Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Stargardzianin twierdzi, że policjanci go pobili i wywieźli do lasu

Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
grzegorz drążek
21-latek oskarża policjantów, że ci go pobili, wsadzili do bagażnika radiowozu i w nocy wywieźli do lasu. Tam mieli zostawić go na mrozie i boso. Stargardzianin ma odmrożone stopy.

Prokuratura będzie wyjaśniać, czy policjanci przyczynili się do tego, że młody stargardzianin ma teraz poważne problemy ze zdrowiem. Wczoraj Sławomir Kalukajtys, 21-letni mieszkaniec Stargardu, przechodził w szpitalu kolejne zabiegi. Jego stopy są w kiepskim stanie. Mówi, że wszystko przez dwóch policjantów.
– Między godziną 2 a 3, w nocy z czwartku na piątek, wracałem z jednego z lokali w centrum miasta – opowiada Sławomir Kalukajtys. – Wypiłem trochę alkoholu ze znajomymi. Nie tyle jednak, żebym stracił świadomość. Wiem dobrze co się ze mną działo. Pod wiaduktem kolejowym zostałem przez kogoś zaczepiony, ale żadnej bójki nie było. Podjechał radiowóz, w którym byli dwaj policjanci.
Jak relacjonuje stargardzianin, po wylegitymowaniu tamten mężczyzna poszedł dalej, a on wsiadł do radiowozu.
– Miałem sprzeczkę z policjantami, mówiłem że nie mam przy sobie dokumentów – mówi 21-latek. – Powiedziałem, żeby mnie zabrali na komendę i sprawdzili kim jestem. Myślałem, że tam właśnie jedziemy, a ci policjanci wywieźli mnie nad Inę. Tam zostałem wyciągnięty z radiowozu, policjanci kopali mnie, dostałem też w twarz i głowę.
Jeden z policjantów miał grozić mężczyźnie, że wrzuci go do rzeki.
– Bałem się, że naprawdę coś złego mi zrobią – mówi stargardzianin. – Zacząłem się bronić. Wsadzili mnie do bagażnika. Gdzieś mnie wywieźli. Dojechaliśmy gdziś, wysadzili mnie z samochodu i jeszcze bili. Później zabrali skarpety, buty i odjechali. Zostałem sam w jakimś lesie. Szedłem jak najszybciej mogłem, nie wiedziałem nawet w jakim kierunku. Wyszedłem w Lipniku i dalej główną drogą wróciłem do Stargardu.
To ta wędrówka ma być przyczyną odmrożenia jego stóp.
– Były całe wydarte, mięso było widać – opowiada pan Jan, ojciec Sławomira. – Przecież wtedy w nocy było minus jedenaście stopni.
Sławomir Kalukajtys zgłosił w piątek sprawę w prokuraturze. Mówi, że oczekuje sprawiedliwości. Zapewnia, że nie próbuje wrobić policjantów w coś, czego nie zrobili.
– Rozpoznam twarze tych policjantów – mówi stargardzianin. – Nie wiem dlaczego coś takiego mi zrobili. Może chcieli w ten sposób się zabawić.
Stargardzianin zapewnia, że nie miał zatargów z policją, nie był w konflikcie z prawem.
– Wręcz przeciwnie, jakiś rok temu syn dostał list gratulacyjny od policji, bo pomógł schwytać wandala, który przebijał opony w samochodach – mówi ojciec 21-latka.
Prokuratura będzie wyjaśniać, czy rzeczywiście policjanci tak obeszli się z 21-latkiem. Nie wiadomo jeszcze, która prokuratura poprowadzi śledztwo.
– Przekazujemy tę sprawę do Prokuratury Okręgowej w celu wyznaczenia innej jednostki do jej prowadzenia – mówi Adam Szurek, prokurator rejonowy w Stargardzie.
Stargardzka policja zapowiada, że dojdzie do prawdy.
 – Sytuacja jest dla nas całkowitym zaskoczeniem – mówi asp. Krzysztof Orzechowski z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie. – Jest to wręcz niedopuszczalne. Oczywiście, sprawdzimy tę informację, czy polega na prawdzie, czy funkcjonariusze w ogóle podejmowali wobec tej osoby interwencję. Należy jednak pamiętać o tym, że czasami dochodzi do sytuacji, że ktoś wymyśla pewne rzeczy, a także oskarża za sytuacje, których nie było.

od 7 lat
Wideo

Reklamy "na celebrytę" - Pismak przeciwko oszustom

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na warszawa.naszemiasto.pl Nasze Miasto