Najsłynniejsza warszawska restauracja "Baszta" zamienia się w ruinę. Legendarne miejsce z wyjątkową historią. Jaka przyszłość ją czeka?

Kamil Jabłczyński
Kamil Jabłczyński
Dziś straszy już tylko willa przy Puławskiej, a kiedyś mieściła się tam słynna warszawska restauracja - "Baszta". Kiedyś jedno z najmodniejszych i najpopularniejszych miejsc w stolicy. Wspominamy i sprawdzamy fakty z przeszłości tego kultowego miejsca. Bywaliście, jadaliście, a może tylko intryguje was ta ruina? Zapraszamy do lektury.

"Baszta" była miejscem tak kultowym i charekterystycznym, że Julia Staniszewska (córka Stefana Staniszewskiego, który otwierał "Basztę") wraz z Mikołajem Łozińskim zrobili o niej reportaż fotograficzny pt. "Restauracja". Został nawet przetłumaczony na język angielski. Lokal otwarto w 1959 roku z inicjatywy Stefana Staniszewskiego. Zatrudniono tam przedwojennych kucharzy, kelnerzy mieli być grzeczni i dobrze ubrani. W łazienkach było zawsze czysto i nie brakowało nigdy papieru toaletowego. Według reportażu restauracja posiadała hodowlę własnych kurczaków i świń na mięso - po inne właściciel posyłał na Bazar Różyckiego.

Najsłynniejsza warszawska restauracja "Baszta" zamienia się ...

Właściciele wybudowali patio, parking, fontannę czy gołębnik. Do tego powstał odrębny budynek przeznaczony na otwarty 24 godziny na dobę bar

Bywalcami restauracji byli niemal wszyscy liczący się mieszkańcy miasta. Sportowcy, politycy, artyści, intelektualiści, a także znani przybysze zza granicy, zwani wówczas też dewizowcami (od słowa dewizy - zagraniczne waluty). Wśród takich sław była Jane Fonda czy Buzz Aldrin (astronauta, drugi człowiek na księżycu), a także Lucélia Santos (serialowa "Niewolnica Isaura"). Tak było w szczycie popularności, który przypadł na lata 60. i 70. XX wieku. W sieci można znaleźć informacje, że bywali tam nawet prezydenci i koronowane głowy. Jednak nie udało mi się znaleźć potwierdzenia tych informacji.

Później coraz rzadziej znani przyjeżdżali do "Baszty". Konkurencja była coraz większa, a więcej dobrych lokali otwierało się w centrum - w lepszej lokalizacji. Miejsce była może i przeszkodą, ale czy nie do przeskoczenia? W zasadzie dobra passa lokalu kończy się powoli w latach 80. Właściciel, Stanisław Staniszewski zmarł w roku 1979. Miał niezwykłe serce do tego miejsca. Może to właśnie brak jego pasji i zapału, brak właściwego następcy spowodował smutny koniec?

Szymon Starnawski

Restauracja powstała w historycznej i zabytkowej willi

W salach były antyki, poroża, wypchane zwierzęta (jak choćby paw) i boazeria. Coś co na początku działalności przykuwało i robiło wrażenie, z czasem wyglądało coraz gorzej - nawet tandetnie. W pewnym momencie Staniszewski kupił w cyrku psa, który miał witać gości, podawać im łapę, zabierać od nich płaszcze i kapelusze. W latach 90. miał bywać tutaj boss ożarowskiego półświatku - "Pershing". Miał sentyment do tego miejsca, ale był już jednym z niewielu gości. Ostatecznie w 2009 roku "Baszta" zakończyła działalność.

Willa, w której mieściła się restauracja, wybudowana została pod koniec XIX wieku, ale nie jest jasne na czyje zlecenie. Można znaleźć informacje, że była to rodzina Branieckich. Na pewno przed wojną została własnością Jana Fruzińskiego - słynnego warszawskiego cukiernika. Jakie miało być jednak jej przeznaczenie? Co tam planował? Nie wiadomo. Jak dowiadujemy się jednak z książki ostatni mieszkaniec willi opierał się wyprowadzce by otworzyć knajpę. Żeby go zmusić zamurowano drzwi do jego mieszkania.

Czasy współczesne

Gdzieniegdzie można usłyszeć, że spadkobiercy kłócą się między sobą o prawa do tej nieruchomości. Woli by przywrócić restaurację u nich raczej nie ma. Być może, gdyby ktoś inny, z kapitałem, nabył to miejsce to spróbowałby ją reaktywować? Sławą cieszy się nadal sporą. Przyciąga ciekawskich, a także bywają tam osoby zajmujące się eksploracją opuszczonych miejsc. Na filmach w sieci widać, że wnętrze lokalu zachowało się w dość dobrym stanie, a w środku oprócz mebli zostało także sporo z oryginalnego wyposażenia.

Szymon Starnawski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Dz PMM

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anita
Nigdy tam nie jadłam, ale mamuśka kiedyś o niej wspominała. Ja mimo, że mieszkam w Warszawie rzadko kiedy wychodzę na miasto coś zjeść. Wolę zamówić coś przez roomservice z dostawą pod drzwi mieszkania. To dla mnie wygodniejsza opcja.
Wróć na warszawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie