Zmarł Krzysztof Kalukin reżyser, dokumentalista i operator filmowy

W nocy z niedzieli na poniedziałek odszedł Krzysztof Kalukin, wielce zasłużony gdański reżyser i operator filmowy. Był wybitnym artystą kamery. Był też człowiekiem, który od pierwszej chwili aktywnie współpracował z pierwszą filmową ekipą Solidarności.
Krzysztof Kalukin 1945-2009
 Grzegorz Mehring

- Kiedy NSZZ otrzymał w roku 1981 kamerę filmową SONY U-MATIC HB - wspomina Waldemar Płocharski, wiceprezes gdańskiego Video Studio - rozpakowywał i uruchomił ją Krzysztof. Była to wówczas supernowoczesna aparatura, o jakiej w polskiej kinematografii zawodowej nikt nawet nie marzył. Kamerą tą rejestrowaliśmy przebieg I Zjazdu Solidarności. Potem Krzysztof miał pojechać z kamerą do Warszawy na Kongres Kultury Polskiej, ale 13 grudnia 1981 roku stan wojenny mu to uniemożliwił. Samą kamerę udało nam się ukryć. Kalukin został wezwany na przesłuchanie przez SB. Męczono go tam przez cały dzień, obiecywano mu złote góry: będzie pan kręcić filmy fabularne, załatwimy panu posadę korespondenta zagranicznego. Niech pan tylko powie, gdzie jest ta kamera!...
Nie powiedział.

Krzysztof Kalukin zrealizował jako operator kilkadziesiąt ogromnie wartościowych filmów dokumentalnych. Do najbardziej znanego wśród nich, filmu "Defilada" (1989) ,w reżyserii Andrzeja Fidyka, zdjęcia Krzysztof kręcił z Mikołajem Nestorowiczem. Z Fidykiem oprócz tego zrealizował Kalukin "Pocztówkę z Japonii" oraz "Ostatki", reportaż z przebiegu ostatniego zjazdu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Samodzielnie Kalukin zrealizował w Iraku - także głośny - reportaż "Daję Ci wodę życia", przedstawiający doroczną uroczystą paradę w Tikrit, miejscowości, w której urodził się Saddam Husajn. Dyktator ani razu jednak na tę paradę nie przybył.

Kalukin był potem przez pewien czas w Iraku korespondentem Telewizji Polskiej, kiedy instalowano tam misję wojskową.
Osobny rozdział w twórczości Krzysztofa Kalukina to dokumenty poświęcone tematyce gdańskiej i pomorskiej. W roku 1999 nakręcił film "Wydarzyło się w Gdańsku", w którym przedstawił bardziej i mniej znanych gdańszczan, których wojenne i powojenne losy wiązały się z grodem nad Motławą. Chętnie brał Kalukin na warsztat tematy gorące, ryzykowne, takie, o których nie wiadomo było, jak się rozwiną i czym skończą. Przykładem takiego filmu były "Dwa światy", dokument poświęcony początkowej fazie twórczości pomorskiego pisarza Daniela Odiji.

Z Trójmiastem ściśle łączy się cykl czterech cykli dokumentalnych, stworzonych przez Kalukina dla gdańskiego Video Studio: "18 strajkowych dni roku 1980", "13 pierwszych dni stanu wojennego", "Dni maja, dni sierpnia '88" oraz "Okrągły Stół. Droga, czas, kontrowersje" (dwa ostatnie według scenariusza Barbary Madajczyk-Kraso- wskiej). Cztery cykle tworzą znakomitą filmową syntezę i układają się w swoistą klamrę, łączącą dokonania Krzysztofa Kalukina, aktywnego świadka historycznych wydarzeń od początku.

Pracy nad tymi filmami przyglądała się na co dzień Joanna Pacana, producent z ramienia Video Studio. - Krzysztof był w swojej profesji bezprzykładnym perfekcjonistą - wspomina. - Uprawiał twórczość dokumentalną, ale był przy tym prawdziwym artystą obrazu i słowa. Imponował wyobraźnią. Budził nasz zachwyt swoją starannością w dobieraniu materiałów archiwalnych. Krzysztof znany był także ze swojej pasji śledzenia nowych technologii. Wiedza ta jednak nigdy w pracy nad jego dziełami nie przysłaniała mu wizerunku ludzi, którymi się zajmował. Robił filmy, których bohaterami byli zawsze konkretni ludzie.

Takim filmem była na przykład "Lekcja historii po kaszubsku" - obraz dramatycznych losów Kaszubów w wieku XX, a przede wszystkim dziejów języka kaszubskiego, który w ostatnim czasie przeżywa prawdziwy renesans. Takim filmem też było - to jedna z jego prac ostatnich - "Jedenaste przykazanie". Film przedstawia dramatyczną biografię sędziwej gdańszczanki, Budzimiry Wojtalewicz-Winke, która życie swoje dzieli między Gdańskiem i niemiecką miejscowością Atzelgift. Ta biografia to temat na wielką filmową sagę, ale Kalukin nie tęsknił za filmową fabułą. Preferował dokument, który uważał za najczystszą formę filmową. Był artystą wiernym swemu powołaniu.

Henryk Tronowicz

  • Polska Dziennik Bałtycki

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

05.11.2009, 13:47

Zadziwił mnie swoim spokojem, wielkim szacunkiem do ludzi i ogromnym profesjonalizmem. To człowiek niepospolity. Mazury straciły swego wielkiego fana i wędkarza. Rodzina utraciła człowieka, którego nie da się zastąpi. I Barbara i Mariusz doskonale o tym wiedzą.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3