Forrest Gump z Warszawy. Ponad 11 tysięcy kilometrów pieszo, by pomóc hospicjum

Joanna Postrzednik
Joanna Postrzednik
Ponad 11 tys. km pieszo przez Europę, by zebrać pieniądze dla warszawskiego hospicjum. "Pomaganie przez chodzenie. To moje pasje" Facebook Darek Strojewski @darekstrojewskiofficial
7000 km na nogach i zebranie 102 tys. zł dla hospicjum onkologicznego - to nowe wyzwanie Darka Strojewskiego, mieszkańca Ursynowa, który po raz drugi ruszył w pieszą wycieczkę po Europie. Tym razem celem jest Nordkapp, czyli najdalej wysunięty na północ przylądek norweski.

11 tysięcy kilometrów na nogach

Ma już za sobą pieszą wycieczkę z warszawskiego Ursynowa do Lizbony. W sumie pokonał cztery tysiące kilometrów. Po powrocie do Warszawy odpoczywał zaledwie miesiąc i ruszył w kolejną podróż. - Zacząłem na przylądku Marroqui w południowej Hiszpanii. Kończę w północnej Norwegii na przylądku Nordkapp. Do pokonania jest ponad 7 000 kilometrów. Przy założeniu, że dziennie będę pokonywać 25 kilometrów, do celu powinniśmy dotrzeć za 280 dni - mów Darek. I dodaje, że przejście tej drogi jest dla niego nie lada wyzwaniem.

Ogromnego "kopa" dodają mu ludzie, których spotyka po drodze oraz pomoc, jaką oferują. W tym wszystkim Darek ma wyjątkowy cel - pomoc tym, którzy marzą o podobnej wyprawie, ale ze względów zdrowotnych nie mogą tego zrobić. - Mój "spacer" to coś więcej niż zwykła wyprawa, bo wiąże się z pomaganiem ursynowskiemu Hospicjum Onkologicznemu, dla którego chce zebrać 102 tys. zł. To tak naprawdę jest największym motywatorem. Każda wpłata, to jak para dodatkowych nóg. W pewnym momencie nie chce się przestawać iść - mówi nam Darek.

Codzienne relacje z pieszej wycieczki Darka i Pindola możesz śledzić na Facebooku



Cel: 102 000 złotych

Wraz z nową trasą Darek wyznaczył sobie kolejny cel. Teraz chce uzbierać 102 tys. zł, które przekaże Fundacji Hospicjum Onkologiczne na Ursynowie. - Wędrówka zakończy się przed obchodami 102. rocznicy odzyskania Niepodległości przez Polskę. Czyż nie byłoby cudowne uczczenie tego dnia pomagając tak szczególnemu miejscu? 102 000 złotych - pisze Darek. Każdy może wrzucić coś do jego skarbonki:

Warto zaznaczyć, że zebrana kwota w całości zostanie przekazana hospicjum. Pieniądze zgromadzone na żadnym etapie nie przechodzą przez jego ręce. Są przekazane bezpośrednio pomiędzy SiePomaga, a hospicjum. - Ja widzę wyłącznie licznik wpłat, cieszę oczy i raduję serce z Waszej aktywności - mówi Darek, który podróż realizuję z budżetu własnego i pomocy znajomych. Jednak każdy, kto chciałby zafundować Darkowi nocleg lub obiad, może to zrobić na platformie Patronite TUTAJ.

2 nogi i 4 łapy

Darek nie idzie sam, bo towarzyszy mu kundelek Pindol, którego sześć lat temu adoptował z warszawskiego Schroniska Na Paluchu. Jak sam mówi, nie do końca był pewny, czy pies da radę. Pierwsze kilometry były testem sprawdzającym Pindola. Pies jednak zdał go pozytywnie i szedł z Darkiem dalej, aż do mety. W sumie pokonali 4000 km. Teraz czeka na nich prawie dwa razy więcej, bo co najmniej 7000 km.

- Ludzie z zaskoczeniem przyjmują wiadomość, że idziemy pieszo taki dystans - mów Darek.

Jak pies znosi takie wędrówki?- Nie czuje zmęczenia, gdy podczas drogi godzinami frywolnie biega po okolicznych polach. Gdy zapada zmierzch lub nawet gdy zrobimy przerwę w drodze natychmiast zapada w tryb "odpoczywam - nie budźcie mnie". Dzięki temu jest wybiegany, ale także sam kontroluje swoje zmęczenie, a kiedy informuje, że jest zmęczony od razu robimy pauzę_ - mówi nam Darek. I dodaje, że ich duet wywołuje uśmiech na wielu twarzach. - Mam wrażenie, że dzięki niemu moja droga jest łatwiejsza. Bardzo szybko nawiązuje kontakt z ludźmi i nie chciałbym być subiektywny, ale ma w sobie coś co sprawia, że chce się go pogłaskać i przywitać się z nim_ - dodaje Darek.

