18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Hakerzy z Warszawy: Zobacz rozmowę z członkami pierwszego hackerspace

Kamila Małocha
Hackerzy są wśród nas. Można ich spotkać w piwnicy Instytutu Tele- i Radiotechnicznego przy metrze Ratusz. Kim są? Czym się zajmują? Czy należy się bać elektronicznych włamywaczy? Z Xirdalem, Wirusem, Menkim – członkami warszawskiego Hackerspace rozmawia Kamila Małocha.

Jak to się zaczęło, jak powstał hackerspace?
Z ideą hackerspace pierwszy raz spotkałem się w Stanach Zjednoczonych, po powrocie uznałem, że warto by coś takiego założyć tutaj(Xirdal, przyp. red.). W Polsce nie było czegoś takiego. Zacząłem się rozglądać w internecie, okazało się że kilka osób o tym dyskutuje. Odezwałem się do nich, a Marcin Kaszyński założył listę dyskusyjną na Google Groups'ach. Zebraliśmy 3-4 osoby, które chciały się tym zajmować – było to ponad dwa lata temu. Pierwsze spotkanie zorganizowaliśmy na Placu Trzech Krzyży, ale pogoda szybko zmusiła nas do tego by przenieść się do budynku. Najpierw spotykaliśmy się nieregularnie, po pół roku przerodziło się to w cotygodniowe zebrania. Przez dłuższy czas naszą siedzibą była knajpa „Pod mosteczkiem”. Grupa robiła się coraz liczniejsza, zaczęliśmy się więc rozglądać za własnym, stałym pomieszczeniem. Kolega wynajmował biuro w budynku w którym teraz jesteśmy. Czynsz był dość niski, a lokalizacja bardzo dobra, przy samym metrze. Później pojawiła się też konieczność składowania pieniędzy i doszliśmy do wniosku, że musimy założyć jakąś formę prawną. Po debatach zdecydowaliśmy się na stowarzyszenie – tak powstał właśnie hackerspace.

Spotykacie się co czwartek, czym się zajmujecie?
Przychodzimy tu po pracy, lub po zajęciach na studiach. Chodzi o to, żeby wspólnie coś robić, rozmawiać odnośnie danego projektu. Nie zawsze związane jest to z komputerami. Teraz na przykład chcemy skonstruować inteligentne oświetlenie. Robimy to z własnej kieszeni, nie mamy żadnych sponsorów. Zresztą, od początku było takie założenie, że nie będziemy szukać dodatkowych pieniędzy, wsparcia, czy funduszy unijnych. Chcemy być niezależni. Czwartek jest naszym dniem otwartym, inicjacyjnym dla nowych członków, każdy może przyprowadzić kogoś nowego. Organizujemy też różne wykłady. Ale oczywiście nie tylko to robimy – jest też praca w postaci lutowania, przeniesienia kodu, czy choćby zwykła rozmowa na tematy „około techniczne”, budowanie urządzeń, konstrukcji. Ostatnio przerabialiśmy np. router na robota jeżdżącego na kółkach.

Zobacz też:Białoszewski połączy warszawiaków. Nowa Klubokawiarnia na Grochowie

A właściwie kim jest hacker?
Termin powstał w latach 50-60tych. Od początku wiązało się to z zabawą komputerami, poznawaniem urządzeń, sprawdzaniu jak one działają, na ich modyfikowaniu dla zabawy itd. Hackowanie możemy więc opisać jako sposób na poznawanie jak działa coś – cokolwiek. Zdobywamy wiedzę na temat danej rzeczy i próbujemy zmodyfikować ją tak, aby móc wykorzystać ją w sposób do którego nie była pierwotnie przeznaczona. To w dużym skrócie i uproszczeniu. Najczęściej robimy coś do momentu gdy widzimy, że to ma sens i sprawia nam to radość. Kończymy pracę, gdy widzimy, że najtrudniejsza rzecz została zrobiona. Zakończenie jest już dla nas nieciekawe.

Hacker, czyli osoba która włamuje się do różnych instytucji, kradnie dane to stereotyp?
Tak naprawdę, ci którzy zajmują się włamaniami do sieci to są crackerzy. Hackerzy też się czasem włamują ale tylko dlatego, że im to ktoś zleci. Są to osoby, które zajmują się bezpieczeństwem. Ich praca polega na tym, że próbują się włamać w ramach przetestowania systemów bezpieczeństwa, ale odbywa się to w ramach jednej firmie, np. sprawdzają jakość zabezpieczeń w banku. Jeżeli przyjmiemy dobrą analogię, że hacker to majsterkowicz – są majsterkowicze którzy się włamują do sejfu, ale to raczej rzadkość. Zajmujemy się oczywiście komputerami, ale nie tylko – także elektroniką czy mechaniką. Mamy też kolegę który waży piwo, jest prezesem stowarzyszenia Warszawskich Piwowarów Domowych. Mamy w grupie filozofa, jest osoba po technologii drewna. Większość z nas jest oczywiście po informatyce i elektrotechnice, ale to nie jest wymóg by do nas dołączyć.

Czyli to legalne?
Jak najbardziej.

Czytaj też: Chcesz zostać orłem? Dołącz do drużyny Warsaw Eagles!

Jesteście jedyni w Polsce?
Na pewno pierwsi. Po nas powstał też hackerspace w Szczecinie i w Poznaniu, później we Wrocławiu, w Gdańsku jest właśnie tworzony. Sama idea hackerspace powstała w Holandii i w Niemczech. Zaczęło się od formacji, która nazywała się Chaos Computer Club, zresztą klub niesławny, bo jego członkowie rzeczywiście włamali się do NASA. To oni zaczęli tworzyć siedziby, miejsca, gdzie hackerzy mogą przyjść, wymienić informacje, porozmawiać o programach, zabezpieczeniach. Później zaczęli organizować spotkania na świeżym powietrzu, tzw. campy, konferencje hackerskie na których spotyka się jednocześnie kilka tysięcy osób. Ludzie zwożą sprzęt i np. przez tydzień hackują. Po Europie przyszedł czas na Stany Zjednoczone i tam ta idea najbardziej „wybuchła”, obecnie jest tam parę tysięcy takich miejsc. Po ekspansji w USA zaczęło to być zauważane także w Polsce, w mediach pojawiło się kilka informacji, parę osób się tym zainteresowało. Nasz hackerspace wzorowany jest częściowo na tym amerykańskim, chociaż na całym świecie zasady działania są podobne.

Co was łączy?
Łączy nas pewnego rodzaju sposób myślenia – ciekawość świata, chęć zobaczenia jak wszystko działa, chęć dzielenia się wiedzą, umiejętnościami – to wszystko powoduje, że ludzie przynoszą to co mają, opowiadają co robią, szukają innych, którzy też wiedzą coś na dany temat i realizują projekt wspólnie. Przykładowo, wspomniany kolega od ważenia piwa. Zna dobrze technologię, ale nie ma doświadczenia elektronicznego. Zależy mu na powtarzalności przeprowadzanych procesów, żeby mógł ulepszać swoje receptury. My mu w tym pomagamy.

Czy hackerspace z różnych krajów kontaktują się między sobą, współpracują?
Nie mamy kontaktu codziennego, natomiast wszystkie hackerspace mają taką politykę, że gdziekolwiek pojedziesz, możesz swobodnie do nich wejść, hackować. Już to wypróbowaliśmy. Byliśmy w Kanadzie, w Pradze, Tokio, San Fransisco w Noise Bridge’u, w Chicago, Nowym Jorku. Hackerspace są otwarte. Wchodzisz i wystarczy powiedzieć „jestem z hackerspace z Warszawy” - od razu ktoś cię oprowadzi, wszystko pokaże. Na jednym z ostatnich zjazdów, Mitch Altman, założyciel Noise Bride, rozdawał uczestnikom klucze do siedziby w San Francisco. U nas byli ludzie z Holandii, Niemiec, Norwegii, powoli to się rozwija. Warto odwiedzić stronę hackerspace.org – tam jest lista wszystkich hackerspace na świecie.

Organizujecie różne akcje, wykłady - na czym one polegają?
To nowa inicjatywa. Chodzi nam o to, że jeżeli ktoś ma jakąś wiedzę i chce się nią z nami podzielić, w każdy czwartek może do nas przyjść. Zależy nam na ludziach, którzy mają doświadczenie w jakiejś dziedzinie. Najczęściej programujemy i uczymy się programować, ale są też wykłady z filozofii, np. o intuicjach moralnych. Wykłady są otwarte, zapraszamy.

Pracodawcy przeciwni pracy zdalnej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie