Po drugiej stronie Wisły od 5-7 września trwa "Windsurfing na Narodowym". Napełnianie basenu, po którym pływają najbardziej znani zawodnicy z całego świata, trwało kilkadziesiąt godzin. Zobacz, co się dzieje na Stadionie Narodowym!


Źródło: MPWiK/x-news

Medalista londyńskich igrzysk w deskowej klasie RS:X Przemysław Miarczyński uważa, że zawodowi windsurferzy są kondycyjnie słabsi od żeglarzy startujących w konkurencji olimpijskiej. W sobotę na Stadionie Narodowym w Warszawie wystąpi m.in. Zofia Klepacka.
W halowych zawodach Pucharu Świata organizacji PWA (Professional Windsurfers Association) polscy żeglarze otrzymali tzw. dzikie karty. W eliminacjach slalomu mężczyzn odpadli wszyscy trzej: Miarczyński (SKŻ Ergo Hestia Sopot), Piotr Myszka (AZS AWFiS Gdańsk), który w lipcu po raz drugi w karierze został mistrzem Europy, oraz Maciej Rutkowski (MOS 2 Warszawa), zdobywca Puchar Świata zawodowców w tej konkurencji w kategorii do 21 lat w 2012 roku.

Najlepiej z tej trójki spisał się Miarczyński.

- Wrażenia - super. Mam tylko taką wewnętrzną złość, że nie udało mi się awansować do najlepszej czwórki. Ale... Spełniło się moje kolejne marzenie. Jako 16-latek oglądałem w Eurosporcie transmisję z zawodów w paryskiej hali Bercy. Jedyną Polką była tam chyba Dorota Staszewska. Już wtedy wstąpiło we mnie ogromne pragnienie, aby móc kiedyś wystartować w podobnej imprezie pod dachem - powiedział zdobywca sześciu medali mistrzostw świata w latach 2001-10.

Jak zaznaczył, w takich zawodach najistotniejsze są umiejętności, wszechstronność i opływanie.

- Duże znaczenie odgrywa też deska. Ta klasy RS:X ma wymiary 2,80 x 0,80 m, a tu stosowaliśmy nieco mniejsze - 2,40 x 0,60 m, na których startują zawodnicy w regatach PWA. Na pewno sportowa rywalizacja jest ważna, ale w tej imprezie jeszcze istotniejsza była dobra zabawa, atrakcyjne show - dodał brązowy medalista olimpijski.

Podkreślił, że to "świetne wydarzenie" skierowane jest nie tylko do fanów żeglarstwa, ale również do osób, które nigdy nie miały okazji zobaczyć rywalizacji na wodzie z bliska.

- Charakter naszej dyscypliny jest specyficzny. Walczymy z reguły z dala od kibiców, jeśli nie liczyć tych, co wypłyną na trasę regat stateczkami, łódkami czy jachtami. Po raz pierwszy w karierze z większą publicznością zetknąłem się podczas londyńskich igrzysk. Ukształtowanie terenu pozwoliło szerokiej rzeszy sympatyków żeglarstwa zgromadzonych na plaży śledzić nasze zmagania. Mieli czytelny obraz, a do tego fachowy komentarz. W Warszawie widzowie mają jeszcze bliższy kontakt z zawodnikami - powiedział gdańszczanin.

Wyjaśnił też, dlaczego zawodowi deskarze są znacznie słabsi kondycyjnie od "amatorów", czyli tych, którzy nie biorą udziału w regatach PWA bądź podobnych organizacji.

- W rywalizacji z nami zawodowcy nie mają szans. Ich wyścigi są krótsze, kilkuminutowe, dlatego nie muszą mieć żelaznej kondycji. Natomiast nasze trwają po 20-25 minut, a zazwyczaj są dwa dziennie. Konieczna jest więc superwydolność, a to się wiąże przede wszystkim z bieganiem, ćwiczeniami na siłowni, np. ja uzyskałem na Stadionie Narodowym czas 55 sekund, najlepszy zawodowiec miał 42, a zamykający stawkę minutę i 15 sekund - powiedział Miarczyński.

Jego opinię podzielił Rutkowski.

