Autor: Mariola Szczyrba

2017-02-03, Aktualizacja: 2017-02-03 10:23

Daj się ściąć i pomóż dzieciom!

Już ponad 165 salonów fryzjerskich z ponad stu miast w całej Polsce chce wziąć udział w akcji "Z miłości do włosów", dedykowanej dzieciom, które zmagają się z nowotworami. Wy też możecie pomóc. Wystarczy za darmo ściąć sobie u fryzjera 30 cm włosów. Z takich pukli powstaną później peruki dla dzieci po chemioterapii. Wielkie, finałowe cięcie już 17 lutego!

- Przez bolesne zabiegi chemioterapii dzieci tracą włosy, a co za tym idzie - wiarę w siebie i uśmiech - mówi Beata Kulczyńska z Częstochowy, która wspólnie ze Stowarzyszeniem "Mówimy NIEboRAKOWI" i fryzjerką Iloną Nalewajką organizuje ogólnopolską akcję "Z miłości do włosów".


Na pomysł wpadła przypadkowo. Na stronach Fundacji "Mam Marzenie" w internecie przeglądała wpisy dzieci chorych na raka. - Wśród tych wszystkich marzeń o drogich laptopach i smartfonach znalazłam poruszający wpis 16-letniej Pauliny ze Słupska, chorującej na nowotwór - opowiada Beata Kulczyńska. - Ta dziewczynka chciała mieć po prostu włosy. Na stronie siepomaga.pl fundacja, która się nią opiekuje, zbierała już na ten cel pieniądze. Pomyślałam: "a dlaczego nie zrobić tego także dla innych dzieci? Przecież one też marzą o włosach".

Zadzwoniła do swojej bliskiej koleżanki, fryzjerki z Częstochowy - Iwony Nalewajki i spytała, czy nie pomogłaby w akcji. "Jasne, że tak" - odpowiedziała fryzjerka. Tak powstała akcja "Z miłości do włosów".

Darmowe cięcie

Każdy, kto chce oddać włosy chorym dzieciom, może zgłosić się do jednego ze 165 salonów fryzjerskich w całej Polsce (na bieżąco aktualizowaną listę znajdziecie TUTAJ) i umówić na darmowe ścięcie. Jest tylko jeden warunek - włosy muszą mieć przynajmniej 30 cm długości.

- Oczywiście można też zabrać ze sobą do salonu zdjęcie swojej wymarzonej fryzury i powiedzieć, jak chce się wyglądać po ścięciu, bo przecież nie wypuścimy nikogo z byle jak uharatanymi włosami - mówi organizatorka akcji. I dodaje: - Odzew jest bardzo duży. Cały czas zgłaszają się chętni do ścięcia i nowe salony fryzjerskie.

Są wśród nich m. in. zakłady z Katowic, Warszawy, Krakowa, Poznania, Białegostoku, Lublina czy Wrocławia. Po takim zgłoszeniu Stowarzyszenie "Mówimy NIEboRAKOWI" wyśle do salonu specjalne gumki oraz instrukcję, jak włosy na perukę powinny być ścięte i zabezpieczone. Po akcji trzeba je odesłać do stowarzyszenia, a ono przekaże je do współpracującej z nim perukarni. Koszt wykonania jednej peruki to od 2 do 6 tys. zł. Trzeba na nią czekać ok. miesiąca, a tworzą ją włosy od 5 do nawet 10 osób.

Peruki otrzymają przede wszystkim dzieci po chemioterapii i tzw. łysieniu plackowatym. - Nasi podopieczni dostają peruki w całej Polsce. Zgłaszają się do nas za pomocą telefonicznej rejestracji - wyjaśnia Ewa Ozga, prezes Stowarzyszenia "Mówimy NIEboRAKOWI". - Nie dzielimy Polski na oddziały, którym dajemy mniej czy więcej peruk, u nas każdy ma równe szanse - dodaje.

© fot. za YouTube

Kamila Kościelniak (w środku) jako pierwsza ścięła włosy w ramach akcji w salonie Iwony Nalewajki


Jedną z pierwszych ochotniczek, które zdecydowały się na ścięcie w ramach akcji swoich pięknych, długich włosów, była 27-letnia Kamila Kościelniak.

"I tak je miałam ściąć, bo zrobiły się trudne w utrzymaniu, miało do tego dojść po ewentualnym koncercie Al Bano Carrisi (Kamila jest fanką artysty - przyp. red.) w maju, ale kiedy w sobotę dowiedziałam się o akcji, postanowiłam nie czekać i połączyć przyjemne z pożytecznym" - napisała na sowim Facebooku.

- To świetna dziewczyna, sama choruje i jeździ na wózku inwalidzkim, a chce pomagać innym - mówi o Kamili Beata Kulczyńska.

Finał akcji "Z miłości do włosów" i wielkie cięcie odbędzie się 17 lutego w salonach fryzjerskich w całej Polsce. Zarówno one, jak i ochotnicy do strzyżenia dostaną od Stowarzyszenia "Mówimy NIEboRAKOWI" specjalne certyfikaty z podziękowaniem za udział w akcji.


© materiały Stowarzyszenia "Mówią NIEboRAKOWI"

Akcja Stowarzyszenia "Mówimy NIEboRAKOWI" - "Włosem w raka" w Opolu

Dobro wraca

Beata Kulczyńska od lat angażuje się w różne akcje charytatywne. - Dziesięć lat temu sama zachorowałam, jestem po dwóch operacjach płuc - opowiada. - Po wyjściu ze szpitala przez pewien czas siedziałam w domu na zwolnieniu lekarskim i pomyślałam, że skoro ja wracam do zdrowia, to przecież mogłabym pomóc innym. Wystarczy mieć internet.

Tak zaczęła się jej współpraca z Fundacją "Mam Marzenie", a później ze Szlachetną Paczką i Fundacją DKMS Polska, która namawia do oddawania szpiku. Beata organizowała też pomoc dla częstochowskiego hospicjum, a ostatnio razem ze znajomymi zawiozła zabawki i inne potrzebne rzeczy na oddział onkologiczny w Lublinie. Wkrótce ma zamiar zarejestrować własne stowarzyszenie - Częstochowskie Anioły, bo to - jak wyjaśnia - ułatwi jej działanie.

- Pomaganie jest fajne. To naprawdę bezcenne - zobaczyć uśmiech na twarzy chorego dziecka - przyznaje Beata Kulczyńska. - Dzięki tym wszystkim akcjom poznałam wielu wspaniałych ludzi. Wiem, że jeśli coś złego by mi się stało, to mogę na nich liczyć. Dobro po prostu wraca.


Jeśli chcesz, aby Twój salon fryzjerski włączył się do tej akcji, wyślij wiadomość na adres beata.kulczynska@gmail.com, w treści wpisując swoje imię i nazwisko, adres salonu, telefon, a w tytule "biorę udział w akcji "Z miłości do włosów". Dostaniesz wiadomość zwrotną z dalszymi wskazówkami.

Zobacz, jak ściąć i zabezpieczyć włosy w ramach akcji:


Więcej informacji na stronie Stowarzyszenia "Mówimy NIEboRAKOWI"
Jeśli masz krótkie włosy, też możesz pomóc - udostępnij wydarzenie "Z miłości do włosów" na Facebooku!

Mariola Szczyrba, dziennikarka naszemiasto.pl

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Andre (gość)

Pisanie, że chemioterapia jest bolesna to oszukiwanie czytających. Chemioterapia jest nieprzyjemna bo pociąga za sobą szereg niedogodności typu mdłości czy właśnie utrata włosów. Ale sama chemia nie powoduje bolesności. Żeby uciąć wszelkiego typu spekulacje zaznaczam, że znam to z autopsji. Sam walczyłem z rakiem i na szczęście jak na razie wygrałem tę walkę. Już osiem lat bez nawrotu (odpukać).