Czesław Lang o Tour de Pologne. "Leblanc śmiał się, że chcę zrobić Tour de France" [rozmowa NaM]

Aleksandra Podgórska
Czesław Lang o Tour de Pologne. "Leblanc śmiał się, że chcę zrobić Tour de France" [rozmowa NaM]
Czesław Lang o Tour de Pologne. "Leblanc śmiał się, że chcę zrobić Tour de France" [rozmowa NaM] Grzegorz Jakubowski
Udostępnij:
Kiedy Czesław Lang w 1993 roku przejął organizację Tour de Pologne, nikt nie wierzył, że uda mu się stworzyć wyścig na najwyższym poziomie. Teraz należy on do grona najbardziej prestiżowych, a jego atrakcyjna trasa co roku przyciąga najlepszych kolarzy. Dyrektor generalny wyścigu opowiedział nam o tegorocznej, 72. już edycji Tour de Pologne.

Czesław Lang o Tour de Pologne. "Leblanc śmiał się, że chcę zrobić Tour de France" [rozmowa NaM]

Niedawno poznaliśmy trasę tegorocznego Tour de Pologne. Co pan przede wszystkim bierze pod uwagę, kiedy ustala, którędy pojadą kolarze?
Tour de Pologne to już jest kolarska Liga Mistrzów. Musimy ten wyścig zorganizować według kryteriów i zasad określonych przez UCI, czyli Międzynarodową Unię Kolarską. Średnia etapów nie może przekraczać 180 kilometrów. Najdłuższy etap nie może liczyć więcej niż 240 kilometrów. To są podstawowe reguły. Wiadomo jednak, że w zawodowym peletonie są zawodnicy o różnych specjalizacjach – są kolarze szybcy, czyli sprinterzy, są kolarze, którzy świetnie jeżdżą na czas, a są też tacy, którzy najlepiej dają sobie radę w górach. W ciągu 7 dni każdemu trzeba znaleźć coś, w czym będzie się czuł dobrze. Typowym etapem dla sprinterów w tegorocznym wyścigu będzie ten rozgrywany w Warszawie. Można go trochę porównać do kolarskich mistrzostw świata. Kolarze wystartują spod Stadionu Narodowego, a meta zlokalizowana zostanie na Placu Teatralnym – tam zawodnicy będą mieli do przejechania 10 rund.

Etap z Częstochowy do Dąbrowy Górniczej też można uznać za sprinterski, podobnie jak etap do Katowic. Później mamy odcinek do Nowego Sącza, który będzie wprowadzeniem do etapów górskich, w czasie których kolarze będą wjeżdżać pod Gubałówkę, Cyrle itp., więc to idealna trasa, aby mogli wykazać się Ci, którzy lubią jeździć po górach. Dla zawodników dobrze jeżdżących na czas najważniejszy będzie etap kończący wyścig, czyli ten w Krakowie.

Który etap, pana zdaniem, jest najbardziej widowiskowy i najbardziej wymagający?
Staraliśmy się wyznaczyć taką trasę, żeby każdy etap był widowiskowy. W Warszawie nie ma gór, ale będziemy wiele razy przejeżdżali przez metę, kibice będą mogli podziwiać kolarzy z bliska, będą na wyciągnięcie ręki, podobnie w Katowicach.
Natomiast jeśli chodzi o kategorię trudności, to na pewno ten BUKOVINA - Bukowina, który nazywany jest Królewskim. Tam, pod Ścianą BUKOVINA w Gliczarowie ustawiają się zawsze tłumy ludzi i czekają na kolarzy, którym dokładnie mogą się przyjrzeć, bo ci jadą z prędkością ok. 5 km/h.

Większość osób chwali tegoroczną trasę, mówią, że jest ciekawsza i trudniejsza, ale czytałam też komentarze, że to nie Tour de Pologne, tylko Tour de Południe, że nie ma Warmii, Polski zachodniej...
Wszystkim nie można dogodzić. My przede wszystkim organizujemy wyścig tam, gdzie miasta są chętne do współpracy. Dlatego też nie mogę wybrać sobie miast i po prostu powiedzieć, że w tym roku chcę tamtędy poprowadzić wyścig, bo ich władze również muszą wyrazić chęć. Są takie miasta, jak np. Kraków, Katowice, Bukowina, którym co roku bardzo zależy na braniu udziału w Tour de Pologne.
Poza tym Polska jest naprawdę dużym krajem. Mamy tylko 7 dni na przeprowadzenie wyścigu, jest też wymóg, o którym wcześniej wspominałem, że średnia nie może przekraczać 180 km na etap. Trzeba wybrać też miasta startowe, etapowe, premii. Nie można usiąść, wziąć mapy Polski i powiedzieć: w tym roku jedziemy tu, tu, tu i tu. Na to wszystko składa się wiele elementów. Również sami kolarze stwarzają atmosferę, to od nich też zależy atrakcyjność wyścigu.

