18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Profesjonalna sesja fotograficzna? Najlepiej od razu po porodzie! [ZDJĘCIA]

Marta Lewkowicz
Fot. Małgorzata Wielicka
Najlepiej, jeśli mają nie więcej niż dwa tygodnie. Podczas kilkugodzinnych sesji śnią snem tak głębokim, że czasem trudno je dobudzić.

Jeszcze niedawno rodzice decydowali się na pierwsze profesjonalne sesje swoich dzieci, kiedy miały około trzech miesięcy. Teraz panuje jednak nowa moda - fotografuje się noworodki poniżej drugiego tygodnia życia.

Czytaj także: Burdy na Marszałkowskiej na fotografiach naszej czytelniczki [ZDJĘCIA]

- Maluchy są wtedy bardziej elastyczne i można je ułożyć w pozycjach, które dla pięcio- czy sześciotygodniowego dziecka już nie będą komfortowe. Ponadto w tym okresie dużo śpią, co daje mnóstwo możliwości aranżowania rekwizytów - czapeczek czy maskotek - tłumaczy Małgorzata Wielicka z Warszawy, która przeprowadza takie sesje. Zdarza się też, że rodzice decydują się nawet na profesjonalne relacje z samego porodu. Jest to tak zwana fotografia narodzinowa. Tu o modzie nie można jednak jeszcze mówić. Zajmuje się tym zbyt mało osób.

Internet pełen jest za to ofert fotografów, głównie pań, które za kilkaset złotych oferują pełen pakiet sesji dla noworodków: propozycje stylizacji, dodatki, a na życzenie i za dopłatą także fryzurę i makijaż dla mam. - Na początku się stresowałem, czy maluch będzie współpracował. Sesja trwała prawie sześć godzin. To praca dla całej rodziny, ja też pomagałem.

Dziecko trzeba nakarmić, uśpić - opowiada pan Maciej z Piaseczna, ojciec dwutygodniowej Klary, która swoją pierwszą w życiu profesjonalną sesję przeżyła, mając 13 dni.

Wiele wskazuje na to, że fotografia noworodkowa to nie tylko przelotny trend. Zamysł jest tu podobny jak w przypadku fotografii ślubnej - uchwycenie jednej, niepowtarzalnej chwili w życiu. Na sesję najlepiej zapisać się jeszcze w ciąży, bo chętnych na takie zdjęcia jest naprawdę wielu.

- Żyjemy w kulturze obrazkowej. Ludzie dokumentują wszystko, co się dzieje, a potem dzielą się tym na Facebooku, żeby współprzeżywać. Tak małe dzieci nie ponoszą jeszcze kosztów emocjonalnych. Gorzej, jeśli rodzice od początku próbują wykreować małą gwiazdę, na przykład na okładkę gazety. To już może być niepokojące - mówi Małgorzata Ohme, psycholog rozwoju z SWPS.

Maciej Wrona, kierowca rajdowy z Warszawy, wpadł z żoną na pomysł sesji noworodkowej swojego synka Julka jeszcze podczas ciąży. - To była wspólna inicjatywa. Przede wszystkim chcieliśmy zarazić go jakąś pasją już od pierwszych dni życia. Ma na przykład zdjęcia w oponie albo z pucharami. Od razu oprawiliśmy wszystkie fotografie i wiszą nad jego łóżeczkiem - opowiada.

Podejrzane w sieci

Skąd taka moda? - Opierając się na własnym doświadczeniu, śmiało mogę stwierdzić, że fotografię noworodkową wykreowały w dużym stopniu media. Robię sesje dzieciom, których rodzice nawet nie wiedzieli, że takim maluszkom robi się zdjęcia. Zdecydowali się na nią pod wpływem fotografii obejrzanych w czasopismach czy internecie - przyznaje Małgorzata Wielicka, która zdjęcia noworodkom robi od trzech lat.

W samych sesjach nowo narodzonych dzieci psycholog Małgorzata Ohme nie widzi nic złego. Jej zdaniem dużo większym obciążeniem takie fotografie mogą być np. dla dwulatka, który ponosi już koszty emocjonalne takiej sesji.

- Niedobrze jest też, jeśli nasze dziecko wyrasta w poczuciu małej gwiazdy. Nie popadajmy w przesadę - mówi. Przypomina jednak, że warto dbać o wspomnienia, bo jest to ważne dla naszego poczucia tożsamości. - Róbmy też zwyczajne, domowe zdjęcia - zachęca.

Kogo wybrać?

Ofert takich sesji jest tak dużo, że z pewnością niełatwo zdecydować się na to, któremu fotografowi powierzyć swoją pociechę. Można się oczywiście kierować ceną i wielu rodziców tak robi. Małgorzata Wielicka radzi jednak, by najpierw obejrzeć portfolio i kierować się przede wszystkim opiniami rodziców, którzy sesję swojemu dziecku już zrobili.

- Trzeba sprawdzić, jakie jest podejście fotografa do dziecka, czy rozumie potrzeby małego modela. Lepiej zapłacić więcej i mieć dobre wspomnienia oraz wspaniałą pamiątkę - mówi.

Ile to potrwa?

Sesje z noworodkami nie należą do najłatwiejszych ani do najkrótszych. Standardowo trwają trzy, cztery godziny. Ale zdarza się też, że dłużej. - Nam zajęło to w sumie cały dzień. Od 11.30 do 17 - opowiada Maciej Łata, dumny tata dwutygodniowej Klary.

- Te zdjęcia to taka wizualizacja przyszłości naszej córeczki. Zastanawiam się, co będzie robiła, jak będzie wyglądała kiedyś na tym snowboardzie. Ja takiej szansy nigdy nie miałem. Z dzieciństwa mam zaledwie parę zdjęć. Moje ulubione to te za kierownicą malucha. Ale spłowiało tak bardzo, że niewiele już na nim widać - mówi.

Zobacz koniecznie: Przygotujcie się na wielkie zakupy. W stolicy przybędą nowoczesne centra handlowe [ZDJĘCIA]

Fotograf nigdy nie jest w stanie przewidzieć, ile będzie trwała sesja. - Warunki dyktują dzieci, bo to one są najważniejsze i muszą mieć czas na jedzenie, na zmianę pieluszki, ukojenie w ramionach mamy. Ponadto fotograf jest nieustannie pod obstrzałem spojrzeń rodziców zatroskanych o swoje dziecko. Z tym też trzeba sobie umieć poradzić - mówi nam fotograf Małgorzata Wielicka.

Ile to kosztuje? Za sesję w Warszawie trzeba zapłacić ok. 600-700 zł.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dlaczego Agnieszka Robótka-Michalska zrezygnowała z kariery aktorskiej

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na warszawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto