W pisaniu powieści sensacyjnych najciekawsza jest gra z konwencją – rozmowa z Jakubem Ćwiekiem o pierwszym tomie z serii „Drelich”

Materiał informacyjny Wydawnictwa Marginesy
„Drelich to w świecie zła jednooki wśród ślepców” – mówi Jakub Ćwiek o bohaterze swojej powieści „Drelich. Prosto w splot”. Tym tomem otwiera nową sensacyjną serię.

Powieścią „Drelich. Prosto w splot” rozpoczynasz nową serię. I to kolejną! – dlaczego tak bardzo lubisz je pisać? Czy trudno jest autorowi rozstawać się z bohaterami?

Tak naprawdę to nie wiem czy lubię pisać cykle. Mam chyba mieszane uczucia, bo owszem, fajnie jest, kiedy opowieść ma potencjał na wiele tomów, kiedy można wracać do postaci, miejsc, wątków, dać czas ludziom, by poznali i ustosunkowali się emocjonalnie do tego, co się dzieje. To przygoda na lata. Ale też, warto o tym pamiętać, to wielkie obciążenie dla pamięci, a także ryzyko, że można się pisarsko zatrzymać, utkwić w martwym punkcie. Więc zwyczajnie siadając do kolejnej części cyklu jestem trochę bardziej nerwowy, spięty. Mija, gdzieś w jednej trzeciej książki i wtedy już jest frajda.

W przypadku „Drelicha” warto jednak podkreślić, że jest to cykl wyjątkowy, bo zarówno pierwszy powstający poza fantastyką jak i pierwszy budowany na zasadach „cykl, ale z tomami dającymi się czytać niezależnie”. Chodzi o to, by z jednej strony czytelnikom będącym ze mną od pierwszego tomu dawać rozwijających się bohaterów i pokazywać konsekwencje pewnych sytuacji, a z drugiej, by każdy tom mógł być dla kogoś początkiem tej przygody, po którym zadecyduje, czy chce się cofnąć czy iść do przodu. To nowe wyzwanie, ale ta opowieść, ten świat ma taki potencjał, że z przyjemnością się go podejmuję.

Drelich – tytułowy bohater powieści to przestępca. Wyrachowany, precyzyjny, niezwykle poukładany. A jednak to „czarny charakter”, którego nie sposób nie polubić. Co ma w sobie takiego ten bohater, że mu kibicujemy?

Myślę, że tu odpowiedź jest bardzo prosta. Po pierwsze ma perspektywę z jakiej go pokazuję, a ja tę postać mimo wszystko lubię, a po drugie - tło, które jest gorsze. Drelich to w świecie zła jednooki wśród ślepców. On nie zagubił się ze szczętem, on ma swoje granice, które przebiegają może nie tam, gdzie z punktu widzenia prawa czy moralności powinny, ale są wyraźne. No i wreszcie myślę, że facet, który chce spędzać czas z dzieckiem do tego stopnia, że uczy się, jak z godnością dostawać od niego łomot w grach konsolowych, musi wzbudzać sympatię. Choćby taką podszytą politowaniem.

Jedna z czytelniczek napisała, „naprawdę mnie cieszy, ale też zdumiewa, że mężczyzna może w takim stopniu oddać emocje kobiet. Jako kobieta mogę stwierdzić, że ten aspekt zrobił na mnie większe wrażenie, niż spektakularne zwroty akcji”. Rzeczywiście, w tej powieści udało Ci się zbudować bardzo ciekawe postaci kobiece – czy to trudniejsze zadanie dla autora, by stworzyć wiarygodne portrety bohaterek?

Zasada tworzenia postaci męskich i żeńskich jest ta sama. Zrozum, użyj empatii i pisz. I kiedyś powiedziałbym, że w związku z tym tak, pisanie postaci kobiecych jest trudniejsze, bo jestem mężczyzną. Ale teraz uważam, że to nie tak. Bo owszem, jestem mężczyzną, ale czy to daje mi klucz do umysłu wszystkich mężczyzn? Czy daje mi z automatu wgląd w ich doświadczenia, emocje, sposób postrzegania rzeczywistości? Owszem, jest mi łatwiej w niektórych aspektach związanych z modelem wychowania, z fizjologią etc., ale z wiekiem i doświadczeniem odkrywam, że budowanie każdej dobrej postaci wymaga dużego wysiłku. To natomiast, co jest ważne akurat w pisaniu postaci kobiecych, to faktyczne dawanie głosu kobietom. To obecność kobiet w życiu na co dzień, słuchanie ich historii, próba zrozumienia problemów, ale i rozwiązań. No i konsultowanie tam, gdzie pojawia się wątpliwość. A potem korzystanie z dobrych betareaderek, by sprawdzić, czy wszystko działa.

Jak mówisz, pisanie to okazja do spotkań z ludźmi, z którymi w zwykłym życiu mógłbyś wcale nie porozmawiać. Często korzystasz z pomocy konsultantów. Jak wygląda taka współpraca? Z czyjej pomocy korzystałeś tym razem? Czy w procesie pisania zdarzyło Ci się upiec ciasto i przywalić komuś „prosto w splot”?

Od dawna powtarzam, że do dwóch najważniejszych zasad pisarskich, czyli czytaj dużo różnych rzeczy i ucz się je wartościować, oraz pisz dużo, różnorodnie i nieustannie poprawiaj warsztat, powinno się dołożyć trzecią: poznawaj różnych ludzi, uważnie ich słuchaj i ucz się zadawać właściwe pytania.

Bardzo lubię poznawać i słuchać ludzi, gdy mówią o sobie, swoich pasjach czy bolączkach. Oczywiście, nie zawsze mam na to nastrój, ale to ogromnie ważne w procesie kształtowania empatii niezbędnej każdemu pisarzowi, który chce być w tym fachu dobry. A jak wygląda research? Gdy wymyślam, o czym ma być historia, zastanawiam się, co muszę do niej wiedzieć. I próbuję tę wiedzę pozyskać zarówno przez doświadczenie własne, jak i przez skorzystanie z konsultantów. Mam to szczęście, że znam wielu ludzi i moja siatka konsultantów jest bardzo szeroka - zawsze mam kogoś, kto odpowie mi na moje pytania albo skieruje do właściwej osoby. A ludzie chcą pomagać! W zasadzie nie spotykam się z odmowami, a dawka życzliwości, rzeczowości i cierpliwości jaką dostaję bywa wzruszająca i motywująca. Iza Salamucha w „Drelichu” konsultowała wszystko, co związane jest z jej pracą w cukiernictwie, a Maciek Lobo Linke pomagał mi układać choreografię walk - to było wiele rozmów, tłumaczenia, pokazywania i poprawek, by osiągnąć taki efekt. I nie, nie upiekłem tortu, ale dostałem od Izy eklerki w nagrodę za dobrze napisaną scenę. A to, że Maciek, z którym jeżdżę po całej Polsce z występami stand-upowymi przeczołga mnie czasem na treningu... cóż, na złe mi nie wychodzi. A w splot i biłem, i oberwałem w życiu wiele razy. Cenne lekcje szacunku dla bólu i gniewu.

Wojtek Chmielarz porównując swoją „Prostą sprawę” do „Drelicha. Prosto w splot” – napisał tak: „wyszło, że Ćwiek też pisze powieść sensacyjną, też z takim bohaterem, co chodzi, bije i pokonuje złych. Co ma o tyle znaczenie, że napisał powieść lepszą od mojej. Wszedł mi drań na ambicję”. Czy i Ty widzisz podobieństwo w tych książkach?

Jesteśmy z Wojtkiem z „jednego pnia popkultury”. Zbliżone roczniki, na wielu polach podobne zainteresowania, podobny etos pracy, a gdy niezależnie od siebie zabraliśmy się za pisanie sensacji, wyszło nam, że często mamy te same wzorce, do których chcemy się odnieść. Więc w tym względzie te książki są podobne - to są dobrze napisane sensacje stworzone ze zrozumieniem zasad gatunku, z własnym głosem i warsztatem, który nadał im odpowiedni rytm. Jednocześnie widzę u nas wiele różnic, które sprawią, że czytelnik Wojtka będzie się dobrze bawił przy „Drelichu”, a mój przy „Prostej sprawie”. Ja jestem fanem bezimiennego z „Prostej...” i mam nadzieję, że czytelniczo spotkam go jeszcze wiele razy. I że nigdy nie poznam jego imienia.

„Drelich. Prosto w splot” to świetny materiał na film – zresztą, podobno filmowcy już interesują się tą powieścią. Czy jako autor chciałbyś uczestniczyć w procesie tworzenia filmu?

Mam nadzieję uczestniczyć w procesie filmowym w zakresie, w którym mogę pomóc. Umiem pisać i myśleć obrazami. To przydatna umiejętność, jeśli autor jednocześnie wie, że jest w tej maszynie trybem, a nie chce być najważniejszy jak przy książce. No i oczywiście jako fan filmów chętnie bym poobserwował pracę na planie od kulis, ale chodzenie i wzdychanie z zachwytem to nie do końca „uczestniczenie w procesie” więc tego nie liczę.

Masz już pomysł na odtwórców głównych ról?

Mnie się Drelich, zależnie od dnia jawił trochę jak Tom Hardy, trochę jak nieco młodszy Marcin Dorociński, a najbardziej chyba jak Wojciech Zieliński. Ale ostatnio usłyszałem pomysł: Michał Żurawski i to bardzo interesujący pomysł.

Z postaci żeńskich, to Iza jawi mi się, zależnie od sceny, jako Olga Bołądź albo Agnieszka Więdłocha, a Milena z kolei jako Weronika Książkiewicz.

Ale to jest takie pisarskie bajanie. Ja już dawno się nauczyłem, że jestem od pisania, a od castingu są specjaliści. Z potencjalnymi filmowcami chętnie porozmawiam o mojej wizji postaci, ale... to nie moja działka.

Tytuł: Drelich. Prosto w splot
Autor: Jakub Ćwiek
Premiera: 24 marca 2021
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 135 x 210 mm
Cena: 39,90 zł
Liczba stron: 460

Marek Drelich to zawodowy złodziej, doskonały w swoim fachu. Zawsze skupiony, opanowany, a gdy trzeba – bezwzględny i bezlitosny. Sprawia wrażenie człowieka, którego nie da się zaskoczyć. Ale Drelich ma też drugie oblicze. To facet, który stara się utrzymywać bliskie relacje z byłą żoną i dwójką dorastających dzieci. Do tej pory, dzięki starannie wyznaczanym granicom, udawało mu się te dwa życia trzymać z dala od siebie. Okazuje się jednak, że nie wszystko ma pod kontrolą.

Na przedmieściach Gdańska pewien gangster odkrywa długo skrywany sekret swojej żony. Tajemnicę, która wiąże się z Drelichem i która wystawi zarówno złodzieja, jak i jego najbliższych na śmiertelne niebezpieczeństwo.

Czy walcząc o rodzinę Drelich wykaże się profesjonalizmem? Czy wypracowywane latami sztuczki pozwolą mu ocalić to, na czym mu naprawdę zależy?

Drelich. Prosto w splot to dynamiczna powieść sensacyjna z domieszką thrillera, trzymająca w napięciu i przełamująca zgrane schematy. Czerpiąca z najlepszych amerykańskich wzorców, ale też świetnie osadzona w polskiej rzeczywistości.

O autorze:
Jakub Ćwiek (ur. 1982) pisarz, stand-uper, scenarzysta. Debiutował zbiorem opowiadań Kłamca, który doczekał się pięciu kolejnych tomów i multimedialnego uniwersum. W 2007 roku ukazał się kryminał grozy Liżąc ostrze, a rok później horror Ciemność płonie (aby go napisać, spędził pół roku wśród bezdomnych na dworcu w Katowicach). Stworzył też m.in. czterotomowy cykl Chłopcy (2012–2015) oraz dwutomowe Dreszcz (2013–2014) i Grimm City (2016–2017). Dziesięciokrotnie nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla, zdobył ją w 2012 roku. Dla Marginesów napisał też thriller Szwindel (2019) i Topiel (2020), a z Adamem Bigajem Bezpańskiego. Balladę o byłym gliniarzu (2018).

Materiał oryginalny: W pisaniu powieści sensacyjnych najciekawsza jest gra z konwencją – rozmowa z Jakubem Ćwiekiem o pierwszym tomie z serii „Drelich” - Polska Times

Dodaj ogłoszenie