Pismaki chciały zabić radną

Redakcja
Była wiceprzewodnicząca rady Grażyna Wojciechowska uważa, że dziennikarze ,,GL'' uknuli spisek na jej życie
Była wiceprzewodnicząca rady Grażyna Wojciechowska uważa, że dziennikarze ,,GL'' uknuli spisek na jej życie Kazimierz Ligocki
Ja, Zbigniew Borek, przyznaję się, że wspólnie i w porozumieniu z kilkoma innymi dziennikarzami „GL" w 2006 r. uknułem spisek mający na celu pozbawienie zdrowia, a nawet życia radnej Grażyny Wojciechowskiej.

Fakt ten zamierzałem zataić aż do śmierci (własnej), ale po ogłoszeniu całej prawdy w czwartkowej publikacji „Gazety Wyborczej" już wiem, Wysoki Sądzie, że odpowiedzialności nie uniknę. Skoro Grażyna Wojciechowska - jak to obwieściła „Wyborcza" - przerwała milczenie, i mnie nie zostało nic innego, jak wyznać prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.Przeto przyznaję: w ramach zorganizowanej grupy przestępczej w 2006 r., używając gróźb bezprawnych i przemocy fizycznej, nakłoniliśmy radną Wojciechowską, by kilku innych radnych wyzwała od śmierdzących emerytów i sprzedajnych dziwek (że gorszych epitetów przed obliczem Sądu nie przytoczę). Perfidia naszego działania polegała na tym, że do spisku wciągnęliśmy samą Grażynę Wojciechowską, która nie dość, że wyzywała, to jeszcze po naszej publikacji za te wyzwiska publicznie radnych przeprosiła. Dziś radna Wojciechowska próbuje się od z tego spisku wyłgać, udając przed dziennikarką „Gazety Wyborczej" (w tej roli nieskażona jeszcze przez promieniotwórcze media Paula Rola), że nie miała z tym nic wspólnego. Wierzę jednak, że w niniejszym postępowaniu cała prawda wyjdzie na jaw.Red. Rola nie próbowała niczego dociec, ale to nie szkodzi. Jak już mówiłem, opowiem, Wysoki Sądzie, wszystko. Niewątpliwie faktem jest to, co powiedziała „Wyborczej" Grażyna Wojciechowska: że mianowicie próbowaliśmy wykończyć „kobietę w jej wieku" każdym dostępnym sposobem. Oświadczam, że wywieraliśmy bezustanną presję (to od angielskiego press) na Grażynę Wojciechowską w celu pobudzenia jej do działań nielicujących z godnością żadnego radnego. Podżegaliśmy radną do korzystania ze służbowych samochodów straży miejskiej jak z darmowych taksówek. Nie szczędziliśmy sił i środków, byle tylko swoimi publikacjami doprowadzić radną do niekorzystnego rozporządzania własnym mieniem, zwłaszcza językiem. To przez nas radna wyzywała niektórych z nas od gówniarzy, tchórzy, wreszcie pedałów. Tak, to my, dziennikarze „Gazety Lubuskiej", nakłoniliśmy Barbarę Zajbert, obecną szefową gorzowskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego do poskarżenia się szefowi Rady Miasta na Grażynę Wojciechowską (pod pretekstem jej obraźliwych wypowiedzi na antenie Radia Zachód). To nie koniec, Wysoki Sądzie. Skłoniliśmy radną Wojciechowską do urządzenia w Urzędzie Miasta awantury. To przez nas 13 marca wpadła do wydziału spraw społecznych i słowami powszechnie uważanymi za obelżywe domagała się od dyrektor Doroty Modrzejewskiej - Karwowskiej przyznania dotacji dla zaprzyjaźnionej z nią (z radną, a nie panią dyrektor) fundacji.Na zakończenie pokornie proszę, Wysoki Sądzie, o uwolnienie radnej Wojciechowskiej od odpowiedzialności za czynny udział w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było obalenie siłą radnej z funkcji wiceprzewodniczącej Rady Miasta Gorzowa.Ona nie chciała.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie