Galerie handlowe zamknięte. Znane marki w rozpaczy, bo dawno temu postawiły na sklepy w galeriach i wyniosły się z ulic

Redakcja

Wideo

Nawet bez decyzji rządu zamykającej centra handlowe, zarządcy tych obiektów czują od kilku tygodni cień koronawirusa za plecami. O ile we wrześniu 2020 r. mieli nadzieję, że klienci na dobre powrócili do nich, to koniec października, wraz z olbrzymim wzrostem liczby zakażeń, sprowadził ich na ziemię. Klientów jest coraz mniej. Marki handlowe, które wszystkie albo większość sklepów ulokowały w centrach handlowych, mają twardy orzech do zgryzienia. Zamknięcie galerii po raz drugi od 7.11 jest dla nich olbrzymim ciosem.

4 listopada 2020 r. premier Mateusz Morawiecki ogłosił ograniczenie działalności galerii handlowych od soboty 7 listopada.
Będą mogły być czynne tylko niektóre sklepy oraz wszystkie punkty usługowe.

Polacy i tak ograniczali w ostatnim czasie wizyty w centrach handlowych. Przyczyną są rosnąca liczba zakażonych COVID-19 oraz wprowadzanie kolejnych obostrzeń. Tak wynika z danych Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Coraz mniej klientów w centrach handlowych

Wskaźnik odwiedzalności (tzw. footfall) tych miejsc w tygodniu 19-25 października w dni handlowe wyniósł średnio 70 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2019 roku. To o 10 punktów procentowych mniej niż w tygodniu poprzednim (12-18 października).

Uwagę zwraca sobotni (24.10) wynik odwiedzalności. Tego dnia weszły w życie kolejne obostrzenia, a liczba klientów spadła o 35 proc. w stosunku do rezultatu z ubiegłego roku.

- W najtrudniejszej sytuacji znajdują się największe obiekty handlowe, w których zatrudnionych jest najwięcej osób. Od początku pandemii osiągają one niższe wyniki odwiedzalności niż małe i średnie nieruchomości komercyjne. W badanym tygodniu zanotowały footfall niższy o 7-9 p.p. od mniejszych obiektów - wyjaśniają eksperci Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Już wiosenny lockdown mocno zdestabilizował sytuację finansową wielu podmiotów z branży handlowej, które mozolnie zaczęły odrabiać straty i obecnie muszą zmierzyć się z kolejnymi zagrożeniami. Wprowadzenie kolejnych ograniczeń może zagrozić przyszłości wielu podmiotów z sektora handlowego – komentuje Radosław Knap, Dyrektor Generalny PRCH.

Nie przeocz

Drugi lockdown, wiążący się z zamknięciem galerii handlowych - w praktyce zamknięciem dla biznesów innych niż sklepy spożywcze, drogerie, apteki czy sklepy zoologiczne (tak, jak to było wiosną), dobije galerie handlowe i właścicieli sklepów w nich ulokowanych.

Wiosną 2020 w galeriach handlowych mogły być wtedy czynne tylko:

  • sklepy spożywcze,
  • drogerie (np. Rosssmann, Hebe, Drogerie Natura, SuperPharm, Dealz),
  • apteki,
  • salony prasowe,
  • pralnie,
  • sklepy zoologiczne,
  • restauracje i kawiarnie (tylko sprzedaż na wynos).

Przypomnijmy, że wiosną 2020 r. ograniczono funkcjonowanie galerii i centrów handlowych od 14 marca. Handlowy lockdown potrwał w sumie półtora miesiąca, do 3 maja. Sklepy w galeriach mogły działać po majówce, od 4 maja. W tym czasie mogły funkcjonować sklepy wszystkich branż, które miały osobne wejścia, z tzw. ulicy.

Jednak wiele sieci handlowych na początku epidemii przestraszyły się jej i zamknęły wszystkie swoje sklepy, zarówno te na ulicach handlowych, jak i w galeriach. Po ponad miesiącu takiego zamknięcia jedna po drugiej zdecydowały się na otwarcie sklepów stacjonarnych, nie znajdujących się w galeriach handlowych i centrach handlowych.

Tak uczyniły m.in.

  • Inglot,
  • Wojas,
  • Martes Sport,
  • Douglas,
  • Smyk,
  • Tatuum,
  • H&M,
  • CCC,
  • Coccodrillo

Marki wyprowadziły się z ulic do centrów handlowych i teraz mają kłopot

Jednak wiele marek gros swoich sklepów stacjonarnych umieściło w centrach handlowych, i nie miało za bardzo co otwierać pod koniec kwietnia. Sama szwedzka sieć H&M zdołała wtedy uruchomić zaledwie 4 swoje sklepy, w tym jeden z Katowicach (na kilkaset).

Musisz to wiedzieć

Sieci handlowe, decydując się na wyjście z ulic, i przeniesienie prawie całego swojego stacjonarnego handlu do galerii, nie sądziły, że to obróci się przeciwko nim.

W galeriach większość swojego stacjonarnego biznesu ulokowały takie polskie marki jak CCC, Reserved, Mohito, SinSay, Cropp, House, salony z biżuterią, takie jak Yes, Kruk, Apart.

Przykładowo w Katowicach nie ma ani jednego salonu Empik, który ma wejście "z ulicy". Wszystkie cztery czynne (bo Empik w CH Supersam jest nieczynny od kilku miesięcy) znajdują się na terenie galerii handlowej, bez osobnego wejścia. Douglas swoją drogerię na rogu ul. 3 Maja i Stawowej w Katowicach zlikwidował, gdy vis a vis wybudowano Galerię Katowicką (gdzie oczywiście ma swój sklep).

Główna handlowa ulica Katowic, wspomniana 3 Maja, to dziś ulica ze sklepami "wszystko po 4 zł", pustymi lokalami czy sklepami mniej prestiżowych marek. Klienci, przyjeżdżając na zakupy do Galerii Katowickiej raczej nie wychodzą na zewnątrz.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Materiał oryginalny: Galerie handlowe zamknięte. Znane marki w rozpaczy, bo dawno temu postawiły na sklepy w galeriach i wyniosły się z ulic - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie