Desery z ulicy. TOP 5 słodyczy z warszawskich foodtrucków

Przemysław Ziemichód
Przemysław Ziemichód
Po modzie na burgery z mobilnych budek, nadszedł czas, gdy foodtrucki oferują już wszystkie możliwe rodzaje potraw, w tym także desery. Oto naszym zdaniem pięć najciekawszych smakołyków, których możemy spróbować w Warszawie.

5.Pan Kasztan

Jeszcze przed II wojną światową maroniarze, czyli sprzedawcy kasztanów, byli zrośnięci z miejskim krajobrazem równie mocno, co dziś reklama wielkopowierzchniowa z kamienicami w Warszawie. Po wojnie “prywaciarze” handlujący z małych wózeczków austro-węgierskim przysmakiem przeszli do historii ulicznej przedsiębiorczości, podobnie zresztą jak wszyscy prywatni sprzedawcy. Musiało minąć wiele lat od upadku komunizmu, aby charakterystyczne, przygotowywane na gorąco kasztany znów zapachniały na rynkach i starówkach. Na szczęście, Pan Kasztan staną na wysokości zadania i nie próbuje kapitalizować historycznej pamięci. Każdy z klientów otrzymuje produkt pełnowartościowy, wysokiej klasy i zrobiony na medal. Dlaczego, więc maroniarze stacjonujący przy Rondzie Charles de Gaulle’a znaleźli się na ostatnim miejscu? Ponieważ na kasztany poczekać musimy co najmniej do wczesnej jesieni.


fot. Szymon Starnawski

4. Pan Baton

Jak ze zwykłych słodyczy zrobić słodycze niezwykłe? Na przykład, zanurzając je w czekoladzie, dodając owocowy syrop, posypki, dodatki - tym właśnie zajmuje się pan Baton, który oferuje smażone batony oraz lody molekularne, czyli pomysł zaczerpnięty wprost z nowoczesnej gastronomii. 4. miejsce przyznajemy za starania, ale droga na skróty w postaci batonów zasługuje na obniżenie oceny.

3. Melody

Gotowi na cukrzycową śpiączkę? Jeśli tak, to pozwólcie, że w imieniu Melody zaprosimy was do cukrowej krainy lodów serwowanych w gofrach. To przysmak dla prawdziwych miłośników słodyczy, lub ludzi na tyle nieodpowiedzialnych by za jednym zamachem pochłonąć kaloryczny odpowiednik obiadu. Na całe, szczęście ludzi nieodpowiedzialnych wciąż jeszcze nie brakuje. Czy może być coś lepszego niż połączenie świeżo usmażonych, gorących gofrów i zamarzniętych lodów? No to wyobraźcie sobie, że do tego zestawu przysługują wam jeszcze dodatki. Niebo w gębie. Na stałe Melody foodtruckowe spotkacie na Nocnym Markecie.

2. Thai Ice

Lody tajskie to nowy hit lata w stolicy i Thai Ice wiele na tym zyskuje. Rolowane lody doprawiane są słodkimi dodatkami, posypkami, bitą śmietaną itp. A co więcej, jeśli nam się uda, trafimy różne jedzeniowe eksperymenty, które Thai Ice serwuje okresowo, jak np. kolorowe bajgle.

1. Furoszron

Podczas, gdy inni “foodtruckowcy” robią burgery z japońskiej wołowiny, kanapki z parmeńską szynką czy pierożki z azjatyckimi warzywami, Furoszron miesza po prostu lód i syropy owocowe z dodatkami. W przeciwieństwie do pokątnej granity z sopockiej plaży czy szemranego sorbetu z chemio-lodziarni na kółkach, Furoszon oferuje naturalne, pełne smaku lody na wzór hawajskiego shaved ice.


fot. Szymon Starnawski

I trzeba przyznać, robi to fenomenalnie. Jego mobilne stanowiska znajdziecie na różnorakich imprezach gastronomicznych. Lodziarnia miała niegdyś swój punkt stacjonarny na Kruczej, niestety już go nie odwiedzimy.

Czy bycie kujonem to problem?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie