Kraków promuje się spotem za dwie bańki. Warto było?

Piotr Kalsztyn
W telewizji można już oglądać film reklamowy, w którym Alicja Bachleda-Curuś wciela się w rolę księżniczki.

Podczas 30-sekundowego filmu sławna aktorka płynie po Dunajcu, tańczy w Teatrze Słowackiego i pojawia się na Rynku Głównym w Krakowie. Na koniec słyszymy hasło "Kraków. Przyjedź i znajdź swoją historię".

Produkcja spotu kosztowała prawie pół miliona złotych (miasto wydało na niego 180 tysięcy złotych, a pozostałą część dołożyło Ministerstwo Sportu). Alicja Bachleda-Curuś za udział w filmiku zgarnęła całkiem sporą gażę - 61,5 tys. zł. Kraków zapłaci również 250 tys. złotych za emisję reklamy w Polsce. Małopolska Organizacja Turystyczna wyda 1,2 mln złotych za emisję spotu za granicą.

Zdania mieszkańców Krakowa na temat promocji są podzielone - To mogłaby być reklama każdego miasta, zarówno Krakowa, jak i Wiednia czy Budapesztu - mówi w rozmowie z krakowskimi dziennikarzami Naszego Miasta Mieczysław Czuma, krakauerolog. - Kraków nie ma nic wspólnego z Kopciuszkiem. Są takie postaci, jak np. Pan Twardowski czy Lajkonik, które mogą promować miasto.

Pozostaje jeszcze pytanie, czy Kraków jest w stanie wypromować się w Polsce jeszcze bardziej niż do tej pory? Tradycyjnie czekamy na Wasze komentarze.

Więcej opinii na temat spotu przeczytacie w artykule: Bajkowa reklama Krakowa za 2 mln zł.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie