziły też figurki narodowych bohaterów, m.in. Kościuszki. Kiedy Stefan miał trzy lata, Starzyńscy przenieśli się z domu przy ul. Dobrej na warszawskim Powiślu do Żyrardowa, by po roku osiąść w Łowiczu.

Ze Szkoły Realnej w Łowiczu dwunastoletni Starzyński wyleciał. Wszystko przez szkolny strajk. I postulaty: lekcji po polsku, zniesienia systemu policyjnego w placówce, swobody zebrań i spotkań. Wielu uczniów zostało wydalonych. Bracia Starzyńskiego uczyli się na tajnych kompletach.

Przyszły prezydent stolicy nie zaprzestał jednak udziału w niepodległościowych akcjach, za co, zanim jeszcze zdał egzamin dojrzałości, dwukrotnie był aresztowany i więziony w warszawskiej Cytadeli. Nic zatem dziwnego, że jego maturalne świadectwo nie zachwyca. Od nauki odrywała go także konieczność zarabiania na życie korepetycjami. Rodzice nie byli w stanie opłacić mu studiów na renomowanych uczelniach w Krakowie czy we Lwowie, gdzie uczyli się jego bracia, więc skończył Prywatne Kursy Handlowe Męskie im. Augusta Zielińskiego w Warszawie.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!