Wit Szostak: Jedno wielkie "nie" odbiera możliwość powrotu [rozmowa NaM]

Kinga CzernichowskaZaktualizowano 
Z Witem Szostakiem, pisarzem, filozofem i nauczycielem akademickim rozmawiamy o niemożliwych powrotach i luksusie, który nie cieszy.

Wit Szostak debiutował w 1999 roku na łamach "Nowej Fantastyki". Serca czytelników podbiły jego powieści, w których często sięga do fantastycznego świata. W swoich książkach przeplata elementy realizmu magicznego, fantasy i historii alternatywnej, a w najnowszej powieści pt. "Wróżenie z wnętrzności" rozprawia się z problemem samotności i odchodzenia.

To pełna niedopowiedzeń i pulsującego erotyzmu wyprawa w poszukiwaniu mitologii życia. Razem z bohaterami książki trafiamy do Poświatowa. To tam, w budynku dawnego dworca kolejowego, mieszkają Marta, Mateusz i jego brat Błażej, który od kilku lat nie wypowiedział ani słowa. Nic nie jest jednak takie, jak się z początku wydaje.

W której z ról odnajduje się Pan bardziej: filozofa czy pisarza?
Obecnie w żadnej. Odnalazłem się w roli ojca, więc na wiele rzeczy nie mam czasu.

Rola ojca to trudna rola do odegrania. Może nawet najtrudniejsza rola z możliwych?
To prawda, mimo że jest to rola najpowszechniejsza. Zdecydowanie łatwiej zostać ojcem niż pisarzem czy filozofem. Ale rola ojca jest o tyle trudniejsza, że bierzemy odpowiedzialność już nie tylko za samych siebie, ale i za dziecko. Ostatnio pierwszy rok życia skończyły bliźniaki, a przy bliźniakach - proszę mi uwierzyć - jest sporo pracy.

I pewnie wiele nieprzespanych nocy.
Tak, wczesne wstawanie mam już opanowane.

Rodzic uczestniczy w wychowaniu. Zachowanie ojca może mieć ogromny wpływ na osobowość dziecka. Jeden jego błąd może spowodować lawinę błędów u dziecka.
To jest jedna strona medalu. Ale z drugiej strony wychowujemy dzieci do tego, by były samodzielne. One i tak kiedyś pójdą własną drogą, nie staną się wcale kopiami swoich rodziców.

Na czym polega błąd Mateusza, głównego bohatera "Wróżenia z wnętrzności"?
Nie wiem tego i tak naprawdę podczas pisania tej powieści zależało mi, by nie dało się wskazać jednej, konkretnej przyczyny jego postępowania. Oczywiście, można by rzec, że Mateusz i Błażej zachowują się w taki sposób, bo ich ojciec zrobił to samo. Ale byłoby to dużym uproszczeniem. Ludzie bardzo często myślą o życiu w dość schematyczny sposób: "Gdyby wyeliminować jedno błędne zdarzenie, wszystko potoczyłoby się inaczej". Ja mam wrażenie, że nasze poplątane problemy i napięcia stanowią w gruncie rzeczy pewną tajemnicę. Jedyne co możemy zrobić, to spojrzeć na swoją przeszłość i spróbować ją przeanalizować.

Warto analizować? Dogłębne analizowanie własnych błędów nie prowadzi przypadkiem do autodestrukcji?
Bywa autodestrukcyjne. Czasami jednak analiza samego siebie pomaga nam coś zrozumieć. Bywa tak, że wymaga ona odwagi - w końcu nie jest łatwo spojrzeć sobie samemu w oczy. Spróbuj stanąć przed lustrem i powiedzieć: "tutaj zrobiłam/zrobiłem błąd". Przekonasz się, że to trudne. Zbyt łatwo godzimy się z pewnymi decyzjami.

