Wycieczka kanałem śladami powstańców

Czytelnicy "Polski" w sobotę będą mieli okazję przez chwilę poczuć się jak powstańcy warszawscy. Na naszą prośbę Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji otworzy jeden z kanałów i udostępni go chętnym.

Czytelnicy "Polski" w sobotę będą mieli okazję przez chwilę poczuć się jak powstańcy warszawscy. Na naszą prośbę Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji otworzy jeden z kanałów i udostępni go chętnym. Przejdą nim dwie grupy dziesięcioosobowe.

Schodzenie do kanału rozpocznie się o godz. 11 przy ul. Długiej na wysokości katedry polowej. Aby wziąć udział w wycieczce, wystarczy dziś w godz. 12.30-13 zadzwonić do nas pod nr tel. 022 201 43 42 i podać swoje imię i nazwisko. Pierwszych 20 osób (tylko zdrowi dorośli) będzie miało możliwość poczucia na własnej skórze tego, co przeżywali powstańcy.

O bezpieczeństwo zwiedzających zadbają pracownicy MPWiK. - Trzeba pamiętać o odpowiednim ubraniu - przestrzega Joanna Korzeniewska, rzecznik prasowy MPWiK. Najlepiej wziąć ze sobą kalosze i ubrać się w nieprzemakalną odzież. Kanał, którym będzie można przejść, wciąż funkcjonuje jako burzowy. - W praktyce oznacza to, że jeśli dzień wcześniej będzie padało, zejście do niego nie będzie możliwe - zastrzega Korzeniewska. O tym, jak trudno przejść takim kanałem, na własnej skórze przekonali się niedawno dziennikarze. Do tej samej studzienki, do której będzie można wejść w sobotę, schodzili 6 sierpnia. To trzy metry poniżej ulicy. Na dole panowała kompletna ciemność. Niski na 80 cm tunel prowadzi w kierunku Starówki. Nie można go przejść inaczej niż na kolanach. - Powstańcy wychodzący z oblężonej Starówki 1 i 2 września musieli przechodzić kanałami o wysokości 1,6 metra w niewygodnej pozycji, przykucając - wyjaśnia Zbigniew Osiński z Muzeum Powstania Warszawskiego. - Z Mokotowa na Śródmieście można było przedostać się kanałami wysokości około jednego metra - mówi.

Już po kilku metrach spaceru na klęczkach zaczynają boleć kolana. Próba podniesienia się oznacza uderzenie kaskiem w strop. Gdy gaśnie latarka, nie widać osoby, która idzie tuż przed nami. Myśli się tylko o tym, ile zostało do wyjścia.

Powstańcy, idąc kanałami, brodzili w odchodach. W porównaniu z tym nasze przejście będzie jedynie wycieczką: zabezpieczone rękawicami ręce ledwie się ubrudzą. Mimo to z każdą sekundą trudniej będzie złapać oddech. - Powstańcy chodzili w grupach 50-osobowych. Na czele każdej był przewodnik, który bardzo dobrze znał kanał. Często były to kobiety, bo są bardziej odporne psychicznie - zaznacza Osiński.

- Przewodnik miał latarkę, ale rzadko jej używał, bo jak hitlerowcy przez otwarty właz zobaczyli promień światła, to kończyło się masakrą - tłumaczy Osiński. Wrzucali granaty lub karbid, który reagując z wodą, wytwarza trujący gaz. Wlewali też benzynę, piętrzyli ścieki, w których idący kanałami się topili lub dusili od niewyobrażalnego smrodu.

Nasz spacer kanałami to około 200 metrów. To bardzo niewiele w porównaniu z trasami powstańców. Pokonanie 7 km z Mokotowa do centrum zajmowało im nawet 18 godzin. Przy wyjściu z kanału będą czuwać pracownicy MPWiK.

Dla wielu powstańców w 1944 r. widok słońca był jak zbawienie. Dla niektórych przejście kończyło się tragicznie. Część z żołnierzy z Mokotowa zabłądziła i wyszła przy ul. Dworkowej. Im "asystowali" hitlerowcy i seria z karabinów.

  • Polska

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.