Kiedy wszystko było inne, stał tutaj wiatrak. I stoi ponownie!

Alicja Skowrońska
Alicja Skowrońska
Stał w tym miejscu wiatrak. Bardzo, bardzo dawno temu. Stanął ponownie. W piątek wiecha oznajmiła, że w krajobrazie miasta pojawił się nowy akcent. Przy ulicy Fryderyka Chopina stanął niekonwencjonalny biurowiec, do którego będzie się wchodziło przez wiatrak właśnie.

Przedsiębiorca, a jednocześnie miłośnik historii Zielonej Góry, Jarosław Owsianny, zlecając budowę biurowca dla swojej firmy, nawiązał do przeszłości tego miejsca. Nie ma jeszcze oczywiście skrzydeł, które nadadzą temu miejscu charakterystyczny wygląd. Czy będzie znakiem ulicy? Na pewno bo gdzie jeszcze mamy w mieście wiatrak? Nie licząc tych w biurach czy dziecięcych albo w obejściach?
Jarosław Owsianny jest także fundatorem jednego z bachusików, Wiatrakusa. Jego prezentacja, podobnie jak dwóch innych, odbyła się w pierwszym dniu Winobrania, w Palmiarni.http://www.mmzielonagora.pl/zdjecie/winobranie-2011-bachusiki-byly-pod-nieustannym-ostrzalem-fotografujacych-418823.htmlFundator za ten prezent dla mieszkańców miasta otrzymał wówczas ,,Przepustkę do historii nr 15".
Zmienia się miasto, przybywa atrakcji dzięki takim pasjonatom. Tylko się cieszyć. I w podziękowaniu można chyba życzyć dobrych interesów właścicelowi firmy? Bo przecież i bachusik i wiatrak...
Kiedy kręciłam się wokół budowy, zagadnął mnie jeden z miejscowych, który w tym rejonie zawsze mieszkał i dużo pamięta. Nieco się spieszyłam, ale jak zaczął opowiadać, już nie liczyłam się z czasem. Zwrócił uwagę na wiatry, które tutaj się wyczuwa. No, tak. Wiatrak musi mieć przecież dobre miejsce, żeby ,,łapać" wiatr. Teraz jest to ulica, ale jak 200 lat temu go stawiano, były tutaj winnice, a miejsce nazywało się ,,Lipowe Wzgórze".
W niedlugi czas później zagadnęła mnie przechodząca obok rodzina. Pytanie oczywiście tradycyjne – Ileż można patrzeć na budowę? Wiatrak przecież jeszcze nie gotowy.
Kiedy doszłam do odczuwalnych tutaj mocniejszych powiewów, mężczyzna przytaknął. Przypomniał sobie historię, sprzed lat jak niósł płytę styropianu i ni stąd, ni zowąd, obkręciło go. Złapał wiatr nie w żagle, a w styropian. Śmiał się z żoną na wspomnienie tej historii.
Chyba bliżej będę musiała zapoznać się z tym tematem, czyli wiatrem. Do tego czasu nigdy nie zwracałam uwagi jak wieje.

Mniej wina w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie