Koniec z legalnym piciem alkoholu nad Wisłą? 13 marca wyrok sądu w tej sprawie

Sandra Gozdur
Sandra Gozdur
naszemiasto.pl/archiwum
Przez ostatnie dwa lata na bulwarach wiślanych mieszkańcy mogli legalnie spożywać alkohol. Czy w tym roku powróci zakaz? Wszystko okaże się niebawem. Mieszkańcy apartamentowców przy ul. Wioślarskiej skarżyli się nieodpowiednie zachowanie osób przebywających nad Wisłą. Deweloper stanął w obronie najemców i zaskarżył do sądu uchwałę radnych znoszącą ten zakaz. Rozprawa odbędzie się za kilka dni. Więcej w artykule poniżej.

- Nagminnie dochodzi tu do bijatyk, napaści słownych i fizycznych na przechodniów. Pozostawiane są ogromne ilości śmieci. Regularnie teren zanieczyszczany jest fekaliami i innymi wydzielinami, które trafiają na budynki i ogrodzenia. Dochodzi do aktów wandalizmu - wyjaśnia Anna Bartoszewicz, pełnomocniczka zarządcy budynku The Tides.

The Tides to budynek przy Wioślarskiej 10, w którym znajdują się ekskluzywne apartamenty, restauracje oraz biura. Mieszkańcy apartamentowca skarżą się na hałas, brud i nieodpowiednie zachowania osób przebywających na bulwarach wiślanych. Nie zgadzają się ze zniesieniem zakazu spożywania alkoholu i chcą jego przywrócenia. Dla przypomnienia, Rady Warszawy w 2018 roku pozytywnie zaopiniowała decyzję i zniosła zakaz spożywania alkoholu nad Wisłą.

- Pomimo, że przez bulwary wiślane biegnie ścieżka rowerowa, wieczorami korzystanie z niej jest niemal niemożliwe. Nie ma tu żadnych rodzin z dziećmi, lecz wyposażona w torby pełne alkoholu młodzież, notorycznie upijająca się, często do nieprzytomności, wszczynająca burdy i zanieczyszczająca teren - informuje Anna Bartoszewicz.

Degradacja bulwarów

Mieszkańcy ul. Wioślarskiej są oburzeni i zaznaczają, że miasto zezwalając na spożywanie alkoholu na tym terenie stało się organizatorem odbywających się tam spotkań, których nie są w stanie kontrolować. To powoduje, że nie czują się tam bezpiecznie.

- Po dwóch latach obserwacji skutków ustawy, można jednoznacznie stwierdzić, iż dramatycznie narusza ona interes społeczny obywateli, a także przyczynia się do degradacji bulwarów wiślanych, które zamiast stać się przyjaznym terenem rekreacyjnym i wizytówką miasta, stały się niebezpiecznym – dodaje pełnomocniczka zarządcy budynku The Tides.

Sprawa w sądzie

Spółka zaskarżyła do sądu administracyjnego uchwałę Rady Miasta z 2018 roku. Zanim jednak to zrobiła, wiele razy próbowała porozumieć się z miastem. Niestety bezskutecznie. „ Były prowadzone rozmowy z panią Justyną Glusman, miejską dyrektor koordynator ds. zrównoważonego rozwoju. Sprawa była zgłoszona do Przewodniczącej Rady Miasta, przeprowadzano rozmowy z radnymi oraz Biurem Bezpieczeństwa Miasta” – wylicza Anna Bartoszewicz.

Obecne działania odbywają się w ramach koalicji stowarzyszeń – deweloper wyszedł z inicjatywą społeczną, wokół której zrzeszyły się stowarzyszenia dostrzegające problem. Próbowali nawiązać kontakt również z prezydentem miasta – Rafałem Trzaskowskim.

- Składaliśmy kilka pism opisujących sytuację, z prośbą o spotkanie w tym temacie. Prośby te pozostały bez odpowiedzi. Stąd decyzja o podjęciu działań formalnych – dodaje Bartoszewicz.

Rozprawa w sprawie uchylenia uchwały odbędzie się 13 marca.

Zamknięte knajpy pogorszyły sytuację

Anna Bartoszewicz zauważa, że sytuacja na tym terenie jest uporządkowana tylko w miejscach stałego lub sezonowego funkcjonowania klubów, które dbają o porządek i bezpieczeństwo. W minionym sezonie knajp nad Wisłą było dużo mniej. Zamknięto m.in. słynne Hocki Klocki czy Cud nad Wisłą. To - według Bartoszewicz - spowodowało, że pogorszyła się sytuacja na bulwarach. Dlaczego? Mieszkańcy nie mają zbyt wiele alternatyw dla "schodków", dlatego właśnie tam spotykają się najczęściej.

- To ‘wolna amerykanka’, odbywająca się bez żadnej kontroli i nadzoru jest szkodliwa i prowadzi do niebezpiecznych sytuacji. Oceniając więc sprawę w kontekście bezpieczeństwa, zamknięcie knajp ma negatywny wpływ na sytuację na bulwarach – dodaje.

Liczba zgłoszeń spadła, problem nadal istnieje

Nad bezpieczeństwem warszawiaków bawiących się na bulwarach wiślanych i okolicach czuwają zarówno funkcjonariusze patrolujący deptak, jak i rozbudowany system monitoringu. Minionego sezonu były to 334 patrole piesze wspomagane przez 24 kamery. Okazuje się, że interwencji w 2019 roku było mniej, niż w latach ubiegłych. W komunikacie służby podały, iż od początku wiosny do 11 listopada 2019 r. strażnicy:

  • nałożyli na bulwarach 258 mandatów
  • wydali 169 pouczeń
  • ujęli 6 dorosłych osób podejrzanych o popełnienie przestępstw

Dla porównania - w 2018 roku wystawiono ponad 400 mandatów, blisko 390 pouczeń i ujęto 12 dorosłych osób. W sezonie 2019 strażnicy podjęli z bulwarów 42 osoby nietrzeźwe. Rok wcześniej było ich 67.

Pełnomocniczka zarządcy budynku The Tides zgadza się z tym, że sama liczba zgłoszeń spadła. Zwraca jednak uwagę na jeden szczegół. Wcześniej były to zgłoszenia o osobach spożywających alkohol w miejscu niedozwolonym i interwencje w sprawie właśnie tych wykroczeń – które w tej chwili nie są uważane za wykroczenia i nie funkcjonują w statystykach.

- Zgłoszenia po uchwale Rady Miasta dotyczą natomiast bójek, niszczenia mienia oraz innych niebezpiecznych sytuacji. Tak więc liczba nie jest tu dobrym wyznacznikiem – bardziej istotny jest charakter zgłaszanych wykroczeń. Ponad to statystyki na jakie powołuje się miasto, nie uwzględniają faktu, że w 2019 ogródki zaczęły funkcjonować dużo później niż rok wcześniej, stąd nieadekwatne wyniki – wyjaśnia Anna Bartoszewicz.


Zobaczcie też: Szpital dla jeży pod Warszawą. Tutaj leczą kolczastych pacjentów

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Developer nie wiedział w jakiej okolicy stawia budynek? Lokatorzy nie wiedzieli gdzie się wprowadzają?

Dzika developerka zabiera nam miasto.

G
Gość
11 marca, 20:29, Gość:

Nie picie, tylko chlanie. U nas nie można się kulturalnie napić. U nas się trzeba od razu napie...lić. I najlepiej zrobić od razu zadymę. Nie znamy umiaru.

I dlatego ma być wprowadzona odpowiedzialność zbiorowa? Tak łatwo rezygnujesz z własnej wolności?

L
Lucjan

Ja jeżdżę na rowerze regularnie tam tedy i nigdy nie miałem problemu z przejechaniem nawet jak było lato i było bardzo dużo , osób ,niech wyysla więcej patroli S.M. i tak nie mają co robić ,i to nie wina ludzi ze leja na płot a miasta bo nie postawili toya ,a banda bananów która zapłaciła duża kasę żeby mieć widok na Wiśle ,niech sobie stopery kupi !!!

G
Gość

Nie picie, tylko chlanie. U nas nie można się kulturalnie napić. U nas się trzeba od razu napie...lić. I najlepiej zrobić od razu zadymę. Nie znamy umiaru.

G
Gość

tu nie chodzi o picie alkoholu, tylko o zachowanie "koneserów" po spożyciu trunku

Dodaj ogłoszenie