Problematyczne „zdrówko”, czyli kiedy używać zwrotu „na zdrowie” [ZACHOWUJ SIĘ, cz. 2]

AG
Czy wypada mówić "na zdrowie"?
Czy wypada mówić "na zdrowie"? 123 RF
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
„Na zdrowie!” Ten zwrot pojawia się w codziennym życiu zaskakująco często. Kiedy wznosimy toast, spożywamy posiłek oraz przy kichnięciu. Proste wyrażenie wydaje się uniwersalne. Jak się okazuje, wcale nie powinniśmy go używać.

Zobacz: „Całuję rączki”, czyli o pocałunku w dłoń słów kilka [ZACHOWUJ SIĘ, cz. 1]

W zdrowiu czy w chorobie

Kichanie jest naturalnym zachowaniem organizmu. Stanowi ono reakcję odruchową, która nie może być przez nas kontrolowana. Często bywa objawem przeziębienia lub infekcji. Kiedy ktoś kichnął zamiast życzyć mu zdrowia powinniśmy go zignorować. Nie należy zwracać uwagi na chwilową niedyspozycję innej osoby. Zdrowie należy do strefy prywatnej i nie każdy może mieć ochotę na dzielenie się nim z innymi.

- Jeżeli ktoś w Twojej obecności kichnął – nie komentuj, nie pytaj o zdrowie i nie zmuszaj do tłumaczenia się. Powiedzenie „na zdrowie” jest właśnie takim miękkim szantażem i wymuszaniem na kichającym, aby przeprosił i podziękował za to, że zwróciliśmy uwagę na jego niedyspozycję zdrowotną - mówi Piotr Kuspys, autor książki „Savoir-vivre: sztuka dyplomacji i dobrego tonu”.

Należy unikać kichania na oficjalnych spotkaniach biznesowych. Jeśli jesteśmy w stanie przewidzieć ten odruch najlepiej wyjść z pomieszczenia. Jeżeli jest już za późno należy odwrócić się i zasłonić twarz chusteczką. Po kichnięciu nie mówimy „przepraszam”, aby nie przeszkadzać innym.

- Jeżeli kichnąłeś – nie tłumacz się i nie przepraszaj, bo nie zrobiłeś nic złego. Jeśli masz taką możliwość, odejdź jak najdalej od stołu lub miejsca spotkania. W innych okolicznościach zasłoń nos i usta chusteczką, aby w ten sposób wyciszyć odgłos kichania – doradza Kuspys.

Jeśli w gronie rodzinny lub przyjaciół powiemy komuś „na zdrowie” to zazwyczaj jest to odebrane pozytywie, jako wyraz troski o drugą osobę. Jednak takich zwrotów grzecznościowych powinniśmy unikać w gronie osób, które mało znamy. Czy to dobry pomysł, aby rozdzielać te dwie sytuacje?

- Takie podwójne standardy prowadzą do niepotrzebnych nieporozumień. Bądźmy konsekwentni i nie twórzmy wzajemnie wykluczających się zwyczajów. Jeżeli przyzwyczaimy się mówić „na zdrowie” w domu, również będziemy tak reagować w sytuacjach oficjalnych. Przyzwyczajenie jest bowiem drugą naturą człowieka – komentuje Piotr Kuspys.

Z kichaniem wiąże się wiele przesądów i mitów. W starożytnej Grecji uznawano je za dobry omen, w Iranie wprost przeciwnie za zły znak, po którym należało zrobić przerwę w pracy, aby nie kusić losu. W Chinach, Japonii i Wietnamie jest to sygnał, że ktoś nas obgaduje. W kulturze europejskiej zwrotu „na zdrowie” pierwszy użył papież Grzegorz I Wielki, który kazał swoim wiernym właśnie w taki sposób reagować na kichanie innej osoby. Dlaczego? W Europie szalała epidemia dżumy. Chcąc uchronić się od choroby lub zabezpieczyć przed jej skutkami należało życzyć sobie zdrowia.

Kontrowersyjne apsiki

Popularnego zwrotu używa się nie tylko przy kichnięciu. Stosuje się go przed lub po spożyciu posiłków. W tym przypadku zastąpił on praktykowaną wcześniej modlitwę dziękczynną. O ile w sytuacjach domowych, kiedy starsi uczestnicy posiłku do modlitwy lub wyrażeń „na zdrowie”, „smacznego” są przyzwyczajeni możemy ich używać to w sytuacjach oficjalnych staramy się ich unikać. Jeżeli ktoś z grona ucztujących się wyłamie najlepiej podziękować mu uśmiechem lub skinieniem głowy.

- Jeśli ktoś kichnie, sądząc, że jest chory, życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. Po jedzeniu i przed piciem alkoholu mówimy „na zdrowie”, wychodząc z założenia, że dobre jedzenie i wyskokowe trunki mają się temu zdrowiu przysłużyć. W każdym bądź razie, mówienie „na zdrowie” w tych trzech sytuacjach jest wynikiem tradycji i zwyczajów ludowych, które nie koniecznie pokrywają się ze współczesnym savoir-vivre – wyjaśnia autor książki książki „Savoir-vivre: sztuka dyplomacji i dobrego tonu”.

Często zwrot „na zdrowie” słyszy się także przy wznoszeniu toastu. Bardziej taktowne jest jednak zastąpienie go krótką mową poświęconą osobie, na cześć której toast wznosimy. Przemowa powinna być krótka i konkretna. Czy w innych sytuacjach zwrot ten można czymś zastąpić?

- W przypadku, gdy ktoś kichnie – wystarczy nie zwracać na to uwagę. Przy stole lakoniczne „na zdrowie” lepiej zastąpić dłuższym toastem. Zwrot „na zdrowie” brzmi bowiem jak krótka komenda, że „czas się napić”. Przy spożywaniu posiłków lepiej powiedzieć „smacznego”, ale jest to temat do szerszego omówienia, gdyż „smacznego”, podobnie jak zwrot „na zdrowie”, w Polsce jest bardzo nadużywany – komentuje Kuspys.

Polskie „na zdrowie” ma swoje odpowiedniki również w innych językach. Angielskie „bless you”, niemieckie „gesundheit” czy francuskie „a vos souhaits!” oznaczają dokładnie to samo i używane są w podobnych sytuacjach.

Popularne „zdrówko” najlepiej wykreślić ze swojego słownika. Jeśli chcemy być uprzejmi to nie zwracajmy uwagi na niedyspozycję drugiego człowieka. Solenizantom większą radość sprawi krótka mowa od serca niż zwykłe „sto lat” czy „na zdrowie”. Przy spożywanych posiłkach zawsze lepiej pochwalić kulinarny zmysł gospodyni niż jeszcze przed jedzeniem życzyć „smacznego”.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Barbara
21 lutego 2019, 22:25, Mateusz:

Czytałem do momentu "W każdym BĄDŹ razie, mówienie „na zdrowie”".

Dokładnie to samo. Aż w oczy szczypie!!!

G
Gość
Dokladnie:)
M
Mateusz
Czytałem do momentu "W każdym BĄDŹ razie, mówienie „na zdrowie”".
Dodaj ogłoszenie