Leo's Marani, Warszawa. Nowa restauracja gruzińsko-ormiańska w sercu stolicy

Przemysław Ziemichód
Przemysław Ziemichód
Leo's Marani, Warszawa: restauracja gruzińsko-ormiańska w sercu stolicy Szymon Starnawski
Leo's Marani. Warszawa może pochwalić się zapewne jedną z największych ilości restauracji gruzińskich w Polsce. Do tego grona właśnie dołącza kolejna. Leo’s Marani to połączenie tradycyjnej kuchni Gruzji i Armenii z potrawami autorstwa utytułowanego szefa kuchni Levana Dumbowskiego. Dalsza część tekstu poniżej.

Gdy szef kuchni siada przy stole z gośćmi swojej restauracji i wznosi toast winem nalanym do zwierzęcego rogu, to możesz być pewnym, że trafiłeś do naprawdę nietypowego i niezwykle gościnnego miejsca. Witajcie w Leo’s Marani.

Restauracja gruzińska. Warszawa w adresie, Gruzja w Sercu,Armenia w menu

Leo’s Marani to gruzińsko - ormiańska restauracja, która debiutuje na mapie Warszawy, w samym sercu stolicy przy Marszałkowskiej 85. W menu znalazły się dania zarówno z Gruzji, jak i Armeni, a także autorskie propozycje szefa kuchni. Dodatkowo, okresowo w restauracji spróbować można sprowadzanego wprost z Armenii dzikiego pstrąga. W menu znalazło się także miejsce na autorskie podejście do chaczapuri i musimy przyznać, że lepszego w Warszawie nie jedliśmy. Oprócz gruzińskich klasyków (roladek z bakłażana, pierożków chinkali i wspomnianego chaczapuri) , restauracja oferuje także przegląda dań ormiańskich.

W Leo’s Marani zjemy ormiańską Haszlamę, sycące i tłuste danie na bazie wołowiny, papryki i ziemniaków duszone w winie. Oprócz tego Badridżani dumaszi, na bazie baraniny z dodatkiem bakłażana czy... gołąbki, tradycyjne danie ormiańskie, w Leo's Marani z mięsem marynowanym w armeńskim brandy. Ale to nie, skądinąd świetne dania budują klimat restauracji przy Marszałkowskiej.

Do Leo’s Marani nie wypada przyjść samemu. Wszystkie dania są projektowane na dwie osoby. Wszystkim, od jedzenia po napitki, należy się tu dzielić. Restauracja wprost przenosi tradycję gruzińskiego ucztowania w winnych piwniczach (marani), do restauracji. Dlatego na stołach wszystko wygląda jakby trochę po domowemu i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jest porcelana, sztućce, które wyglądają jak żywcem wyjęte z babcinego kredensu i talerze, które również stanowią odległe wspomnienie rodzinnej biesiady.

Kuchnia Gruzji i Armenii pod okiem Levana

Moglibyśmy więc długo wymieniać jeszcze wiele potraw, dla których warto Marani odwiedzić - sprowadzany z Armenii pstrąg, dostępny tylko w weekendy i tylko po dokonaniu rezerwacji, świetne autorskie Madame Bovary, czyli zapiekane pod warstwą ciągnącego się sera mięso marynowane w alkoholu i zapewne mnóstwo innych pozycji w menu, których nie dane nam było jeszcze spróbować. Nie mniej, po tym jak poznaliśmy szefa kuchni tego miejsca i jego umiejętności, bez wahania możemy polecić wam wizytę przy Marszałkowskiej 85.

Leo's Marani, Warszawa. Nowa restauracja gruzińsko-ormiańska...

Gruziński Ormianin z polskimi korzeniami

Za sterami kuchni Leo’s Marani staną Levan Dumbovski, utytułowany szef kuchni, urodzony w Gruzji Ormianin o polskich korzeniach. Levan zdobywał szlify w restauracjach w Gruzji i Armenii, a także przygotowywał się do zawodu, szkoląc się w Moskwie. Pierwszy lokal w Polsce otworzył w 2005 roku, zaś w 2015 wziął udział w międzynarodowych zawodach kucharzy i wygrał pokonując ponad kucharzy z całego świata. Następnie, otworzył pierwszą restaurację Leo’s Marani w Erewanie, aż wreszcie zdecydował się na otwarcie Leo’s Marani w Polsce. Jak przyznaje, spełnił w ten sposób rodzinne marzenie mamy, by któryś z jej synów otworzył biznes i zakotwiczył się właśnie w Polsce.

Spotkanie przy stole z Levanem, rozpoczynamy toastem, który ten wznosi winem nalanym do tradycyjnego gruzińskiego rogu. Jak twierdzi, nie pije wytrawnego wina, ale to nie przeszkadza mu w dopełnieniu obyczaju. Toast musi być. Podobnie, jak suto zastawiony stół. I choć to, co wyląduje na stołach gości zależy tylko od nich, to jak podkreśla szef kuchni, porcje obliczone są nie na jedną, a na minimum dwie osoby. Daniami należy się dzielić, wspólnie jedząc, biesiadują i popijając wino. Ale czyż nie to jest kwintesencją udanego życia?

POLECAMY TEŻ:


Wideo

Materiał oryginalny: Leo's Marani, Warszawa. Nowa restauracja gruzińsko-ormiańska w sercu stolicy - Warszawa Nasze Miasto

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Polecam Madam Bovar i oczywiście najlepsze w Warszawie chaczapuri.

G
Gość

nie wiem dlaczego w Polsce z uporem maniaka pisze sie chinkali (a mowi hinkali albo czinkali) skoro sami Gruzini w Gruzji poprawiaja na kinkali...

Dodaj ogłoszenie