Wspomniał pan o miastach, nazwijmy je „miastami-gospodarzami”. Czy kiedy pan proponuje władzom współpracę, chętnie na nią przystają?
Są takie, które bardzo chętnie włączają się w organizację, bo po prostu widzą korzyści. Wyścig jest transmitowany przez duże telewizje, z każdego etapu przeprowadzane są prawie 2 godziny relacji na żywo w Telewizji Polskiej. W realizacji uczestniczy również stacja Eurosport, która transmituje wyścig do 54 krajów w 20 wersjach językowych, dlatego my wcześniej wysyłamy do Paryża informacje o wszystkich ciekawych miejscach, które warto pokazać w czasie przekazu telewizyjnego. To jest siła kolarstwa i nie ma w tym nic zaskakującego. Proszę mi powiedzieć, ile osób ogląda Tour de France tylko ze względu na widoki? U nas jest podobnie, tylko mamy mniejszy kraj i krótszy wyścig. Zdarzają się też jednak miasta, w których prezydent chce, ale ma opozycję, która się nie zgadza i tego się nie przeskoczy.

Czytaj też: 72. Tour de Pologne połączy stolice. Na kolarzy czeka jeszcze trudniejsza trasa [SZCZEGÓŁY]

Jest pan pewnie w stałym kontakcie z Michałem Kwiatkowskim i Rafałem Majką. Są realne szanse, że zobaczymy ich na trasie tegorocznego Tour de Pologne?
Mają to w swoich planach, ale nigdy nie mogą przewidzieć, jak będą się czuli za miesiąc. Na pewno ich marzeniem jest wystartowanie i wygranie Tour de Pologne i jest to w ich zasięgu. Więcej będziemy wiedzieli po Tour de France – zobaczymy, jak tam pojadą i w jakiej kondycji będą po zakończeniu tego wymagającego wyścigu. Nie zapominajmy jednak, że mamy też wielu innych młodych, utalentowanych kolarzy np. Macieja Paterskiego.

Odkąd w 1993 roku przejął pan organizację wyścigu, zyskiwał on coraz bardziej na znaczeniu, stawał się coraz bardziej prestiżowy. Spodziewał się pan, że uda się zajść tak wysoko?
To było moje marzenie. Jestem szczęściarzem, bo zawsze potrafiłem postawić przed sobą cel i dążyć do niego. Przez cały okres bycia zawodowym kolarzem i 15 lat mieszkania we Włoszech, zawsze bardzo bolało mnie, dlaczego musimy gdzieś wyjeżdżać i zrobić wynik, żeby o nas się mówiło? Marzyłem o tym, żeby kolarze, z którymi ja się jeszcze ścigałem, czyli np. Francesco Moser, Giuseppe Saronni, mogli przyjeżdżać do Polski.

Dlatego właśnie, kiedy pojawiło się zagrożenie, że wyścig przestanie być organizowany, że ten przedwojenne zawody, na których wychowało się tylu kolarzy, odejdą w niepamięć, postanowiłem spróbować. Pamiętam słowa Jeana-Marie Leblanca, legendy Tour de France, kiedy staliśmy razem w kolejce na lotnisku, on podszedł, poklepał mnie i mówi „Co, chcesz zrobić taki Tour de France?”, ja odpowiedziałem „Tak, chcę”, a on na to „No to Ci życzę powodzenia”. I mamy wyścig, udało się, oczywiście jest to inny wyścig niż Tour de France, ale jesteśmy na tej samej półce.

Spotkał pan jeszcze później Leblanca?
Tak! Przyjeżdżał, był zauroczony. Kiedyś go zaprosiłem jako gościa honorowego, przejechał razem ze mną cały wyścig. Był pod wrażeniem organizacji, a przede wszystkim kibiców, którzy są fantastyczni i to widać też w innych dyscyplinach. W ciągu 7 dni potrafimy zachęcić do wyjścia na ulicę prawie 3 miliony ludzi. Kolarstwo to taki sport, który „jedzie” do Ciebie i to wciąga.

Czyli nie obawia się pan, że formuła wyścigu kiedyś się wyczerpie?
Na pewno nie, on się bardzo mocno rozwija. Widać to szczególnie po zainteresowaniu ludzi, którzy rekreacyjnie jeżdżą na rowerach. Organizujemy Skandia Maraton Lang Team, ale widzimy też, że jest duże zainteresowanie na kolarstwo szosowe. Szósty rok z rzędu przy okazji Tour de Pologne organizujemy też Tour de Pologne Amatorów – zaczynaliśmy od 300 osób, a w zeszłym roku było ich już 1600. Na wzrost popularności kolarstwa przekładają się też sukcesy polskich kolarzy.

Czytaj też: 72. Tour de Pologne połączy stolice. Na kolarzy czeka jeszcze trudniejsza trasa [SZCZEGÓŁY]

Wspomniał pan w jednym z wywiadów, co mnie bardzo rozbawiło, przyjazd Włochów na pierwszy „nowoczesny” Tour de Pologne. Zabrali wówczas ze sobą tyle jedzenia i zapasów, jakby jechali do kraju Trzeciego Świata. Teraz ten wizerunek Polski bardzo się zmienił. Z jakimi opiniami się pan spotyka?
Tak, pamiętam, mieszkali w Hotelu Warszawa na Placu Powstańców i faktycznie nazwozili mnóstwo jedzenia wieloma samochodami (śmiech). Teraz drużyny ustawiają się w kolejce, żeby do nas przyjechać się ścigać, co roku startują najlepsi zawodnicy. Najlepiej zobrazuję to w ten sposób: Tour de Pologne oceniane jest w skali od 1 do 100. Tam zawiera się wszystko – bezpieczeństwo, drogi, hotele, wyżywienie, biuro zawodów, akredytacje, dekoracja, transmisja telewizyjna, kibice. Po prostu wszystko. Tour de Pologne dostaje w tej skali 99,7 punktu. Punkty można stracić na drobiazgach, choćby dlatego, że ktoś z samochodu na trasie wyścigu zacznie robić zdjęcia. Wystarczy, że aparat wypadnie, kolarz na niego najedzie i nieszczęście gotowe. Staram się, organizując taki wyścig, patrzeć z perspektywy zawodnika, czyli co sam bym chciał dostać.

Kiedy jednak podejmujesz się organizacji takiego wyścigu, nie przewidzisz wszystkiego. Pamiętam, że był kiedyś taki etap do Lublina. Z jednego z samochodów na trasie zaczął wyciekać olej, spadł deszcz i na drodze zrobiło się ślisko. Pół peletonu wylądowało na ziemi, wszyscy się poprzewracali, wybuchła panika. To są trudne momenty, bo trzeba podjąć decyzję. Dojechaliśmy do Lublina, ale kolarze powiedzieli, że chcą się wycofać. Przekonałem ich wówczas, żeby przejechali jeszcze dwie rundy w Lublinie, dojechali do mety, a wyścig zostanie zneutralizowany, czyli nikomu nie policzymy czasu. Podobnie było następnego dnia, kiedy mieliśmy przejechać etap z Krynicy do Zakopanego, czyli ok. 240 km. W górach był 1 stopień Celsjusza, padał śnieg z deszczem. Zaproponowałem wtedy, żeby zrobić start honorowy, ale kolarze nie wsiądą na rowery, tylko zostaną przewiezieni samochodami 50-60 km dalej i dopiero wtedy zaczniemy się ścigać. Wszyscy byli usatysfakcjonowani takim rozwiązaniem. Kolarze zawsze są na Tour de Pologne na pierwszym miejscu.

ZOBACZ SERWIS SPECJALNY TOUR DE POLOGNE 2015

To są takie sytuacje, których z jednej strony się nie przewidzi, a z drugiej trzeba reagować szybko i pod presją
Tak, taka sama sytuacja była w zeszłym roku, kiedy na pierwszym etapie z Gdańska do Bydgoszczy rozpętała się trąba powietrzna. Powyrywane drzewa, kolarze powywracani i teraz trzeba podjąć decyzję, co dalej. Jedni chcą jechać, inni chcą się wycofać. Zebrałem wszystkich dyrektorów sportowych, uznaliśmy, że burza przeszła, nikomu nie stało się nic złego, więc jedziemy dalej.

Organizacja wyścigu jest na najwyższym poziomie, a jak pan ocenia kondycję polskiego kolarstwa?
Wszystko zaczyna się powoli odbijać, ale jak zwykle problem leży w pieniądzach. My też musimy szukać sponsorów, którzy wspomogą nas w organizacji Tour de Pologne. Ciągle brakuje tych funduszy, na wszystkich szczeblach. Na szczęście rozwijają się kluby sportowe - chociażby Akademia, którą założył Michał Kwiatkowski. Polskiemu Związkowi Kolarskiemu udało się znaleźć dotacje dla szkółek kolarskich. Powoli kolarstwo odzyskuje swoją dawną pozycję, zaczyna się robić sportem masowym i narodowym, bo przecież na rowerze może jeździć każdy.

Jestem ciekawa, skąd pan czerpie motywację i energię. Organizuje pan wielką, sportową imprezę, sam startuje w zawodach, widzę też po zdjęciach, że jeździ pan konno...
Tak, tutaj akurat brałem udział w Hubertusie, byłem tzw. lisem, czyli uciekającym. Zawodnicy WKKW (Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego – przyp. red.) z Białego Boru nie dawali mi szans, ale startowałem na tak zwinnym koniu, że za każdym razem, kiedy ktoś próbował mnie złapać, udało mi się uciec. Dużo siły daje mi wegańska dieta, którą stosuję od trzech lat. Na wyścigu we Włoszech w czerwcu założyłem się z Francesco Moserem, że będę szybszy od niego, że dieta wegańska wygra z mięsną i miałem rację. Mówił do mnie „Co Ty jesz? Samą zieleninę?”. Odpowiedziałem mu „Francesco, to mi daje siłę”. Nie chciał wierzyć, dopóki go nie pokonałem na podjazdach pod trzy wysokie góry – Pampeago, Costalunga i Pordoi. Był bardzo niezadowolony (śmiech).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie