reklama

Black Label Society w Warszawie: wygraj podwójne bilety na koncert! [ROZWIĄZANY]

RedakcjaZaktualizowano 
Black Label Society w Warszawie materiały prasowe
26 czerwca w klubie Stodoła zagra Zakk Wylde z zespołem Black Label Society. Dla tych z was, którzy lubią mocne brzmienia, mamy niespodziankę - w naszym konkursie rozdajemy dwa podwójne zaproszenia na koncert Black Label Society w Warszawie!

KONKURS ZOSTAŁ ROZWIĄZANY, A ZWYCIĘZCY OTRZYMALI INFORMACJE O SPOSOBIE ODBIORU NAGRODY NA ADRESY MAILOWE PODANE PRZY REJESTRACJI W SERWISIE.

O Zakku Wyldzie głośno zrobiło się w 1988 r., kiedy rozpoczął karierę jako gitarzysta w zespole Ozzy'ego Osbourne'a. Jego znakiem rozpoznawczym szybko stała się gitara ozdobiona charakterystycznym wzorem i niezwykłe umiejętności w grze na tym instrumencie.

Dzięki swojemu talentowi Wylde kilka lat później trafił do pierwszej 10 najlepszych gitarzystów heavymetalowych według słynnego magazynu "Guitar World". W 1995 r. Zakk otrzymał też propozycję dołączenia do Guns N'Roses jako drugi, obok Slasha, gitarzysta prowadzący, jednak współpraca z Axlem Rose i jego grupą nie doszła do skutku. Po muzycznym rozstaniu z Ozzym Wylde założył w 1999 r. Black Label Society - autorski projekt będący połączeniem zespołu heavymetalowego i klubu motocyklowego. Barwy i logo klubu, które służą też jako znak rozpoznawczy zespołu, zostały zainspirowane m.in. niesławnym półlegalnym klubem Hell's Angels. Black Label Society ma też swoje oddziały poza Stanami Zjednoczonymi, m.in. w Polsce.

Przez ostatnich 15 lat skład Black Label Society ulegał licznym zmianom, jednak surowy wokal Zakka i bezkompromisowe partie gitar niezmiennie stanowiły wspólny mianownik dla wszystkich płyt formacji. Do tego stopnia, że Wylde w wywiadach żartobliwie sugeruje, że "Catacombs of the Black Vatican", nowa płyta zespołu, to stare utwory opatrzone tylko nowymi tytułami.

Black Label Society w Warszawie: wygraj podwójne bilety na koncert! [KONKURS]

Co zrobić, aby je zdobyć?

1. zarejestrować się w naszym serwisie podając swoje imię i nazwisko (tylko do wiadomości redakcji)
2. Polubić na Facebooku warszawa.naszemiasto.pl
3. Polubić na Facebooku nasz specjalny serwis z konkursami - Konkursy Warszawa

4. odpowiedzieć w komentarzu na pytanie:

Którą płytę Black Label Society cenisz najbardziej i dlaczego?

Zobacz również: Ghost B.C. w Warszawie. Koncert tajemniczych Szwedów w Stodole już w czerwcu

Podwójne bilety na koncert Black Label Society w Warszawie otrzymają autorzy dwóch najciekawszych i najbardziej oryginalnych odpowiedzi. Na Wasze zgłoszenia czekamy do 23 czerwca (poniedziałek) do godz. 12:00.

Czytaj też: Gojira zagra w Polsce: jedyny koncert 1 lipca w Warszawie!

Zgłoszenia osób niezalogowanych oraz nie mających wypełnionego w całości profilu nie będą rozpatrywane.

Zapoznaj się z regulaminem konkursów w serwisie warszawa.naszemiasto.pl Kliknij tutaj!

Szczerze o muzyce: Paprodziad

Wideo

Komentarze 25

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

y
yostas

Czad ! :D

t
tapczanokanapa

Order of The Black!
Jest wyjątkowa, a przemawiają za tym harde i prędkie brzmienia, czadowe kompozycje, dosłownie gitarowe fajerwerki, przekozacki żarliwy śpiew, zakręcone riffy, a przede wszystki ciężki, stary styl, który porywa i totalnie wpada w ucho!

S
Sylwiszcze

Dla mnie najlepszy album to Order of the Black!

Dlaczego? Chociażby za te miażdżące kawałki:
Crazy Horse - i już widzę ten goły tors,
Overlord - w powietrzu panuje mord,
Black Sunday - to nie to co słaby Monday ,
War of Heaven - gdzie jest Eden ?,
Chupacabra - i jest makabra!

Mocne, metalowe brzmienia zawsze za mną przemawiały, dlatego na koncercie wyjdą mi gały jak na lajfie w końcu zobaczę Black Label !!!!!!!!!!!!!

p
petersen

Najbardziej z płyt Black Label Society lubię 'Blessed Hellride', która wyszła w czasie szczytu mojej fascynacji muzyką heavymetalową, napalonego na poznawanie ciężkich brzmień nastolatka. Zakk jako gitarzysta Ozzy`ego jawił się wtedy jako lokalny bóg chaosu na heavymetalowym poletku, a w dodatku jeszcze szykował zaciężne uderzenie na drugim froncie, wydając najlepszą płytę BLS. Na krążku tym czuć jeszcze świeżość tej kapeli, mimo że brzmieniowo zbliżonej do solowego Osbourne`a, któremu jak wszyscy wiedzą i tak kawałki pisał Zakk. I chyba najbardziej chwytliwe kawałki są na tej płycie. Możliwe, że Zakk później nagrywał równie dobre, a nawet wg niektórych lepsze rzeczy, jednak ja wspominam tę płytę jako pochodzącą z czasów, gdy kolejne krążki BLS nie brzmiały jeszcze tak samo i dawało się odróżnić kawałki.

s
sykst

Jest pewna płyta, która jako jedna z wielu albumów BLS przed samym jej odtworzeniem potrafi rozmieść euforyczny płomień niecierpliwości pierwszego wydobywającego się z kolumn dźwięku, a jest nim album który najbardziej cenie, czyli bezapelacyjnie „1919 Eternal”. Okładka albumu, która pokazuje czołgi i działa sugeruje dla mnie już tylko jedno, doskonały niski wokal Zaaka oraz mocne i melodyjne riffy potężnie miażdżą a każdy z utworów niczym pocisk wbija mnie w fotel, nic, więc dziwnego, że jedyny właściwy przycisk na pilocie odtwarzając tą płytkę to - repeat. Album ten mocno związany jest moimi już wcześniej upodobaniami muzycznymi, aż 4 utwory z„1919 Eternal” to kawałki, które miały znaleźć się na albumie Ozzy’go, którego wokal ubóstwiam, a przy którym Zaak Wylde kształtował swoją przyszłość. Jestem pewien, że gdybym szczęśliwie trafił przed scenę koncertu Black Label Society, to każda sekunda ich doskonałej muzy była by dla mnie żywiołem, a szczególnie utwory z płyty „1919 Eternal”!

M
MichalxD

Dla mnie najlepszą płytą jest Unblackened. Jest to płyta koncertowa. Można w niej usłyszeć wszystko co najlepsze w BLS. Znajduje się też tam coś co mnie naprawdę urzekło. Cover Ain't no sunshine when she's gone. Nagranie ma niesamowity klimat, człowiek po prostu odpływa. Do tego jeszcze został nakręcony naprawdę szalony teledysk. https://www.youtube.com/watch?v=bM-gCDoEt5g&feature=kp

z
zaeffodd

Bezapelacyjnie pierwszy album "Sonic Brew", ponieważ... był pierwszy. Na tym krążku Stowarzyszenie Czarnej Etykiety wypracowało swój sludge-metalowy styl, którego zarodek wykluł się już w czasach nieodżałowanego Pride and Glory - drapieżny wokal Zakka Wylde'a (swoją drogą jednego z najlepszych gitarzystów elektrycznych swojego pokolenia), solowy shredding najwyższej próby, z życia wzięte scenariusze przekute na mocne przesłanie tekstów. Jest to najsurowszy, najprawdziwszy i paradoksalnie (patrząc na liczbę pozycji w dyskografii) jedyny pure-rockowy album w dorobku kapeli. Żadnych eksperymentów, dodatków, udziwnień, wspomagaczy... Czarna moc w najczystszej postaci. Osobiście liczę na co najmniej 3 dowolne kawałki z tego krążka, ale niezależnie od set-listy (której nigdy nie sprawdzam przed koncertami, żeby cieszyć się elementem zaskoczenia) to będzie jedno z mocniejszych muzycznych uderzeń w tym roku. Z powyższych powodów i nie tylko warto się zameldować w Stodole na tym 2-godzinnym muzycznym święcie.

a
aworm

Zdecydowanie „Order of The Black” cenię najbardziej pośród innych płyt bandu Zakka Wylde. Dlaczego? Dlatego, że jest to album chyba najdojrzalszy i najrówniejszy ze wszystkich. Ostre riffy, głęboki bas, miażdżąca uszy perkusja i srogi wokal chociażby w takim utworze jak „Overlord” to najlepsza charakteryzacja tej płyty. Słuchając jej czuć inspirację płynącą z Black Sabbath (Wylde grał długie lata z Ozzym) i całą istotę metalu. Tu ckliwie, puste balladki w stylu „In This River” z poprzednich albumów są ograniczone do minimum. Nie ma tej nudy, zapychaczy, które są tylko po to, żeby wypełnić płytę. Na „Order of The Black” jest moc i jest szatan. Czego chcieć więcej? Chyba tylko usłyszenia tego na żywo.

