Stosy paczek na chodniku i w krzakach zamiast w paczkomacie. InPost zwolnił kuriera, który tak dostarczył zamówienia. Czy słusznie?

Martyna Konieczek
Martyna Konieczek
Obywatele Ursynowa / facebook
Udostępnij:
Stosy przesyłek wokół paczkomatu, zamiast w nim. Taki widok zastały osoby, które w piątek, 6 grudnia, chciały odebrać swoje zamówienia przy stacji metra Ursynów. Paczki były porozrzucane na chodniku, a nawet leżały niezabezpieczone w krzakach. Z powodu przepełnionego punktu odbioru miały czekać w samochodzie kuriera, ten jednak nie zastosował się do procedur. W związku z zaistniałą sytuacją został zwolniony dyscyplinarnie jeszcze w tym samym dniu. Czy słusznie? Szczegóły w artykule poniżej.

Setki paczek obok przepełnionego paczkomatu

Nietypowa sytuacja miała miejsce w Mikołajki, 6 grudnia. Klienci, którzy zamówili przesyłki do paczkomatu przy pasażu Stokłosy na Ursynowie, otrzymali otrzymali SMS-y, że ze względu na olbrzymią liczbę zamówień ich paczki czekają na odbiór nie w paczkomacie, a w samochodzie u kuriera. Po przybyciu na miejsce okazało się jednak, że zamiast w pojeździe, zamówienia były porozrzucane na chodniku oraz pobliskich krzakach.

"Leżały na chodniku, na murku i w krzakach''

O sprawie zaalarmował pan Piotr, mieszkaniec Ursynowa, który na facebookowej grupie "Obywatele Ursynowa" opublikował zdjęcie porozrzucanych przesyłek wokół paczkomatu.

- Kupujemy w internecie. Wybieramy odbiór w paczkomacie, bo wygodniej. Dostajemy SMS ''paczka wyjątkowo czeka w samochodzie u kuriera do godziny XX:XX''. Idziemy na miejsce, a tam... paczki na chodniku, na murku i wyżej na krzakach i ziemi oraz ludzie kręcący się obok, gdzie nie jest to jakoś specjalnie pilnowane. Kolejka około 20 osób - napisał na Facebooku.

Zdjęcie wywołało lawinę komentarzy. Internauci nie kryli swojego oburzenia, że paczki nie zostały odpowiednio zabezpieczone, przez co bardzo łatwy dostęp do nich miały osoby postronne, które mogły ukraść przesyłki. ''Przecież te paczki może wziąć każdy niepostrzeżenie!'', ''Nie mogę w to uwierzyć'', ''Ktokolwiek do tego dopuścił powinien ponieść odpowiedzialność'', ''Ale tak na ziemi?? Ktoś to w ogóle obsługuje?'', ''Czy to żart?!'' - pisali na grupie zrzeszającej mieszkańców Ursynowa.

Na reakcję InPostu nie trzeba było długo czekać.

inpost

InPost zwalnia kuriera

Pracownicy InPostu w ciągu godziny od momentu, gdy dowiedzieli się o całej sytuacji, przybyli na miejsce, aby zabezpieczyć leżące na chodniku przesyłki. Kurier, który doręczył w ten sposób paczki, cały czas był na miejscu i pomagał wydawać zamówienia swoim współpracownikom. Po dwóch godzinach paczki zostały uprzątnięte, a doręczyciel feralnych przesyłek został zwolniony.

- Kurier postąpił niezgodnie z przepisami, w związku z tym musieliśmy rozwiązać z nim umowę o pracę. Mamy zasadę "zero tolerancji dla braku bezpieczeństwa przesyłek" - powiedział Wojciech Kądziołka, rzecznik prasowy spółki, w rozmowie z portalem "Halo Ursynów".

Dodał jeszcze, że żadna paczka nie została skradziona.

''InPost zamiast pochwalić kuriera, wyrzuca go z pracy. Jawna niewdzięczność''

Po wyciągnięciu przykrych konsekwencji wobec kuriera, pod tym samym zdjęciem na Facebooku rozgorzała na nowo dyskusja. Tym razem internauci zastanawiali się czy faktycznie była to wina doręczyciela, czy może jednak kara, jaka go spotkała za tę sytuację, była zbyt surowa.

''Jestem wściekły. Nie dość, że kurierzy robili wszystko, żeby wydawać te paczki, a na moje oko było ich ponad 1000, to jeszcze jednego chłopaka wywalili z roboty (...) InPost zamiast go pochwalić to wyrzuca z roboty, co za jawna niewdzięczność'', '' To nie jego wina tylko przeładowanych pojemników. Jakoś głupio wyszło. Ale wiadomo, firma zamiast dotrzeć do sedna problemu, zwalnia człowieka. Typowe rozwiązanie'', ''Moim zdaniem to może wyglądać na błąd po stronie działu logistyki firmy. Trudno winić pracownika, który wykonuje polecenia pionu odpowiedzialnego za planowanie'' - komentowały osoby, które nie widzą w zaistniałej sytuacji winy kuriera. Internauci usprawiedliwiający zachowanie doręczyciela podkreślały, że pilnował on paczek, wydawał po kolei, a rozłożył je na zewnątrz, ponieważ auto nie daje możliwości rozłożenia przesyłek w taki sposób, aby spokojnie znaleźć wskazaną.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Moim zdaniem teraz kasjerki w Biedronkach powinny wydawać towar klientom bez skanowania i płacenia. To by rozładowało kolejki w Biedronkach bo o którejkolwiek godzinie się pójdzie do Biedronki na zakupy to są kolejki do kas.

G
Gość

Dobrze że go zwolnili. Miał siedzieć w aucie i czekać na pomoc a nie wykładać wszystko na zewnątrz. Jeżeli widział że ma za dużo paczek na raz do wydania, to miał prawo nie zgodzić się na coś takiego. Ludzie nie myślą i dają sobą pomiatać jak szmatą do podłogi. Może teraz się nauczy że należy dbać o swoje a nie ślepo zgadzać się na wszystko.

L
Lola

A jak wyjąć paczkę zasypaną w samochodzie??? O tym nikt nie mówi.

O
Ogarnijciesie

Przestańcie już o tym pisać bo to odgrzewany kotlet i rzygać się chce jak widzę ten sam artykuł po raz 50ty. Niesamowita sensacja.

Dodaj ogłoszenie