Huki, wrzaski, latające meble... Sąsiadka daje popalić mieszkańcom kieleckiego bloku

Redakcja
Rzeczy wyrzucane są też bez otwierania okien, o czym świadczą wybite w nich szyby.
Rzeczy wyrzucane są też bez otwierania okien, o czym świadczą wybite w nich szyby. Łukasz Zarzycki
Huki, wrzaski oraz... wyrzucanie mebli i przedmiotów przez okno bez jego otwierania. Takie sceny dzieją się kilka razy w miesiącu w jednym z mieszkań w bloku przy ulicy Grochowej w Kielcach. Skarżą się na to sąsiedzi domagając się eksmisji uciążliwej lokatorki.

A z tym jest kłopot, bo miasto wciąż szuka jej zastępczego lokum. Przed blokiem przy kieleckiej ulicy Grochowej 23 leży sterta wyrzuconych zeszytów, książek, a także... fotel. Łatwo poznać, skąd pochodzą te rzeczy – wystarczy spojrzeć na wybite szyby w oknach jednego z mieszkań. To właśnie jego lokatorka uprzykrza życie sąsiadom często się awanturując.DZIKIE AWANTURY- Pod budynkiem znalazły się też meble, ale już je sobie ktoś wziął. To właśnie efekt zeszłotygodniowej awantury w mieszkaniu tej kobiety, która dla każdego jest uciążliwa – mówi jeden z sąsiadów lokatorki. Nie tylko on, ale i wielu innych zamieszkałych w bloku skarży się na nią.- Już od ponad roku nie daje nam żyć. Przynajmniej raz w miesiącu, ale bywa, że częściej, dochodzi w jej mieszkaniu do dzikich awantur. Jest wtedy głośno, słychać krzyki, wrzaski i odgłosy uderzania czymś w podłogę oraz tłuczonego szkła. Bo od jakiegoś czasu zdarza się, że wyrzucane są przez okno różne przedmioty – dodaje drugi sąsiad.Wraz z pozostałymi już wielokrotnie interweniował w administracji. Przyznaje to Bernadeta Zębała, kierownik biura obsługi mieszkańców numer 4 Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Kielcach, które jest administratorem bloku. – Sprawa jest mi bardzo dobrze znana. Ostatnią interwencję otrzymaliśmy w ubiegły piątek. Z tego względu w poniedziałek, 16 czerwca, złożyliśmy dwa pisma. Pierwsze do komisariatu policji zawiadamiające o zaistniałym zdarzeniu, a drugie specjalne do prezydenta Kielc. Zwróciliśmy się w nim z prośbą o przyspieszenie terminu eksmisji. Chcemy, aby nastąpiła ona jak najszybciej, bo wiemy, że cała ta sytuacja zostanie rozwiązana tylko poprzez przeniesienie pani do innego lokalu – mówi.NIE MAJĄ GDZIE EKSMITOWAĆZ tym jednak jest problem. Choć wyrok o eksmisji uciążliwej lokatorki zapadł już kilka miesięcy temu, to w dalszym ciągu nie został wykonany.- Nadal trwa szukanie dla tej pani nowego lokum. Znalezienie go nie jest rzeczą prostą, bo mieszkań dla ludzi, którzy powinni być zgodnie z wyrokami sądu eksmitowani, zwyczajnie brakuje. Właśnie dlatego wiele eksmisji odbywa się z dużym poślizgiem – tłumaczy Krzysztof Miernik, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Budynków w Kielcach, do której to instytucji lokal należy.Mimo to w Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej w Kielcach liczą na rozwiązanie sprawy w niedługim czasie. – Wiemy, że działania właściciela lokalu zostały podjęte w kierunku eksmisji. Mam nadzieję, że jak najszybciej znajdzie dla uciążliwej lokatorki zastępczy lokal, za co będą wdzięczni mieszkańcy budynku. Zwłaszcza, że swoim zachowaniem stwarza zagrożenie dla ich zdrowia i życia, a Wspólnotę Mieszkaniową naraża na koszty – kończy Bernadeta Zębała, kierownik biura obsługi mieszkańców numer 4 Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Kielcach.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie