Tokio 2020. Angelika Mach: "W Warszawie wszyscy biegną. Pomyślałam, że czuję się tu jak u siebie"

Alicja Glinianowicz
Alicja Glinianowicz
Angelika Mach, czyli biegaczka długodystansowa, najpierw przez kilka lat biegała po Warszawie. Można było ją spotkać podczas treningów m.in. w Łazienkach Królewskich, na Agrykoli, w parku Dreszera czy na Bulwarach Wiślanych. Teraz poleciała na igrzyska do Tokio. Jak przyznała w rozmowie z naszą redakcją tuż przed wyjazdem: "Każdy medal będzie cieszył".

Alicja Glinianowicz: Jakie emocje towarzyszyły Ci, gdy dowiedziałaś się, że zakwalifikowałaś się na igrzyska w Tokio?

Angelika Mach: Euforia. To było spełnienie marzeń, że ta praca się opłaciła. Decyzje, które podjęłam, szczególnie w przeciągu ostatniego roku, były dobre. Zmieniłam trenera i dałam sobie jeszcze jedną szansę na to, aby powalczyć. Czułam, że te wszystkie lata tak ciężkiej pracy zaowocowały tym wynikiem. 2.27.48 – to mój dotychczasowy rekord życiowy w maratonie.

AG: Ze względu na sytuację epidemiologiczną w Tokio nie będzie kibiców. Jak się biega bez publiczność?

Angelika Mach: Nie wiem, jeszcze nie miałam okazji. Na pewno będzie ciężko, bo kibice dodają motywacji, adrenaliny. Jak to mówią, w bieganiu i tak panuje tzw. samotność długodystansowca, więc nastawiam się, że może będę czuła się bardziej jak na treningu?

Tokio 2020. Angelika Mach: "W Warszawie wszyscy biegną. Pomy...

AG: Co jest najważniejsze w przygotowaniu do maratonu?

Angelika Mach: W przygotowaniu do maratonu liczy się cierpliwość. Trzeba kilku lat, aby wybiegać te swoje kilometry. Trzeba zbudować wytrzymałość, wydolność. Dlatego mówi się, że najlepsze lata w maratonie są między 30, a 35 rokiem życia. Tak naprawdę dopiero po kilku latach pracy są efekty.

AG: Czyli Ty dopiero wkraczasz w najlepszy czas. Czujesz się przygotowana?

Angelika Mach: Tak!

AG: Wcześniej, mieszkając w Warszawie, zdobywałaś wiele medali, wygrywałaś maratony…

Angelika Mach: Tak. W 2016 roku na Orlen Warsaw Maraton byłam szósta open i jednocześnie dotarłam do mety jako pierwsza Polka. Wtedy też zrobiłam rekord życiowy. W półmaratonie warszawskim w tym samym roku też byłam pierwszą Polką.

AG: Ale nie zawsze tak było, około półtora roku temu coś się wydarzyło. Miałaś kryzys, chciałaś zakończyć karierę. Byłaś gotowa na to, by odejść ze sportu?

Angelika Mach: Przez ostatnie trzy lata miałam kryzys, nastąpił regres. Do tego później przyszła pandemia, znacznie mniej było zawodów. Nie miałam dobrych wyników, zatrzymałam się, więc zastanawiałam się czy dalej zajmować się bieganiem, czy dać sobie już spokój. Pójść do pracy. Byłam naprawdę gotowa odejść ze sportu. Postanowiłam jednak dać sobie ostatnią szansę. Zwalczyć. Gdybym nie przeszła teraz kwalifikacji do Tokio, to zrobiłabym to, zakończyłabym przygodę z bieganiem.

AG: To wtedy wyprowadziłaś się z Warszawy, by jeszcze raz podjąć walkę?

Angelika Mach: Tak. Zmieniłam wtedy trenera i ta pandemia też miała na to wpływ. W tamtym roku wróciłam do siebie, w rodzinne strony, na Lubelszczyznę. W Warszawie mieszkałam siedem lat, od końca 2013 roku.

AG: Co było dla Ciebie najtrudniejsze w tym mieście?

Angelika Mach: Pierwszy rok był wyjątkowo ciężki. Obeznanie w poruszaniu się po mieście. Jednocześnie przeniosłam się do Warszawy na studia. Wtedy mieszkałam na Bródnie. W Lesie Bródnowskim biegałam, a uczelnię miałam na Szturmowej na Mokotowie. Dojazdy komunikacją sporo czasu zajmowały, a ja jeszcze musiałam wygospodarować trochę dnia na treningi. Często jak wychodziłam o 7 rano to wracałam o 20.

AG: Gdzie poza Lasem Bródnowskim można było spotkać Cię podczas treningów?

Angelika Mach: Później mieszkałam już na Mokotowie. Biegałam zazwyczaj w Łazienkach Królewskich i na Bulwarach Wiślanych. Mocne treningi wykonywałam na Agrykoli, tam jest wymierzony dystans. Natomiast w parku Dreszera spotykałam się czasami na biegi z klubem Warszawianka.

AG: Warszawa czymś Cię zaskoczyła?

Angelika Mach: Zdecydowanie! Zdziwił mnie ten warszawski pęd. Dojeżdżałam zazwyczaj metrem. Metro jeździ co dwie minuty, a mimo to wszyscy zawsze biegną do tych pociągów. Pomyślałam sobie: "kurczę, w sumie czuję się jak u siebie, bo też biegam". Miałam dodatkową motywację do treningu – zrobić taką przebieżkę do metra. W Warszawie nawet jak się nie śpieszysz, a wszyscy biegną, to i tak ‘lecisz z innymi’ czy do tego metra czy na światłach, bo zielone "miga".

AG: Chciałabyś wrócić do Warszawy?

Angelika Mach: Zawsze mi się podobała Warszawa, lubię to miasto. To miejsce daje ogromne możliwości na rozwój. Uważam, że przeprowadzka tutaj pomogła mi się wybić. Myślę, że jak będę miała możliwość powrotu, to z pewnością znów tu zamieszkam.

AG: Jaki medal przywieziesz z Tokio?

Angelika Mach: Obojętne, każdy medal będzie cieszył!

AG: A jakie plany na przyszłość?

Angelika Mach: Przede wszystkim wakacje. Po powrocie z Tokio będę miała prawie 5 tygodni bez biegania. Chcę odpocząć, zresetowała się, przede wszystkim psychicznie. Planuję nadrobić zaległości z rodziną i przyjaciółmi, bo przez ten ostatni rok tak naprawdę cały czas byłam gdzieś na obozach, wyjazdach, treningach.

AG: Kiedy kolejna wizyta w Warszawie?

Angelika Mach: Prawdopodobnie niedługo. Zostałam poproszona przez firmę Adidas, z którą współpracuję, o poprowadzenie treningów w ramach Adidas Runners Warsaw.

Tokio 2020. Biegaczka Angelika Mach o Warszawie
fot. Angelika Mach

Sztuczna inteligencja “nie radzi” sobie z hejtem?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie