Antyterroryści w Warszawie. "To my pukamy do drzwi o 6 rano". Tak wyglądają kulisy pracy pododdziału kontrterrorystycznego?

Kacper Komaiszko
Kacper Komaiszko
- To my pukamy do drzwi o 6 rano - mówi Krzysztof Funkiendorf, dowódca SPKP w Warszawie, żartobliwie przedstawiając pracę swojej grupy. Jakie trudności podczas realizacji napotykają kontrterroryści? Czy każdy policjant może zasilić szeregi tej grupy? Dlaczego "smutni panowie" zawsze odwiedzają podejrzanych właśnie o wspomnianej przez dowódcę godzinie? O tym i innych urokach pracy w Samodzielnym Pododdziale Kontrterrorystycznym Policji w Warszawie piszemy w artykule poniżej.

Antyterroryści w Warszawie

Jak twierdzi Krzysztof Funkiendorf - dowódca stołecznego SPKP - pododdział kontrterrorystyczny jest dość młodą formacją. Co nie oznacza, że wcześniej antyterrorystów w Warszawie nie było. Historia tego rodzaju pododdziałów sięga wielu, wielu lat wstecz. Pierwszy z nich powstał właśnie w Komendzie Stołecznej Policji i był wtedy jedyną taką grupą w całej Polsce. Jednak na początku lat dwutysięcznych postanowiono przenieść pododdział w struktury Komendy Głównej Policji.

Ówczesny komendant KSP powołał więc kolejny wydział realizacyjny. Ten działa prężnie od 2004 roku i jak mówi Funkiendorf - efektywnie stawia czoło groźnym przestępcom. Na potwierdzenie swoich słów dowódca przywołuje imponujące statystyki. - Niestety dokładnie nie pamiętam, w którym mogło być to roku. Stawiam na okolice lat 2008-2010. Doskonale jednak zapadła mi w pamięć liczba wszystkich realizacji. Było ich aż 650. W jeden rok 650 realizacji! Jakby nie liczyć - mieliśmy do czynienia z przynajmniej dwiema akcjami dziennie - wspomina szef warszawskiego SPKP.

Oddział kontrterrorystyczny jak firma usługowa

Należy pamiętać, że formacje kontrterrorystyczne w codziennych działaniach nie prowadzą własnych operacji typowo policyjnych. Grupy szturmowe muszą pozostawać w ciągłej gotowości i czekać na "zlecenia". Wobec tego dowódca warszawskich antyterrorystów porównuje ich pracę do... firmy usługowej. - Oczekujemy na kontakt zleceniodawcy, który przedstawia nam sytuację operacyjną. Kiedy znamy szczegóły, możemy podjąć decyzję o metodzie zatrzymania. Sposobów jest wiele. Do próby ujęcia może dojść zarówno w ruchu pieszym czy ulicznym, jak i "na adresie". Wszystko zależy od wspomnianej już sytuacji operacyjnej - wyjaśnia Krzysztof Funkiendorf.

Dlaczego "smutni panowie" przychodzą o 6 rano?

Tradycyjnym elementem pracy antyterrorystów są realizacje w domach i mieszkaniach. Rozumiemy przez to słynne "naloty smutnych panów o 6 rano", o których śmiało można powiedzieć, że urosły już do miana legendy. Temat choć poważny, nierzadko stanowił fundament dowcipów, a współcześnie memów. Wiele osób do dziś zastanawia się, dlaczego funkcjonariusze wybrali sobie właśnie taką porę na wykonywanie realizacji.

W tej kwestii również narodziło się wiele teorii, najczęściej jednak wyssanych z palca. Jedna z koncepcji mówi, że chodzi o element zaskoczenia. Nie da się ukryć, że wybudzające ze snu hałas, chaotyczne okrzyki, dźwięk wyważanych drzwi lub strzałów mogą mocno zdezorientować zaspanego gangstera, nie dając mu szans na reakcję. Jednak rzeczywisty powód porannych szturmów jest wyjątkowo prozaiczny. Chodzi o... ciszę nocną. - Wszystko regulują przepisy. Godzina 22 rozpoczyna ciszę nocną, a 6 rano ją kończy. Wtedy też nadchodzi czas na wykonanie realizacji - wyjaśnia dowódca warszawskiego SPKP. I żartuje, że na tego rodzaju odwiedziny trzeba sobie solidnie zasłużyć. - Nie wszyscy są godni tego, by do niego zapukać - kontynuuje Funkiendorf. Choć w samym 2018 roku "zasłużonych" znalazło się wielu. Samodzielny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji w Warszawie wykonał wówczas blisko 280 realizacji.

Siła to nie wszystko

Zwykle widzimy ich w telewizji. Mundury z motywem moro, kominiarki, kamizelki kuloodporne widoczne podczas relacji z zatrzymania groźnego przestępcy lub likwidacji wytwórni narkotyków. Prowadzą najbardziej złożone operacje policyjne wymagające ponadprzeciętnej sprawności fizycznej i wyjątkowych cech psychicznych. Wyróżnia ich opanowanie, odwaga i skuteczność, przy zachowaniu maksymalnych standardów bezpieczeństwa. Są w pełni oddani służbie, narażają swoje życie i zdrowie - opisuje Komenda Stołeczna Policji.

Mowa oczywiście o mundurowych zasilających szeregi oddziałów kontrterrorystycznych. Każdy z nich musi wykazywać się czymś więcej niż standardowy funkcjonariusz. Sylwester Marczak, rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji mówi wprost: - Pamiętajmy o tym, że tak, jak nie każdy człowiek może zostać policjantem - tak samo nie każdy policjant może zostać funkcjonariuszem SPPK.

Zatem jakimi cechami powinien wykazywać się idealny kandydat na antyterrorystę? Nawet w ocenie dowódcy Funkiendorfa nie jest to tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Poza oczywistymi aspektami, jak chociażby doskonałe zdrowie, silna psychika czy niebywała sprawność i wytrzymałość, na pierwszym miejscu jest charakter. - Każdy z tych chłopaków musi mieć po prostu "to coś". To bardzo trudne do opisania - opowiada dowódca pododdziału. - Te wszystkie elementy: psychika, dynamika działania, przede wszystkim przewidywalność zdarzeń, ale również i rozsądek - to jest niezwykle ważne, żeby można było realizować swoje zadania jako policjanta zespołu kontrterrorystycznego. Głowa, psychika, dynamika, sprawność fizyczna - to wszystko u funkcjonariusza musi ze sobą współgrać, żeby mógł on pracować w takim pododdziale - precyzuje Sylwester Marczak z KSP.

Antyterroryści w Warszawie. "To my pukamy do drzwi o 6 rano"...

Trudy dnia codziennego

Wbrew pozorom to wcale nie bezpośredni kontakt z najgroźniejszymi bandytami w kraju stanowi najbardziej niewygodny element pracy funkcjonariuszy SPPK. Pytany o niedogodności codziennych zadań, Krzysztof Funkiendorf z entuzjazmem odpowiada: - Wszystko jest fajne i przyjemne. Nie chciałbym mówić, że nasza praca jest trudna czy niemożliwa. Absolutnie nie. Wymaga poświęceń, ale sprawia wiele przyjemności.

Po chwili zastanowienia pada jednak na szereg wyrzeczeń i warunek stuprocentowego zaangażowania. Oczywiście nie w kontekście użalania się nad sobą czy przechwałek. Chodzi tutaj o konsekwencje kosztem rodzin. - Wiem, że u wielu z nas praca odbija się na najbliższych. Ja również tego doświadczam. Ale tak po prostu jest, trzeba to zaakceptować. Albo chcemy wykonywać ten zawód, albo nie - mówi szef stołecznego kontrterroru.

Jeśli chodzi o problemy natury technicznej, wielu komplikacji potrafią przysporzyć dobrze zabezpieczone wejścia do mieszkań i domów, w których przebywają podejrzani do ujęcia. W niektórych przypadkach drzwi antywłamaniowe otwierane na zewnątrz stawiają ogromny opór. Nie ma możliwości wyważenia ich, a pozostałe metody są niezwykle czasochłonne. - Czas nie działa na korzyść operatorów, muszą działać błyskawicznie, z zaskoczenia, żeby przestępca nie mógł zniszczyć dowodów zbrodni - mówi rzecznik Komendy Stołecznej.

Do tej pory warszawscy kontrterroryści musieli posiłkować się alternatywnymi rozwiązaniami. Sytuacja uległa zmianie dokładnie 18 września bieżącego roku. Tego dnia stowarzyszenie Dom Bezpieczny oficjalnie przekazało Fundacji Wsparcia Policji specjalistyczny sprzęt w postaci wyważarki hydraulicznej dla SPPK w Warszawie. Urządzenie warte kilkadziesiąt tysięcy złotych pomoże rozprawić się z nawet najbardziej uciążliwymi zabezpieczeniami w dosłownie kilka sekund. Sprzęt będzie wykorzystywany podczas działań realizowanych wobec szczególnie niebezpiecznych przestępców i w trudnych warunkach.

Paradoksalnie - firmy, które na co dzień dbają, by drzwi czy okna zabezpieczyć jak najlepiej - ufundowały nam sprzęt, który pomoże nam je sforsować. To znacznie skróci czas naszych realizacji. Przy dobrze chronionych drzwiach trzeba się naprawdę napocić i mocno napracować. Wielu przestępców stawia opór, bywa, że są uzbrojeni. Nie wiemy, co nas czeka za drzwiami, dlatego musimy je sforsować jak najszybciej i możliwie najbezpieczniej - wyjaśnia Krzysztof Funkiendorf.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rezerwa
22 września, 12:05, Janusz:

Chamstwo polskiej policji przyslowiowe. Takze BoR czyli SOP. A do samej pracy trafia sie po znajomosci. Panowie nie potrafia zachowac sie w Warszawie, bo pochodza z malych miejscowosci. Tyle w temacie.

24 września, 10:14, emeryt:

A Ty kim jesteś deszczu? I co w życiu osiągnąłes

Typowy Janusz, starał się do Policji a pewnie oblał test sprawnościowy i teraz ma żal do firmy.

e
emeryt
22 września, 12:05, Janusz:

Chamstwo polskiej policji przyslowiowe. Takze BoR czyli SOP. A do samej pracy trafia sie po znajomosci. Panowie nie potrafia zachowac sie w Warszawie, bo pochodza z malych miejscowosci. Tyle w temacie.

A Ty kim jesteś deszczu? I co w życiu osiągnąłes

G
Gość
22 września, 12:05, Janusz:

Chamstwo polskiej policji przyslowiowe. Takze BoR czyli SOP. A do samej pracy trafia sie po znajomosci. Panowie nie potrafia zachowac sie w Warszawie, bo pochodza z malych miejscowosci. Tyle w temacie.

Janusz wszystko w temacie

J
Janusz

Chamstwo polskiej policji przyslowiowe. Takze BoR czyli SOP. A do samej pracy trafia sie po znajomosci. Panowie nie potrafia zachowac sie w Warszawie, bo pochodza z malych miejscowosci. Tyle w temacie.

Dodaj ogłoszenie