T
Tosiaq

Dla mnie numerem jeden jest album Sonic Brew - za te ciężkie metalowe riffy, będąca dla mnie kwintesencją gatunku, za teksty przemawiające do mojej duszy, za Zakka i jego wokal, który w połączeniu z gitarą sprawia, że wzdłuż kręgosłupa przebiegają mi dreszcze, a serce zaczyna inaczej bić, zgodnie z rytmem muzyki...

j
jf

Moją ulubioną jest z pewnością The Blessed Hellride. Była to pierwsza pozycja od BLS jaką poznałem. Miało to miejsce gdy pewnego wieczoru podczas spotkania przy piwie znajomy postanowił mi przedstawić zespół i zapętlił ową płytkę. Nie wiem ile razy pod rząd leciała, ale została mi głęboko w głowie, a od tamtego momentu często wracałem do zespołu. Od pierwszego wejścia w Stoned and Drunk wiedziałem, że to muzyka dla mnie. Mięsiste riffy, dobre melodie, fajna sekcja - idealna muzyka do piwa, do relaksu. Lubię pozostałem pozycje grupy, ale to właśnie z The Blessed Hellride mam najmilsze wspomnienia i to właśnie do niej najczęściej wracam. :)

a
adgams

Najlepszą płytą jest niewątpliwie Sonic Brew. Pierwszy i najlepszy album, o czym świadczy częstotliwość jego słuchania przez mojego ukochanego! A także to, że wszystkie piosenki właśnie z tej płyty podgrywa sobie na gitarze, oraz ma portfel z jej okładką! Także nie mam wątpliwości!

A
Asia

Są takie płyty, których mogę słuchać tylko w samochodzie. Są też takie, których mogę słuchać tylko w samotności. Jest też płyta „SONIC BREW”, której mogę słuchać tylko w nocy - w absolutnej ciszy aby nie uronić żadnego dźwięku, gdy za oknami milknie echo miejskiego gwaru a żaluzje są szczelnie zaciągnięte. Wtedy zakładam słuchawki na uszy, naciągam kołdrę na głowę i odpływam w przerażający kosmos, bezkresny i zimny. Słuchając tej płyty, czas i przestrzeń przestają istnieć. Gdy album się kończy - wyłażę spod kołdry, jak ślimak ze skorupki. Czuję się jak Neil Armstrong, kiedy to lądował na Księżycu. Jestem spocona, zmęczona i szczęśliwa, odsłaniam żaluzje i wyglądam przez okno starając się upewnić, że świat nadal istnieje.

b
belzebos

Stronger than death to najelpsza plyta na swiecie! nieszczy wszystko

t
tymczasowa

Najbardziej cenię płytę "Mafia", bo mam do niej największy sentyment - dzięki "In this River" poznałam i pokochałam BLS.
Pamiętam jak dziś siebie jako zbuntowaną nastolatkę, w glanach, bojówkach i w bluzie Korn, której kolega puścił ten kawałek w domu (początkujący gitarzysta, dziś członek zespołu rockowego). Rozpłynęłam się, BLS kupili mnie całkowicie i od tej pory zajmują szczególne miejsce w moim sercu i na półce w postaci płyty.

M
Miro

Słucham właśnie po raz kolejny "The Blessed Hellride" i włosy na klacie łopoczą mi jak sztandar z trupią czaszką na pirackim okręcie. To jest ta płyta, to jest ten ładunek energetyczny. Brzmienie tego krążka powala do dziś - bass jak odgłos gotującej się smoły a mięsiste gitary suną jak rozpędzona po torach lokomotywa, tłusta, ogromna i pot z niej spływa…Ten krążek jest jak wielka, czarna kosmiczna dziura, która wchłania słuchacza i miota nim jak trąba powietrzna ziarenkiem piasku. Warto było się urodzić, by móc słuchać takiej muzyki!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3