Czarny Poniedziałek 25 września 1939 r. w Warszawie. Niemieckie lotnictwo zrzuciło na Warszawę setki ton bomb

Wojciech Rodak
Wojciech Rodak
Zaktualizowano 
Płonąca zbombardowana Warszawa Domena publiczna
25 września 1939 r. przeszedł do historii Warszawy jako Czarny Poniedziałek. Wówczas Niemcy, chcąc złamać morale obrońców miasta, zrzucili na miasto przeszło 600 ton bomb zapalających i burzących. Był to najbardziej niszczycielski nalot Luftwaffe na Warszawę w dziejach II wojny światowej. Poniżej dalsza część artykułu.

25 września 1939 r. nastąpiła fala barbarzyńskich nalotów Luftwaffe na Warszawę. Miasto poniosło wówczas najcięższe straty od początku oblężenia - zniszczono setki budynków, zginęło tysiące ludzi. Ich skala była nieporównywalnie większa, niż bombardowań, które nastąpiły w czasie powstania warszawskiego. Ten dzień przeszedł do historii jako "czarny" lub "lany" poniedziałek.

Głową w ścianę

Adolf Hitler powiedział swoim generałom, że Polska ma być pokonana w dwa tygodnie. „Pokonana” tzn. jej stolica ma być zajęta, nawet jeśli sama wojna miałaby potrwać cztery, sześć tygodni. Zadanie to okazało się dla niemieckich wojskowych znacznie trudniejsze do wykonania, niż się spodziewali.

Oddziały Wehrmachtu oblegały Warszawę od 8 września 1939 r. Właśnie tego dnia po południu po raz pierwszy zagony pancerne Wehrmachtu próbowały wtargnąć do stolicy od zachodu i południa. Napotkały wówczas silny opór obrońców miasta na terenie Woli, Pola Mokotowskiego i rejonu ulicy Grójeckiej.

Tydzień później, 15 września 1939 r., niemiecka armia próbował wtargnąć na Pragę i Grochów, by opanować mosty na Wiśle. Powtarzała natarcia trzy dni, ale także zakończyły się one niepowodzeniem. Wehrmachtowcy nie dali rady przełamać linii bohatersko bronionych przez podkomendnych płk. Stanisława Sosabowskiego i gen. Juliusza Zulaufa.

Wobec niepowodzeń mniejszych operacji, dowódcy Wehrmachtu zamierzali koncentrowali wokół Warszawy potężne siły, by przeprowadzić zmasowany szturm na stolicę Polski.

22 września 1939 r., po bitwie pod Łomiankami, Niemcy zamknęli pierścień oblężenia wokół Warszawy. Zebrali 4 korpusy armijne, wspierane przez samoloty 2 flot powietrznych oraz ok. 950 dział. Te jednostki miały przeprowadzić generalny szturm na miasto 25 września. Atak piechoty wspieranej przez czołgi, według planu, poprzedziły zmasowane bombardowania lotnicze i ostrzał artyleryjski. W mieście rozpętało się piekło.

Czarny Poniedziałek

Od godziny 7 rano 25 września 1939 r. rozpoczęły się naloty dywanowe na Warszawę. Heinkle He 111, Junkersy Ju 88 i pozostałe bombowce Luftwaffe robiły nad miastem co chciały. Polskie lotnictwo wycofało się z tego rejonu trzy tygodnie wcześniej, a dział przeciwlotniczych było jak na lekarstwo. Mogąc bez przeszkód realizować swoje barbarzyńskie założenia, niemieccy lotnicy siali w mieście terror i zniszczenie.

Przez 11 godzin nieustannych bombardowań zrzucono na Warszawę około 630 ton bomb zapalających i burzących. Tak opisywał ten dzień płk Tadeusz Tomaszewski, szef sztabu obrony stolicy:
„Bombardowanie rozpoczęły lotnictwo i artyleria nieomal równocześnie, ale bombardowano nie stanowiska bojowe naszych oddziałów, lecz głównie miasto i ludność. Niemcy postanowili terrorem wziąć Warszawę. Rozpoczęło się to około godziny 7 rano i trwało bez przerwy gdzieś do 17. Bombardowano bombami burzącymi i zapalającymi na przemian. W ciągu godziny łączność z naszymi oddziałami przestała funkcjonować, zerwana wybuchami, zniszczona pożarami. Nad Warszawą otworzyło się piekło. Tuż obok mego schronu był schron oficera straży pożarnej, rejestrującego meldunki pożarowe i wydającego zarządzenia ratunkowe. Każdy meldowany nowy punkt pożaru nanosił malutką czerwoną chorągiewką na wielkim planie miejskim. Około godziny 10 plan ten pokryty był czerwienią, zabrakło chorągiewek. Oficer pożarowy przestał pracować, był bezsilny wobec żywiołu, wobec braku wody i sprzętu”

- Paliło się naokoło. Swąd spalenizny wdzierał się do nosa. Dym kłębił się w podwórzu, sieni, mieszkaniach i tak zasłonił niebo, że w słoneczny poranek było ciemno jak o zmierzchu pochmurnego dnia - wspominał dziennikarz i literat Józef Dąbrowa-Sierzputowski - Samoloty niemieckie krążyły nisko całymi eskadrami. Co kilka minut rozlegał się warkot zniżającego lot bombowca, w jego jękliwy ton wpadał zaraz drugi, trzeci, dziesiąty… Z okropnego warkotu raz po raz wyrywał się świst, a po chwili wstrząs i huk wybuchu.

Piloci Luftwaffe bombardowali nie tylko cele wojskowe, ale także - łamiąc konwencję haską - zabytki, zwykłe domy mieszkalne, zabytki, kościoły, ale nawet szpitale. Tym ostatnim nie pomogły nawet specjalne oznaczenia. - W szpitalach zdejmujemy na gwałt wywieszone flagi Czerwonego Krzyża. Okazuje się, że Niemcy nie tylko nie oszczędzają szpitali, lecz przeciwnie – specjalnie je ostrzeliwują. Ranni zdenerwowani i zaniepokojeni dopytują się, czy już zdjęliśmy flagi z dachu - wspominała Halina Regulska, autorka "Dziennika z oblężonej Warszawy".

Makabryczne wspomnienia z "Czarnego Poniedziałku" przytoczył w swoich wspomnieniach także słynny pianista i kompozytor Władysław Szpilman:
"Po zmierzchu wychyliłem się z okna. […] Ciężkie, krwistoczerwone kłęby dymu ciągnęły nisko nad domami. Jezdnie i chodniki zasypane były kartkami niemieckich ulotek, których nikt nie podnosił, gdyż – jak opowiadano – były zatrute. Pod jedną z latarń leżały dwa martwe ciała […]. Żelazną od Wielkiej powoli nadjeżdżała dorożka. Na skrzyżowaniu z ulicą Sosnową dorożkarz zatrzymał konia, zastanawiając się, którędy ma jechać dalej. Po krótkim namyśle wybrał drogę na wprost, cmoknął i koń ruszył stępa przed siebie. Zdołali przejechać chyba z 10 metrów, gdy rozległ się gwizd i huk. Oślepił mnie silny blask, a gdy znów przyzwyczaiłem się do ciemności, nie było już dorożki. Roztrzaskane drewno, resztki dyszla, części tapicerki i rozszarpane ciała mężczyzny i konia leżały porozrzucane pod ścianami domów. A mógł skręcić w Sosnową…"

W koszmarnych bombardowaniach zginęło lub zostało rannych wiele tysięcy ludzi. Brakowało jedzenia i lekarstw. Wielu ludzi nie miało dostępu do wody (uszkodzone wodociągi). Zbombardowana elektrownia nie działała. "Czarny Poniedziałek" znacząco uderzył w morale obrońców i mieszkańców Warszawy.

Tak wyglądała Warszawa 28 września 1939 r. z niemieckiego samolotu

Kapitulacja

Koniec końców szturm Wehrmachtu, który miał nastąpić po bombardowaniu, przeprowadzono jedynie w ograniczonym zakresie dzień później. Niemcy nie chcieli wikłać się w ciężkie walki uliczne.

Tymczasem w Dowództwie Obrony Warszawy odbyła się narada wojenna w sprawie dalszego prowadzenia walki. Przeważył podgląd, wypowiedziany przez gen. Tadeusza Kutrzebę, że stolica całkowicie wykonała nałożone na nią zadanie i dalsze trwanie w obronie będzie jedynie mordowaniem ludności i niszczeniem miasta. Dlatego też 27 września nastąpiło zawieszenie broni. Dzień później Warszawa skapitulowała. Ponad 100 tys. jej obrońców, żołnierzy i oficerów, trafiło do niemieckiej niewoli.

W czasie oblężenia miasta, głównie w wyniku bombardowań "Czarnego Poniedziałku", zginęło około 25 tys. cywilów i 6 tys. żołnierzy. Liczbę rannych szacowano na dziesiątki tysięcy osób. Zniszczeniu uległo aż 12 proc. zabudowy miasta.

Źródło:
- W. Szpilman - "Pianista"
- H. Regulska - "Dziennik z oblężonej Warszawy"
- M. Cieplewicz, E. Kozłowski, "Obrona Warszawy 1939 we wspomnieniach"
- T. Szarota - "Okupowanej Warszawy dzień powszedni"

ZOBACZ TAKŻE: Ruiny, groby, okopy, wraki. Zdjęcia Warszawy zaraz po wejściu Niemców w 1939 r. Unikatowe fotografie

Ruiny, groby, okopy, wraki. Zdjęcia Warszawy zaraz po wejści...

Nazistowski urzędnik fotografował okupowaną Warszawę. Panora...

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3