To znaczy?
Zdarza się, że ludzie po 20 czy 30 latach mówią: "Niczego w życiu nie żałuję". Ja na przykład żałuję pewnych rzeczy. Na szczęście nie były to rzeczy fundamentalne, ale potrafię przyznać się do błędu. Do tego, że coś kiedyś zrobiłem nie tak. Parę rzeczy bym zmienił. Coś innego bym powiedział, innym razem powstrzymałbym się od komentarza. Wydaje mi się, że jeśli ktoś mówi: "Niczego nie żałuję", to próbuje oszukać sam siebie. Patrzy na swoje życie tak, jakby nie było w nim żadnych nierówności. A przecież one są. Wspomniała Pani, że analiza może prowadzić do autodestrukcji i też ma Pani rację. Zbyt intensywne rozpamiętywanie emocji, których doznaliśmy w przeszłości, prowadzi do rozżalenia. I powstaje gorycz, żal wobec świata, bo znowu coś nie wyszło. Znów się nie udało. Rozżalenie jest najgorszym uczuciem, jakie istnieje. Z niego nic nie wynika. Jedyne, co w jego wyniku uzyskujemy, to nieprzespane noce, podczas których rozpamiętujemy błędy. Lub dni, które już nie wrócą.

Niektórzy artyści twierdzą, że z depresji można wyjść twórczo.
Depresja mnie ominęła, ale w czasie jakichś zawirowań czy wtedy, gdy jestem przygnębiony, nie potrafię pisać ani tworzyć. Dopiero potem, kiedy człowiek wychodzi z tego stanu, to minione doświadczenie pustki czy braku sensu może owocować.

Na pierwszej karcie powieści umieszcza Pan cytat z Kawafisa: "Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę. Niczego więcej już ci dać nie może". Brzmi jak bolesna lekcja, której przychodzi nam doświadczyć. Pan nie wierzy w powroty?
"Wróżenie z wnętrzności" jest powieścią, która mówi o niemożliwych powrotach. Jeżeli opuścimy miejsce czy partnera, to powrót nigdy nie będzie satysfakcjonujący. To już nigdy nie będzie powrót do tego, co było kiedyś.

A Odyseusz?
Odyseusz żyje nadzieją. "Odyseja" jest dla mnie ważnym tekstem. Odys kilkanaście lat spędza poza domem. Proszę zauważyć, że Itaka, do której wraca Odys, jest już inna. W jego domu przebywają zalotnicy żony, syn dorósł, ludzie go nie rozpoznają. W tym sensie Itaka nie da mu już niczego więcej. A z drugiej strony Itaka to symbol tego, do czego człowiek chętnie wraca. To taka kraina dzieciństwa. Smak barszczu z uszkami to smak tego barszczu, który robiła mama, nawet jeżeli później jedliśmy lepszy barszcz.

"Wróżenie z wnętrzności" to także powieść, która pięknie opisuje silne uczucia, takie jak miłość. Pisze Pan o tym, że zakochujemy się w tym, co przelotne, a powinniśmy zakochiwać się w tym, co jest dobrze znane.
Zakochiwanie się w tym, co przelotne, skutkuje serią rozczarowań. To piękne uczucie, ale też gorzkie. Bo jeśli to, co jest wyjątkowe, staje się codziennością, np. wspólnym życiem dwojga ludzi, to nagle może się okazać, że ta druga osoba nie jest wcale tak fascynująca, jak nam się wydawało. A życie składa się z codzienności.

I to jest właśnie fascynujące w miłości: poznajemy się w wyjątkowych okolicznościach, ale potem trzeba budować codzienność. A to nie zawsze wychodzi.

Nie wierzy Pan w powroty, w związki tzw. drugiej szansy?
Nie wiem, czy jest tu jakaś reguła. We "Wróżeniu z wnętrzności" szansy na odnowienie związku między Błażejem a Martą

Wideo

polecane: Flesz: Czy grozi nam katastrofa klimatyczna?

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3