Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]

Marcin Śpiewakowski
Marcin Śpiewakowski
Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]
Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY] mat. prasowe
Żadna sztuka polecać takie netfliksowe produkcje jak „House of Cards”, „Stranger Things”, które natychmiast pokochali chyba wszyscy, czy “Narcos”. Do niedawna jeszcze dość mało znaną perełką był “Black Mirror” (bezdyskusyjnie jeden z najlepszych seriali, jakie kiedykolwiek powstały), ale od ostatniego sezonu zna go - i słusznie - już prawie każdy. Dlatego teraz polecamy najlepsze seriale na Netfliksie, których - najprawdopodobniej - nie znasz. A powinieneś.
Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]
Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]mat. prasowe

Most nad Sundem
Parafrazując hasło innego duńskiego towaru eksportowego: „Most nad Sundem” to prawdopodobnie najlepszy serial kryminalny na świecie. Osią wszystkich wydarzeń jest tytułowy most, łączący dwa kraje traktujące się nawzajem z prawdziwie skandynawskim chłodem: Danię i Szwecję. Gdy ktoś znajduje ciało na samym środku wspomnianego mostu, zabójstwo staje się wspólnym problemem obu krajów, a sprawą zajmują się najdziwniejsi policjanci, jakich kiedykolwiek oglądaliście w jakiejkolwiek produkcji.

Serial przy okazji porusza wiele problemów, o których w dzisiejszym świecie staramy się nie myśleć, a z każdym kolejnym sezonem sprawy zaczynają przybierać naprawdę skomplikowany bieg. Choć brzmi to jak klisza, w „Moście nad Sundem” nikt nie jest jednoznacznie dobry ani jednoznacznie zły – i bardzo trudno kogokolwiek tam bezwarunkowo polubić. Przygotujcie sobie dziś wieczorem wolne dwie godziny (bo tyle trwa każdy odcinek) i dajcie się wciągnąć.

Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]
Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]mat. prasowe

The Get Down
Tak wyglądałby serial „Vinyl”, gdyby się udał. Serial Scorsese był zdecydowanie nastawiony na fanów klasycznego rocka i przez pryzmat wielu ogranych rockandrollowych klisz (bohaterowie znów przesadzili z narkotykami, ale tym razem zrobili coś NAPRAWDĘ głupiego) usiłował opowiedzieć historię początków sceny punkowej. Z kolei „The Get Down” przygląda się rewolucji dużo bardziej świeżej i do tej pory raczej zaniedbywanej w popkulturze – momentowi, kiedy hip-hop postanowił odebrać palmę pierwszeństwa muzyce disco. Serial to fascynująca dla laika opowieść o czasach, w których najlepsi DJ-e kradli od siebie płyty, bo posiadanie w swoich zbiorach rzadkich egzemplarzy podnosiło renomę klubu i ściągało najlepszych gości, pełna tanecznych bitew i rapowanych improwizacji.

„The Get Down” ma w sobie dużo komiksowej estetyki i pompatycznego zadęcia, ale to w żaden sposób nie psuje zabawy z oglądania – a nawet wprost przeciwnie. Ma też jeszcze jedną cechę wspólną z „Vinylem” – nie doczeka się już kontynuacji.

Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]
Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]mat. prasowe

Ozark
„Ozark” porusza głębiej temat, który w wielu serialach jest tylko zasygnalizowany. Jak zostaje się człowiekiem, który pierze brudne pieniądze mafii i jak ten proces wygląda? – Załóżmy, że znajdujesz walizkę, a w niej pięć milionów dolarów – mówi Marty, główny bohater serialu. – Co z nimi robisz? Kupujesz jacht? Dom? Samochód? Nic z tego, skarbówka nie pozwoli ci wydać tych pieniędzy na nic wartościowego. Wpłacasz je w takim razie do banku. I tu – dodaje – zaczyna się problem.

I właśnie o problemach jest „Ozark”. O brutalnie rozwianych złudzeniach, które ma każdy szary człowiek, wchodząc w układ z narkotykowym kartelem. O zdradzie. O tym, jak być ojcem i głową rodziny w domu, którego ściany – dosłownie! – zbudowane są z pieniędzy od meksykańskiej mafii.

Dodatkową przyjemność z oglądania dają „rebusy” – cztery obrazki, które na początku każdego odcinka pojawiają się w literce „O” i mgliście nawiązują do wydarzeń, które czekają bohaterów w ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut, jednocześnie układając się w napis „Ozark”.

Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]
Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]mat. prasowe

BoJack Horseman
“BoJack Horseman” to na pierwszy rzut oka animowane “Californication” osadzone w świecie, w którym ludzie i zwierzęta żyją obok siebie na równych zasadach. Dużo częściej jednak bliżej tej produkcji do ducha dawnych produkcji Woody’ego Allena, zapełnionych przez neurotycznych dziwaków, niż do coraz wyraźniejszej w każdym kolejnym sezonie karykaturalności serialu z Davidem Duchovnym.

Główny bohater jest koniem i użalającym się nad sobą podstarzałym aktorem ze starego sitcomu, który nie potrafi wziąć się w garść, a wizja porażki na oczach wszystkich przeraża go na tyle, że nie ma odwagi, by spróbować ponownie pojawić się na ekranie. Świat BoJacka zapełniają bardzo podobne, głęboko nieszczęśliwe postacie, walczące ze swoimi nerwicami, niedoskonałościami i uzależnieniami, desperacko próbujące wpasować się w świat, który niespecjalnie im się podoba.

Jako bonus dostajemy świetną ścieżkę dźwiękową (w szczególności w słynnym „podwodnym” odcinku) i doskonałych aktorów podkładających głosy postaciom (m.in. znany z „Breaking Bad” Aaron Paul czy gwiazda „Przyjaciół” Lisa Kudrow).

Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]
Najlepsze seriale na Netfliksie, których nie znasz [POLECAMY]mat. prasowe

Broadchurch
Wariacja na temat klasycznego motywu, znanego choćby z kultowego "Twin Peaks" - tajemnicza zbrodnia w małym miasteczku i nie znający lokalnych realiów detektyw z zewnątrz. Podobnie jak u Lyncha, ginie dziecko (choć dużo młodsze niż w Twin Peaks), a jego ciało znalezione zostaje na plaży. Tu jednak podobieństwa się kończą.

W świecie "Broadchurch" jest mniej strasznie i dziwnie niż u Lyncha, ale miasteczko ma swoje brudy i tajemnice, które razem z głównym bohaterem powoli poznajemy. Akcja jest cały czas napięta, a w plątaninie kłamstw coraz trudniej dojść do tego, kto winny jest morderstwa. W roli głównej znany z roli w serialu "Doktor Who" David Tennant, który nieustannie irytuje się (ze szkockim akcentem), gdy raz po raz trafia na kolejną przeszkodę w śledztwie, w którym mieszkańcy Broadchurch bynajmniej nie mają zamiaru mu pomagać.

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

X
Xyz
Polecam Ritę i Dark
Dodaj ogłoszenie