Każdy Powstaniec to osobna historia. Tak wspominano Antka Rozpylacza [ZDJĘCIA]

Michał Litorowicz
Fot. Michał Litorowicz, Polska Press
Choć organizatorzy obawiali się o frekwencję, warszawiacy nie zawiedli. 31 lipca 2018 r. w podwórku przy ulicy Brackiej 5 odbyła się uroczystość upamiętniająca Antoniego Godlewskiego, pseud. "Antek Rozpylacz", oraz żołnierzy Batalionu "Sokół", funkcjonującego w ramach siatki Armii Krajowej. Szczegóły znajdziecie w artykule poniżej, tam też dostępna jest fotograficzna relacja z tego wydarzenia.

Rocznice wybuchu Powstania warszawskiego obchodzone są w właściwie w całym kraju i na wiele różnych sposobów. W samej Warszawie, poza oficjalnymi uroczystościami, ma miejsce ogromna liczba akcji i inicjatyw, których celem jest zachowanie pamięci o Powstańcach i edukacja młodszych pokoleń. W tym "bogactwie" form, znajdują się też mniejsze wydarzenia, o bardziej kameralnym charakterze. Jednym z nich jest coroczne oddanie czci żołnierzom Batalionu KB "Sokół", działającego w ramach Armii Krajowej .

Jednym z nich był Antoni Godlewski, który w momencie wybuchu Powstania miał 21 lat. Jako ochotnik dołączył do oddziału, na bazie którego powstał później Batalion "Sokół". Pseudonim "Antek Rozpylacz" uzyskał dzięki posiadanej podczas walk broni – pistoletu maszynowego STEN, nazywanego potocznie "rozpylaczem". We wspomnieniach kolegów z Powstania, określany był mianem "świetnego żołnierza" czy "narwanego, odważnego i bardzo przystojnego chłopaka". Godlewski zginął ósmego dnia walk i został pochowany na terenie posesji przy ul. Brackiej 5 (obecnie spoczywa na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach). Za swoje czyny odznaczony został Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari

Pamięć o postaci "Rozpylacza", jak i pozostałych żołnierzach Batalionu "Sokół" wciąż silnie rezonuje właśnie przy Brackiej. W tym samym miejscu, gdzie dawniej stał grób Godlewskiego, zbierają się jego koledzy z oddziału. Nie inaczej było także w 2018 roku – poza Powstańcami, obecni byli też okoliczni mieszkańcy, wojskowi, harcerze, politycy i samorządowcy. O zdarzeniu, jakie w sierpniu 1944 r. na zawsze zmieniło Warszawę, opowiadał Stefan Laube, ps. "Adam", towarzysz broni "Rozpylacza" z tego samego oddziału.

– Nikt nie mógł przewidzieć, że Powstanie skończy się w ten sposób. My chcieliśmy walczyć – przede wszystkim dlatego, że lata okupacji spowodowały u nas chęć zerwania tego ucisku. Poza tym byliśmy tak wychowani i ukształtowani przez przedwojenne szkoły, jak i naszych rodziców. Każdy może mieć swoje zdanie o Powstaniu, jednak bezsprzecznie należy pamiętać o jego uczestnikach, jak i ludności cywilnej, która brała udział w tym zrywie razem z nami – mówił podczas spotkania Laube. Podkreślił też, jak ważną rolę w upamiętnieniu samego „Rozpylacza”, jak i całego „Sokoła” pełnią lokatorzy budynku przy Brackiej 5. To między innymi dzięki nim, możemy pamiętać o poświęceniu uczestników Powstania nie tylko w wymiarze wielkiej historii, ale i pojedynczych, ludzkich losów.


Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie