Czego nauczyła nas pandemia? Pozytywne skutki pandemii koronawirusa

Sandra Gozdur
Sandra Gozdur
Minął rok od wykrycia pierwszego przypadku koronawirusa w Polsce. Przez ten czas pandemia wpłynęła niemal na każdą dziedzinę naszego życia. Jednak poza negatywnymi konsekwencjami, można dostrzec także pozytywne skutki pojawienia się COVID-19 w naszym kraju. Czego nauczyła nas pandemia? W jaki sposób poprawiła nasze życie? Szczegóły poniżej.

„Mamy pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem w Polsce” – wielu z nas pamięta te słowa wypowiedziane przez ówczesnego ministra zdrowia, Łukasza Szumowskiego. Trudno uwierzyć, że 4 marca minął rok. Nasze życie przez te 365 dni zmieniło się diametralnie. Musieliśmy odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Maseczki stały się naszym nieodłącznym przyjacielem, obiady w restauracji niemożliwym do spełnienia marzeniem, a koncerty na żywo przeniesiono do internetu.

Pierwsza rocznica koronawirusa w Polsce sprawiła, że media społecznościowe obiegły artykuły, które głównie skupiały się na tym, za czym tęsknimy najbardziej i na wspomnieniach z czasów, kiedy było „normalnie”. Łatwo w pandemii dostrzegać negatywne aspekty, bo nie da się ukryć, że jest ich całe mnóstwo, ale – co może być zaskoczeniem – są także pozytywne kwestie. Pewnie część z was puka się teraz w głowę i zastanawia jak to możliwe…

Czego nauczyła nas pandemia? Pozytywne skutki pojawienia się koronawirusa
pixabay.com/ZDJĘCIE ILUSTARCYJNE

Kontakty międzyludzkie

Pierwszym pozytywnym aspektem pandemii COVID-19 jest to, że zaczęliśmy doceniać obecność drugiej osoby, bliskość przyjaciół, znajomych, rodziny. Niektórzy pozostali w domach z najbliższymi, inni byli od bliskich odseparowani. W obu przypadkach pozwoliło nam to znacznie zadbać o rodzinne więzi. W Barometrze Providenta niemal 62 proc. respondentów zadeklarowało, że w ostatnim okresie najbardziej brakowało im spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Za towarzystwem najbardziej tęsknili najmłodsi – wśród osób poniżej 25. roku życia odsetek ten wyniósł 66 proc. Ta grupa także najbardziej docenia fakt, że dzięki społecznej izolacji można było spędzać więcej czasu z domownikami (pełny raport dostępy jest tutaj).

Małgorzata Osowiecka, psycholożka z uniwersytetu SWPS w rozmowie z nami przyznała, że zacieśnienie więzi z najbliższymi jest także wynikiem obawy o konsekwencje jakie może spowodować koronawirus.
- Nasi rodzice czy dziadkowie są w starszym wieku. Zaczęliśmy myśleć, co by było, gdyby ich zabrakło. Bardziej czujemy bliskość innych, nawet jeśli są daleko – tłumaczy psycholożka. – Ponadto, zwracamy uwagę, że tych relacji jest nam po prostu potrzeba. Zawłaszcza w trudniejszych czasach, kiedy mamy wrażenie, ze wszystko się zmienia.

Małgorzata Osowiecka zwróciła także uwagę na nieco inny aspekt – zamknięci w domach zaczęliśmy dostrzegać nowe rzeczy, które wcześniej w ogóle mogły nie przychodzić nam na myśl. - Zaczęliśmy dostrzegać nowe rzeczy, które możemy robić, a które wcześniej wydawały się nieciekawe, niepotrzebne. Teraz zauważamy, że są fajne. Mowa tu np. o niektórych obowiązkach domowych, robótkach ręcznych, lepieniu z plasteliny, szaleniu z włóczką, dekorowaniu domu czy sprzedawaniu ubrań. Zaczynamy dostrzegać, że życie jest wartością samą w sobie. Bez względu na zewnętrzne bodźce, których teraz nie ma – dodaje.

pexeles.com/ZDJĘCIE ILUSTARCYJNE

Medytacje

Siedzenie w domu spowodowało także, że Polacy zaczęli dbać o swoje zdrowie i skupiać się na wewnętrznej energii. Zamknięte siłownie, baseny a także ograniczone możliwości dostępu do infrastruktury wellness sprawiły, że zaczęliśmy szukać nowych sposobów na radzenie sobie m.in. ze stresem. Według danych platformy Spotify, jednym z największych trendów izolacji okazały się podcasty z kategorii „Zdrowie i Styl Życia”, których słuchalność wzrosła o 446 procent. W wymienionej kategorii dominowały kanały o medytacji, których popularność wzrosła aż o 665 procent w porównaniu do roku 2019.

- W efekcie izolacji zupełnie nowego znaczenia nabrała także dbałość o siebie. Jak wynika z naszych obserwacji, w ostatnich miesiącach nasi słuchacze za priorytet uznali swoje zdrowie i samopoczucie. W efekcie spędzili zdecydowanie większą ilość czasu na słuchaniu podcastów z kategorii „Zdrowie i Styl Życia”, a także odtwarzając playlisty treningowe - wyjaśnia nam Federica Tremolada, Dyrektor Zarządzająca Spotify w regionie Europy Południowej i Wschodniej. - Jak wynika z naszego badania, aż 87 proc. słuchaczy uważa, że treści audio pozwalają im zrelaksować się oraz odpocząć, podczas gdy 37 proc. respondentów traktuje je jako kluczowy element zachowania produktywności.