- Przemek ma rację. My, zawodowcy, jesteśmy w slalomie +zapaśnikami+ o wadze 90-110 kg, natomiast startujący w klasie RS:X to są "kolarz" z wagą 70-80 kg. My mamy dziennie od dwóch do ośmiu krótkich wyścigów, a "olimpijczycy" dwa, a czasami nawet i trzy po prawie pół godziny. Łączy nas wprawdzie windsurfingowa deska, ale dzieli ogromna różnica w charakterze rywalizacji. U nas rola taktyki jest bardzo ograniczona, decyzje trzeba podejmować w ułamku sekundy. To tak, jakby Justyna Kowalczyk miała zjechać ze skoczni narciarskiej... - wyjaśnił pochodzący ze Słupska niespełna 23-letni zawodnik.

Rutkowski jest jedynym Polakiem na liście rankingowej PWA, zawierającej ponad sto nazwisk. Obecnie zajmuje 20. pozycję. Jak przyznał, komercyjny windsurfing to jego praca.

- Czy da się wyżyć? Owszem, nie są to może kokosy, ale ten zawód sprawia, że ciągle trzeba być w formie, by zarabiać. Pula nagród w zawodach to ok. 50 tysięcy euro. Płatne są lokaty 1-24. Zwycięzca dostaje 7-8 tysięcy, a ostatni prawie 600 euro - powiedział zawodnik MOS 2 Warszawa, który w ubiegłorocznych mistrzostwach świata organizacji IFCA zajął piąte miejsce.

W sobotnich półfinałach slalomu na Stadionie Narodowym z reprezentantów Polski wystąpi tylko Zofia Klepacka (YKP Warszawa), brązowa medalistka olimpijska z Londynu, zdobywczyni trzech trofeów żeglarskich mistrzostw świata (złoty w Cascais w 2007 roku oraz srebrne w Perth 2011 i Kadyksie 2012). Natomiast w konkurencji jump będzie jeszcze jedna z najlepiej wave'ujących krajowych windsurferek Justyna Śniady. Początek rywalizacji o godz. 20.

Finaliści sobotnich konkurencji:

freestyle

Nicolas Akgazcyian (Francja)
Taty Frans (Francja)
Max Matissek (Austria)
Rafael de Windt (Holandia)

slalom - mężczyźni

Nicolas Acgazcyian (Francja)
Andrea Rosati (Włochy)
Matteo Iachino (Włochy)
Ben Proffitt (Wielka Brytania)

slalom - kobiety

Zofia Klepacka (Polska)
Lena Erdil (Turcja)
Delphine Cousin (Francja)
Arrianne Aukes (Holandia)

jump - mężczyźni

Antoine Martin (Francja)
Ricardo Campello (Brazylia)
Thomas Traversa (Francja)
Jules Denel (Francja)
Alex Mussolini (Hiszpania)
Jamie Hancock (Wielka Brytania)
Andrea Rosati (Włochy)
Ben Proffitt (Wielka Brytania)

jump - kobiety

Justyna Śniady (Polska)
Lena Erdil (Turcja)
Amanda Beenen (Holandia)
Arrianne Aukes (Holandia)

Trzy tysiące metrów sześciennych wody, wiatr dochodzący w porywach do blisko 70 km/godz. i najlepsi windsurferzy na świecie. Tak wygląda Stadion Narodowy podczas Halowego Pucharu Świata w Windsurfingu.

- W pustym basenie bez problemu zmieściłoby się 80 tirów, 20 stojących obok siebie myśliwców F-16 lub trzy promy kosmiczne – przekonuje rzecznik zarządzającej Stadionem Narodowym spółki PL.2012+ Mikołaj Piotrowski. Po jednej stronie zbiornika, na całej długości, zostało ustawionych ponad 30 olbrzymich wiatraków generujących wiatr o prędkości sięgającej 70 kilometrów na godzinę. Wszystko po to, by uczestnicy mogli się zmierzyć w trzech widowiskowych konkurencjach: slalomie połączonym z wyścigami, akrobacjach wykonywanych po wybiciu się z rampy oraz freestyle’u. W ostatniej konkurencji zawodnicy będą wykonywać triki i walczyć o punkty przyznawane przez sędziów za kreatywność i stopień trudności ewolucji.

Czytaj też: 18 lat w związku z wodą i deską [WYWIAD]

Tak wyglądała próba generalna:

Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji


Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!