ZOBACZ zdjęcia Darka z pierwszej wycieczki

Forrest Gump z Warszawy. Ponad 11 tysięcy kilometrów pieszo,...

Jedna para butów i namiot

Co w tym wszystkim jest najtrudniejsze? Jak mówi Darek, jego wyprawa to nie wakacje all-inclusive. Jest przygotowany na trudne chwile, ale dzięki tej gotowości z każdym krokiem staje się coraz silniejszy. Jego pierwsza wyprawa do Santiago de Compostela to 4000 km i jedna para zdartych butów. - Całą drogę przeszedłem w jednej parze butów, nie licząc 2 tygodni na przemian z sandałami. Buty sprawdziły się na tyle, że i tym razem mam ten sam model. Po drodze "nauczyłem" się jak się chodzi. Przez to otarcia, skaleczenia są mi obce. Co jak co, ale stopy mam przygotowane i odpowiednio wyposażone - mówi Darek. Jedyne, na co narzeka, to zimne noce, które nie sprzyjają spokojnemu snu i to jak do tej pory najbardziej mu doskwiera. Głównie nocują w namiocie.

- Trudno było także "zamknąć" życie w stolicy na prawie rok. 7000 kilometrów to ponad 280 dni poza domem. Na szczęście mam znajomych i przyjaciół, którzy dbają o moje sprawy na miejscu. To dodaje mi spokoju - mówi Darek.

Ogromne wsparcie ludzi z całego świata

Darek ma ogromne wsparcie u ludzi - zarówno tych napotkanych na drodze, jak i internautów. Widać to m.in. w komentarzach pod każdym facebookowym postem, jaki publikuje. - To wielki człowiek. To, co on robi, zasługuje na wielki szacunek, bo zbiera pieniądze dla hospicjum. Panowie powodzenia. Wirtualnie jestem z Wami! Jesteś niemożliwy! Widzę, że i Niemcy na trasie. W takim razie, jeśli będziesz potrzebował ciepłego obiadku dla siebie czy Pindolka, zapraszam do Erfurtu - to tylko niektóre z ciepłych słów, które płyną do Darka od ludzi z całej Polski, ale także z różnych części Europy.

- Otrzymuję wsparcie od ludzi, których spotykam po drodze. Satysfakcji dostarcza mi każdy nawet najmniejszy gest. Idąc nie mam nic, więc jeżeli ktoś podzieli się owocem, jedzeniem, kawą - jestem w siódmym niebie - mówi Dariusz.

Coraz więcej fanów

Z dnia na dzień powiększa się grono fanów warszawskiego pielgrzyma z Ursynowa, którzy są dla niego dodatkowym motywatorem. Darek ma za sobą mnóstwo spotkań, wywiadów i występów w telewizji. - To bardzo miłe doświadczenie. Nie nazwałbym tego popularnością, a jedynie promocją mojej wędrówki oraz miejsca, jakim jest hospicjum - mówi Darek. - Ludzie wspierają mnie w mediach społecznościowych, a spotkanie niektórych osób na żywo podczas wystąpienia w ratuszu było bardzo budujące - dodaje.

- Idąc pieszo, każdy kilometr czuję w nogach. Wyostrza się także zmysł postrzegania świata. Poznaję ludzi łatwiej. Jestem otwarty na ten kontakt, bo go potrzebuję. Moje każde 30 kilometrów to jak poznanie nowego świata - nowych historii i opowiadań - mówi Darek.

Dariusz ma także pełne wsparcie u burmistrza i urzędników dzielnicy Ursynów, którzy po zakończonej pielgrzymce do Santiago de Compostela, zorganizowali specjalne spotkanie Darka z mieszkańcami Ursynowa. - W dniu 4 grudnia 2019 r. w Urzędzie Dzielnicy Ursynów odbyło się spotkanie otwarte z mieszkańcami, podczas którego Darek Strojewski opowiedział o swojej poprzedniej wyprawie oraz zaprezentował zdjęcia - przypomina Jakub Fiałek z ursynowskiego ratusza, który zapewnia, że dzielnica będzie nadal wspierała swojego obywatela.

- Nigdy niczego nie oczekuję, a jedyna rzecz o którą proszę, to wyłącznie kawałek zieleni na namiot - mówi Darek.

Fanem jest także zastępca burmistrza dzielnicy: - Darek jest pozytywnie zakręconym człowiekiem, który nie boi się podejmować niestandardowych wyzwań. Warto wspierać takich ludzi i to, co robią. Tym bardziej, że sam Darek uczy nas, jak wspierać innych. Psa, z którym maszeruje przez Europę, adoptował ze schroniska na Paluchu. A przy okazji marszu kwestuje na rzecz Hospicjum Onkologiczne Św. Krzysztofa i jego podopiecznych. Oby więcej takich osób na Ursynowie- mówi Bartosz Dominiak.

Zobaczcie też: The Warsaw Hub. Trójgłowy wieżowiec przy rondzie Daszyńskiego. W podziemiach kawiarnie, Biedronka i stacja metra

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3