Gałąź drzewa, które rośnie na terenie ubezpieczalni uszkodziła auto

redakcja
redakcja
Aleksander Piekarski
Mężczyzna opowiada, że podczas wizyty w siedzibie Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji „Warta” przy ulicy Jana Pawła II na jego auto spadła gałąź. – Poprosiłem jedną z pań, która mnie obsługiwała, żeby była świadkiem. A ona mnie zbyła – skarży się pan Henryk.

- W czwartek pojechałem do Warty załatwić sprawę. Zaparkowałem samochód na ulicy. Jak wróciłem, zobaczyłem, że od drzewa, które rośnie na terenie firmy, oderwała się gałąź i uderzyła w moje auto. Konar uszkodził lusterko – opowiada pan Henryk.- Kiedy ochłonąłem, a byłem przerażony, bo gdybym wyszedł 10 sekund wcześniej, konar spadłby na mnie, poprosiłem jedną z pań pracujących w Warcie, żeby została świadkiem, bym mógł ubiegać się o wypłatę odszkodowania. Ale ta pani mnie olała. Imputowała mi, że gałąź jest z parku – denerwuje się mężczyzna.W końcu udało mu się umówić na spotkanie z szefem placówki. – Żądam przeprosin. Bo tu nie chodzi o lusterko, to rzecz nabyta, tylko o zachowanie tej pani – mówi pan Henryk.Próbowaliśmy wyjaśnić sprawę telefonicznie w Centrum Prasowym Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta, ale przez cały dzień nikt nie odbierał telefonu. /pawie/ 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie