Implant na Chmielnej. Kontenerowe miasteczko powstaje na Woli. Ekologiczne, wypełnione barami, restauracjami i start-upami

Piotr Wróblewski
Piotr Wróblewski
Na rogu Chmielnej i Żelaznej, tuż przy torowisku linii średnicowej, powstanie Implant. Pomysłodawcy chcą tu stworzyć ekologiczne centrum rozrywkowo-gastronomiczne. Konstrukcja powstaje z kontenerów. Szczegóły w artykule poniżej.

Na rogu Chmielnej i Żelaznej, jeszcze przed wojną stał Dworzec Pocztowy. W czasie Powstania uszkodzony, potem częściowo rozebrany. Ogromny teren, o powierzchni hektara, należy do Poczty Polskiej. Spółka chciała tu zbudować wieżowiec i przenieść swoją siedzibę. Z tych planów nic nie wyszło.

Kilka lat temu teren wynajęła Nowa Epoka Handlu. Wtedy pierwszy raz usłyszeliśmy o "Implancie". W sumie, na sporej działce stanąć ma 260 różnie ułożonych kontenerów (używanych wcześniej do transportu ładunków drogą morską) otoczonych zielenią, tworząc nową gastronomiczno-rozrywkową miejscówkę. Prace miały ruszyć jeszcze w 2018 roku, ale utknęły na etapie pozwoleń. Teraz Implant powoli wychodzi z ziemi.

Implant na Chmielnej. Kontenerowe miasteczko powstaje na Wol...

- Restrykcje budowlane opóźniły nasze działania, jednakże z wielką upartością dążymy do celu i nie odpuszczamy najdrobniejszych szczegółów i naszych pierwotnych założeń - mówi prezes NEH Łukasz Koziński. W kuluarach słyszę, że nietypowy pomysł sprawił urzędnikom sporo problemów. Choć podobne konstrukcje stoją w Londynie czy Singapurze, nikt w naszym kraju jeszcze nie wpadł na to, by stworzyć trwałą przestrzeń z kontenerów. Projekt potraktowano jako normalną działalność deweloperską. W końcu jednak urzędnicy dali zielone światło. Trzeba było najpierw zbudować podstawę pod kontenery. Ta jest już gotowa.

Restauracje w kontenerach

Po gigantycznym placu na rogu Chmielnej i Żelaznej oprowadza mnie Konrad Baran, odpowiedzialny za marketing i relacje z najemcami. - Tutaj będzie serce Implantu - wskazuje. Na środku stanie zadaszona hala eventowa o powierzchni 800 mkw. Będzie tam zarówno restauracja, stoliki, miejsca do siedzenia, jaki i bary. Całość łatwo zamieni się w miejsce do organizowania wydarzeń, spotkań i warsztatów. Obecnie widać jej szkielet.

Wychodząc z hali zobaczymy nałożone na siebie kontenery. Od strony ulicy stworzą zwartą, miejską fasadę. Patrząc od wnętrza, "rosną" kaskadowo, niczym wielkie schody. Będą miały trzy poziomy przeznaczone głównie na punkty gastronomiczne (36-38 punktów), a także handel i usługi. W sumie Implant chce przygarnąć około 70 najemców. Choć proces komercjalizacji jeszcze się nie rozpoczął, pomysłów jest sporo. Jak słyszę, miejsce to będzie wyróżniać kontakt z najemcą. Umowy nie będą zawierane na 10 lat - jak w galeriach handlowych - a na krótszy czas z możliwością łatwego wypowiedzenia. Nie będzie tu zbyt dużo znanych najemców, a za to mniejsze marki, także zza granicy - debiutujące w Polsce.

Ekologiczna wyspa

Kontenery łączą się w zależności od potrzeby najemcy (powierzchnia to 13-270 mkw.). Największy segment już stoi. - Zmieściłby się tu mały klub - słyszę. Są pomalowane szarą farbą, która odbija słońce. Nad nimi pojawi się dwupiętrowe atrium, nazywane przez pomysłodawców "największym łapaczem smogu w Europie". Będzie to ogród połączony z maszynami rozbijającymi szkodliwe cząsteczki smogu, by zamienić je w azot.

Ekologia to z resztą słowo klucz dla tej inwestycji. Implant w dużej mierze będzie zasilany fotowoltaiką i wyposażony w pompy powietrza, a ogromny teren wypełniony zostanie zielenią. Dodatkowo elementy z których powstaje konstrukcja pochodzą z recyklingu, jak chociażby kontenery używane do tej pory do transportu towarów drogą morską. Poza tym wzdłuż jednego z krańców działki powstanie parking na 50 samochodów. Postój nie będzie należał do najtańszych, ale każdy bilecik sfinansuje zasadzenie drzewa pod Warszawą.



- Zastanawiamy się jeszcze nad placem zabaw połączonym z miejscem do siedzenia dla dorosłych - mówi Konrad. Zapewnia, że chcą stworzyć społeczność, zintegrować kilka towarzystw. Implant ma być miejscem spotkania niezwykle różnorodnej okolicy. Wystarczy podnieść głowę, by zobaczyć ten miks. Obok zabytkowe kamienice, niektóre ze śladami po kulach z czasów Powstania. W oknach flagi: biało-czerwona i tęczowa. Dalej biurowce, a w tle największy kompleks biurowy budowany w okolicy - Varso. W pobliżu ok. 40 tys. pracowników korporacji, tysiące mieszkańców Woli, a także turyści dojeżdżający z oddalonego o jeden przystanek Dworca Centralnego.

Na stronie inwestycji czytamy: "otwarcie 2020". Ten termin nieco się przesunie. - Pod koniec 2020 roku chcemy oddać obiekt do użytku - słyszę. Pracy na budowie jest jeszcze sporo. Ustawiono mniej więcej 40 z 260 kontenerów. Nie ma jeszcze zieleni, ani stawu, który ma powstać bliżej Chmielnej. Pierwsi goście odwiedzą to miejsce zapewne w 2021 roku.

Będzie waloryzacja 500+?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Prawdę powiedziawszy przydałoby się takie miejsce na Woli z dobrym jedzeniem, bo teraz to jak mam smaka na coś dobrego to zamawiam z innych dzielnic z dowozem roomservice. Dobrze że jest przynajmniej taka opcja tyle że z godzinkę trzeba poczekać na dostawę.

Dodaj ogłoszenie