Wielkie projekty, które pozostały na papierze. Muzeum nad Trasą Łazienkowską, nowy Plac Piłsudskiego i podziemna rotunda

Piotr WróblewskiZaktualizowano 
Wielkie projekty, które mogły zmienić Warszawę, ale pozostały na papierze. Z okazji 30-lecia jednej z najważniejszych pracowni architektonicznych w stolicy - JEMS Architekci - rozmawiamy z jej współzałożycielem, Maciejem Miłobędzkim. Architekt odpowiedział nam o spektakularnych projektach, które pozostały na papierze, a także o miejscach w stolicy, które pilnie trzeba wypełnić dobrą architekturą.

Działają Państwo, jako pracownia JEMS, od 30 lat. Tym razem chciałbym zapytać o te projekty, które pozostały na papierze i nigdy nie zostały zrealizowane. Który z nich zapadł Panu w pamięć?

Maciej Miłobędzki, architekt, współzałożyciel pracowni JEMS Architekci: Najciekawsze wydają się niezrealizowane projekty użyteczności publicznej. Są one najczęściej zakładnikami pieniędzy czy zmian politycznych. Gdybyśmy – z okazji 30-lecia pracowni – próbowali sięgnąć w głąb historii, to na pewno pierwszym projektem, który nie został zrealizowany, była koncepcja Placu Piłsudskiego z hotelem – zastąpionym potem przez biurowiec.

W galerii znajduje się więcej wizualizacji niezrealizowanych projektów warszawskich

Wielkie projekty, które pozostały na papierze. Muzeum nad Tr...

Wtedy, po wygraniu przez Państwa tego konkursu, powstali JEMS-i. Jak miał wyglądać hotel w miejscu obecnego budynku Metropolitan?

Miał to być hotel kongresowy, a zamówienie pochodziło od państwowej firmy Orbis. Działo się to w początkowej fazie transformacji ustrojowej. Przestrzeni dla różnych delegacji w hotelu miało być tyle, ile krajów Bloku Wschodniego. Jedna była największa… [dla ZSRR – red.].

To oczywiste.

Ten hotel nigdy nie powstał. Miał mieć nieco dłuższą fasadę [niż Metropolian – red.] i tworzyć z Ministerstwem Kultury pierzeję placu. Projekt nie był też regularnym pięciobokiem z wewnętrznym dziedzińcem. Wnętrze obrysu budynku miały wypełniać sale konferencyjne i restauracje.

A jak wyglądałby sam Plac Piłsudskiego?

Projektu placu żałuję bardziej niż samego hotelu. Sądzę, że była bardzo ciekawa koncepcja ukształtowania terenu, warta przypomnienia przy okazji ostatnich dyskusji na temat odbudowy Pałacu Saskiego. Plac Piłsudskiego ma dużą różnicę w poziomach terenu. Między Hotelem Europejskim a Grobem Nieznanego Żołnierza jest 1,5-2 metra różnicy wysokości. Nasz pomysł polegał na tym, żeby zniwelować te różnice.

Dzięki temu ogród i Grób stanął by na swego rodzaju platformie - bastionie. Podobną relację możemy znaleźć np. w Paryżu między Placem Concorde a Ogrodami Tuileries. Różnica wysokości umożliwiłaby stworzenie dodatkowej kondygnacji, którą można by wykorzystać do celów kulturalno - muzealnych, a przy okazji nie odbudowywać pozbawionych istotnych architektonicznych wartości kamienic rosyjskiego kupca Skworcowa, niesłusznie nazywanych Pałacem Saskim.

Wiele lat temu wymyślili Państwo pomysł na inwestycję, która od dawna jest wstrzymywana – czyli Port Praski. Jak to wyglądało?

Myśmy zrobili część planistyczną, która została zaimplementowana do planu miejskiego i funkcjonuje do dziś. Według tych założeń budują tam obecnie inni architekci. Wydaje mi się, że ten projekt z czasem powstanie. To fascynujący nowy kawałek miasta położony na portowych nabrzeżach, otwarty widokowo w kierunku Starego Miasta.

Port jest dużym założeniem, ale w galerii projektów niezrealizowanych są też małe obiekty, które czekają na lepsze czasy, a może nigdy nie powstaną.

To znaczy?

Robiliśmy np. koncepcję Elizeum, czyli podziemnego pawilonu zakopanego w skarpie nieopodal Muzeum Narodowego. Stworzyliśmy koncepcję konserwacji i renowacji oraz nowego wejścia. Wydaje się, że byłoby to bardzo ciekawe miejsce, gdyby udało się doprowadzić do realizacji naszych pomysłów. Budowla jest wyjątkowa. To podziemna świątynia z kopułą, zaprojektowana przez Szymona Bogumiła Zuga. Przypomina nieco miniaturkę kościoła ewangelickiego na Placu Małachowskiego. Na wewnętrznej stronie kopuły widać ślady kasetonów, co oznacza, że musiała być bogato dekorowana. Jedyny element, który wystaje nad ziemię to okulus kopuły, otwór przez którą wpadało światło. Kiedyś otwór ten zwieńczony był latarnią w formie chińskiej pagody.
Budowla jest elementem założenia romantycznego parku, który powstał pod koniec XVIII wieku dla brata króla Stanisława Augusta, przez złośliwych nazywana była „burdelem księcia podkomorzego”. Park składał się z wielu pawilonów. Do Elizeum przechodziło się przez grotę, która z czasem się zawaliła. Teraz rosną tam drzewa. Nasz pomysł to stworzenie nowej groty, we współczesnej konwencji. Przez nią można by wprowadzać zwiedzających do środka.

Budynek ma wielki potencjał także ze względu na świetną akustykę. Można by tam organizować kameralne koncerty czy wystawy. Pawilon jest w tej chwili w ponad 90 proc. nasączony wodą. Potrzebna będzie skomplikowana i kosztowna operacja, żeby go osuszyć.

Jest jeszcze jakiś projekt, którego szczególnie Pan żałuje?

Jednym z projektów, którego żałujemy, bo wydaje się nam ciekawy – jest projekt Muzeum Historii Polski. Co prawda dostał się do pierwszej dziesiątki wielkiego międzynarodowego konkursu, co było sporym wyróżnieniem, jednak nie został wybrany do realizacji. Ostatecznie muzeum jest budowane w innym miejscu, w Carskiej Cytadeli, co wydaje się ironią losu.

My „ścigaliśmy” się na działce, która miała przykryć Trasę Łazienkowską. Dla miasta byłaby to szansa połączenia terenów zielonych na skarpie, parków Łazienkowskiego i Ujazdowskiego.

Wśród zrealizowanych przez Państwa projektów na pewno sporo jest takich, które zmieniały się w czasie pracy nad nimi. Jak bardzo różnią się pierwotne wersje projektów od tego co w rzeczywistości oglądamy?

To oczywiście zależy zawsze od inwestora oraz od formuły, w jakiej projekt powstaje. Przy obiektach użyteczności publicznej, ze względu na uregulowania konkursowe, możliwości daleko idących zmian są niewielkie. A po rozstrzygnięciu przetargu jest to praktycznie niemożliwe.

W przypadku budowli komercyjnych wygląda to inaczej. Klienci zmieniają zdanie, projekty ewoluują. Mamy zatem pole do popisu, o ile obszar nie jest pod ochroną np. konserwatora zabytków. W samym Służewcu Przemysłowym robiliśmy projekty koncepcyjne, który potem powstawały w innej konwencji.

Mówi Pan o P4 przy Postępu?

Między innymi. Musimy nauczyć się, że to co jest najmniej trwają częścią obiektu to jego funkcja. Najpierw jeden z budynków miał być serwerownią, która miała obsługiwać wiele systemów informatycznych warszawskich biurowców. Potem serwerownia zamieniła się na biura, a w czasie budowy okazało się, że będzie tam hotel i w drugiej części mieszkania. Jeżeli budynek ma mocną strukturę to paradoksalnie łatwiej się go adaptuje na różne funkcje. Hotel Vienna House jest dobrym przykładem, mimo że budynek zmienił przeznaczenie, pozostał sobą.

Budynek wygląda znakomicie. Mam wrażenie, że jego bryła została przez wiele osób doceniona.

To budynek nawiązujący do przemysłowej przeszłości Służewca. Za nim stoi obiekt, który ma układ tarasowy, ponieważ na sąsiedniej działce są domy mieszkalne. Chodziło o naświetlenie światłem naturalnym. Co ciekawe, wszyscy sądzili, że to tarasowy dom mieszkalny – mimo że był budowany jako biurowiec. Koniec końców po zmianie funkcji okazało się, że będzie tam właśnie mieszkaniówka.

Vienna House Mokotów. Brutalistyczny hotel w „sercu Mordoru”...

Na Służewcu Przemysłowym w latach 90. powstało sporo budynków, które mogą pełnić jedynie funkcję biurową. Teraz, choć już dawno się skapitalizowały, właściciele zastanawiają się nad zmianą ich funkcji. Jest to często niemożliwe, zostały zaprojektowane jako zbyt specyficznie biurowe. Prędzej uwierzę, że zostaną rozebrane niż przekształcone. Nie trzeba dodawać, że każda rozbiórka tego typu obiektu jest dla środowiska katastrofalna.

To samo dzieje się obecnie przy al. Jana Pawła II na Woli.

Właśnie. W miastach rozbiera się nowe, budowane na przełomie XX i XXI wieku. Tymczasem dawne kamienice, stoją i będą stały, zmieniając często swoich najemców.

Dla JEMS-ów i dla Pana przy projektowaniu najważniejsze są obiekty użyteczności publicznej?

Biura i mieszkania są elementem regularnej tkanki miejskiej i tworzą massa tabulettae miasta. Budynki użyteczności publicznej to „rodzynki” w tej masie, które mają prawo mieć inną ekspozycję widokową, inną formę i inną ekspresję architektoniczną.

Warszawa, po zniszczeniach wojennych, wciąż ma luki, które trzeba wypełnić. Które miejsce – z Pana perspektywy – byłaby warte zainteresowania?

Oczywiście otoczenie Pałacu Kultury, czyli monstrualna dziura w zabudowie, która rozerwała miasto na kawałki. To pierwsza rzecz, którą trzeba by zapełnić, żeby zszyć miasto.

I pojawia się pytanie, czy jeśli budować – to budować wysoko?

Spór jest też o to, czy Pałac Kultury powinien pozostać. Jeżeli już jest, to należy się zastanowić jak wypełnić przestrzeń wokół. Tutaj wydaje mi się, że projektujący tę część miasta architekci nie odnieśli do tej pory wstrząsających sukcesów. Im bardziej chcieli zasłonić PKiN, tym bardziej go wydobywali, podkreślali jego obecność. Pomysł, żeby stworzyć koronę wysokich budynków wokół, tworzy z niego jeszcze bardziej centralny, wyjątkowy obiekt. Problemem Pałacu Kultury jest to, że ma tak wielką ekspozycję widokową, jest samotną budowlą postawioną na wygonie…

Drugi taki „łakomy” teren, to pasek między Świętokrzyską a Królewską. Przez wieki stały tam pawilony handlowe, które powstały jako obiekty tymczasowe – po wojnie. Do dzisiaj są tam jeszcze jakieś relikty. To teren położony przy głównej ulicy w mieście.

Inne miejsca, które czekają na interwencje, to tereny kolejowe, które „atakują” niezabudowanymi klinami centrum miasta. Przynajmniej w centralnej części miasta zostaną one zapewne w perspektywie najbliższych dziesięcioleci zabudowane…W tej chwili buduje się na jednym z takich obszarów np. Varso – najwyższy warszawski wieżowiec. Elementem zabudowy i porządkowania terenów położonych wzdłuż kolei jest też zaprojektowana przez nas 19 Dzielnica.

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

2019.04.10 13:21:38

Szukam pracy w JEMS. Mam 26 lat i seksowne projekty.

2019.04.06 11:37:17

Szukam kochanka na seks spotkania. Mam 20lat i seksowne ciało, Moje nagie fotki i kontakt do mnie tu: http://randkivip.pl i wyszukaj mnie po niku: Sandra88 napisz do mnie, każdemu odpisuje lub zadzwoń

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3