- Przyznaję, że pewnego dnia, z nudów, pomyślałam sobie, że spróbuję pomedytować… Widziałam w mediach społecznościowych, że zrobiła się na to moda. Okazało się, że sama przepadłam – opowiada Julka Farys, która pokochała medytację. – Zauważyłam, że daje mi to mnóstwo energii, oczyszcza mój umysł, wycisza i rozluźnia. Wyzbyłam się także stresu, który towarzyszył mi głównie przez pracę z domu. Polecam każdemu, warto chociaż raz spróbować i przekonać się na własnej skórze.

Federica Tremolada zwróciła również uwagę, że zmiany, które musieliśmy wprowadzić w naszych przyzwyczajeniach, sprawiły, że ewoluował również sposób konsumpcji muzyki i podcastów.
- W marcu ubiegłego roku słuchacze dużo chętniej wybierali utwory akustyczne, instrumentalne i refleksyjne, podczas gdy w trakcie domowych obowiązków oraz pracy i nauki zdalnej częściej niż zazwyczaj towarzyszyły nam nostalgiczne utwory z dawnych lat - dodaje.

pexeles.com/ZDJĘCIE ILUSTARCYJNE

Czytanie książek

Kolejnym pozytywnym skutkiem pojawienia się COVID-19 jest wzrost czytelnictwa wśród Polaków. Jak wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów, prawie 40 proc. Polaków kupowało książki w pandemii chętniej niż przed pojawieniem się koronawirusa.

- To był rok pełen wyzwań. Ponad milionowy wzrost zadłużenia księgarń, 240 zamkniętych placówek, odwołane spotkania autorskie i targi, a z drugiej strony wzrost sprzedaży online książek papierowych, ebooków oraz audiobooków i czytelnicy deklarujący, że podczas pandemii czytają więcej. Co miało przełożenie na statystyki serwisu lubimyczytać.pl, do którego co minutę internauci dodawali 5 ocen książek oraz jedną nową opinię – komentuje Izabela Sadowska, prezes lubimyczytać.pl.

Izabela Sadowska dodała także, że ze względu na pandemiczną sytuację, wydarzenia kulturalno-książkowe przeniesione zostały do internetu. To zaowocowało pojawieniem się wirtualnych targów książki, spotkania autorskimi transmitowanymi prosto z domów autorów czy wirtualnymi wyprzedażami.

pexeles.com/ZDJĘCIE ILUSTARCYJNE

Zdrowe odżywianie

Okazuje się, że czas społecznego odosobnienia podczas COVID-19 zmienił nawyki żywieniowe Polaków i to na dobre. Zaczęliśmy nie tylko zdrowiej się odżywiać, ale także chętniej gotować. Pewnie część z was pamięta, jak w sklepach brakowało drożdży. Było to wynikiem tego, że wiele osób zaczęło piec w domu pieczywo – bułki i chleby.
Ponadto, coraz więcej osób postawiło na produkty pochodzenia roślinnego, tym samym rezygnując z mięsa. Co ważne, wielu z nas deklaruje, że pozytywne zmiany pozostaną na dobre w jadłospisach i stylu żywienia również po zakończeniu izolacji.

- Zmianę nawyków żywieniowych w czasie izolacji społecznej zadeklarowało ponad 40 proc. badanych Polaków, z czego prawie połowa przyznała, że jadła zdrowiej, a co czwarta osoba spożywała mniej mięsa. Ankietowani wskazywali też na częstsze gotowanie w domu od podstaw (ponad 60 proc.) i regularne jadanie posiłków (ponad 46 proc.) – czytamy w raporcie "Nawyki żywieniowe Polaków w czasie izolacji społecznej podczas epidemii koronawirusa 2020" opublikowanym przez Polską Federację Producentów Żywności.

- Biorąc pod uwagę powyższe wyniki, można uznać, że częstsze przyrządzanie posiłków w domu i większa regularność w ich spożyciu są pozytywnym efektem izolacji spowodowanej koronawirusem. Mogła ona sprzyjać wykorzystywaniu świeżych produktów oraz spożywaniu posiłków bezpośrednio po ich przygotowaniu. Należy przez to rozumieć, że charakteryzowały się one dobrą wartością odżywczą – tłumaczy w raporcie dr hab. Małgorzata Drywień, prof. SGGW.

pexeles.com/ZDJĘCIE ILUSTARCYJNE

Higiena dłoni

Na pewno każdy z nas pamięta początek epidemii i czas, kiedy na półkach sklepowych brakowało papieru toaletowego, makronu, ryżu i… mydła! Polacy zaczęli myć ręce na potęgę. Musiała przyjść pandemia, by wielu z nas zrozumiało, że są one nośnikiem zakażeń, nie tylko wirusowych. Wcześniej blisko 30 proc. kobiet i 60 proc. mężczyzn nie myło rąk po wyjściu z toalety. Teraz na każdym kroku możemy zobaczyć plakaty, na których widnieje odpowiedni schemat dezynfekcji dłoni. Efektem takiego zachowania jest znaczny spadek zachorowań na inne choroby, między innymi salmonellozę, bakteryjne zakażenie jelitowe czy wirusówki jelitowe. Okazuje się, ze te – z pozoru – oczywiste czynności sprawiały nam wcześniej wiele kłopotów.

Protest pielęgniarek. Wysoka średnia wieku i niskie płace

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gośka

U mnie pozytywne jest to, że skupiam się teraz bardziej na sobie. Juz nie przejmuje się tak bardzo obowiązkami domowymi, tylko więcej czasu poświęcam dzieciom i mężowi. Nawet zaproponowałam kupno roomby mężowi na co się zgodził i to teraz ona sprząta. Zamawiamy też czasem jedzenie i już nie stoję ciągle przy garach.

Dodaj ogłoszenie